Od niegodziwca do prawej (albo po mojemu…lewej) ręki golfisty czyli kręta historia caddie’go

Napisane 19.04.2016 przez Tomasz Zembrowski

800px-Golf_caddy

Słowo “Caddie” pochodzi od francuskiego słowa “le cadet” oznaczającego “chłopca” lub najmłodszego z rodziny. Słowo “cadet” pojawiło się w języku angielskim około roku 1610 a “caddie” lub “cadie” niewiele później bo w 1634.

Wszystko podobno zaczęło się od tego , że francuscy “kadeci” nosili kije golfowe rodzinie królewskiej we Francji i ta koncepcja przywędrowała do Szkocji razem z Królową Marią Stuart w 1561 roku, która po 6 latach wróciła z “nowinkami” z Paryża. “Podobno” bo Francuzi nie grali wówczas w golfa tylko “Pailmaille” czyli “cadeci” nosili nie kije tylko jeden kije..ale reszta by się zgadzała (prawie  jak w historii, że na Placu Czerwonym rozdają auta”)

Określenia Caddie,  Cady, Caddy, Cadie or Caddie stało się popularne w Szkocji w XVIII wieku ale oznaczało ni mniej ni więcej a odpowiednik “bagażowego”, “konia pociągowego” albo “chłopca na posyłki”. Pierwsze stowarzyszenie “caddych” założone zostało w Edynburgu w 1711, kiedy to określono podstawowe reguły i opłaty. Słownik “The Shorter Oxford Dictionary” zamieścił nawet stosowne określenie “general porter” na swoich łamach w 1730. Caddi’ch określa się jako “noszących kije golfowe” dopiero od roku 1857. Nie było w ogóle mowy o torbie golfowej ponieważ w tym czasie “caddy” nosili kije po prostu na ramionach albo w naprędce zmontowanym tobołku.

Pierwszym wymienionym z imienia i nazwiska caddim był “Andrew Dickson”. Nie tylko zabłysnął “noszeniem kijów” ale także zasłynął jako “twórca kijów” ale także fore-caddy który pracował dla Księcia Yorku w słynnym meczu na Leith Links w 1681 roku. Jego rola była znacznie ważniejsza niż dzisiejszego fore-caddiego…bo piłki były wówczas warte więcej niż dwie pary skórzanych butów. Nie dziwne, że fore-caddy był wówczas ważnym pracownikiem (niektórzy uważali, że nawet ważniejszy niż trener). W zasadzie można powiedzieć, że w samej Szkocji praca Fore-caddiego była bardziej poszukiwana ze względu na koszty ewentualnie zgubionej piłki, niż praca klasycznego “caddiego” jakiego znamy dziś.

Należałoby postawić sprawę jasno. W XVIII wieku caddy byli zdolni do wszystkiego. Nie tylko “brali łapówki” od przeciwników, żeby piłki swojego pracodawcy nie znaleźć, a czasami nawet bez stosownego “napiwku” sami kradli piłki, które były więcej warte niż ich tygodniowe caddiowanie. Zdarzało się również, że piłki były wykopywane w lepsze miejsca albo nadeptywane tak by strzał był wręcz niemożliwy. Wszystko zależało kto płacił i ile… Ciężkie czasy…

Jednym z tych procederów zasłynął  Willie (Trap Door) Johnson, który dzięki temu, że miał jedną nogę krótszą (inni twierdzą, że tylko udawał) miał ułatwione zadanie. Mianowicie, w bucie korekcyjnym z wysoką podeszwą miał specjalną półeczkę, w której chował kradzione piłki (wcześniej deklarował, że zginęła), które bez mrugnięcia sprzedawał później swoich klientom jako nowe. Podobno w bucie było miejsce na sześć piłek.

Innym słynnym Caddim z St Anderw był “‘Skippa’ Steward Fenton”, który jako jeden z wielu ówczesnych pomocników, swoje obowiązki na polu łączył z powodzeniem z łowieniem ryb w trakcie gry. Podejrzewamy, że ten faktycznie nie wiedział dokąd poleciały piłki, i to wcale nie po to by potem je opchnąć na boku.

ResizedImage445591-Daft-Willie-Gunn-HD

“Daft” Willie Gunn z kolei, który pracował w Bruntsfield był znany z tego, że nosił na raz po cztery koszule, cztery kamizelki i cztery pary spodni na raz. Członkowie z klubu Edinburgh Burgess Golfing Society złożyli się po jego śmierci na jego portret w 1846. Żadna atrakcja bo za portret zapłacili 3 gwineje  a za ramkę w którą oprawili portert 1 funta…

‘Fiery’ Crawford który nosił kije Arthurowi Balfour, który został później premierem Wielkiej Brytani miał zwyczaj chwalić swoich podopiecznych”

“Z moim mózgiem i Twoim golfem zajdziemy naprawdę daleko” Podobno dostawał niezłe napiwki na koniec rundy.

rzecz jasna byli też inni, którzy nieco inaczej zapisali się na karcie historii

Był też Franis Quimet, który był dzieckiem z francusko-kanadyjskiej rodziny imigrantów. 10letni Franis zainteresował się golfem i tak zaczęła jego wielka przygoda. Z resztą fakt caddowiania był jednym z głównych argmumentów wśród niechcących go dopuścić do startu w US Open w 1913 roku. Gra dla gentlemanów…no cóż. W końcu chłopaka dopuścili i…wygrał.

Francis Quimet u góry , na dole jego 10 letni caddy Eddie Lowery…

Bob Ferguson również poszedł tą drogą. Urodzony w Musselburgh w 1848,  wygrał “na swoim fyrtlu” w pierwszych trzech startach w The Open Championships w latach 1880-1882. Jak to możliwe? Znał polę dość dobrze bo caddiował tam pół życia. Dur brzuszny pokrzyżował Bobowi rozwój kariery zawodniczej ale nawet z chorobą nadal nosił innym kije w Musselburgh Links. Trochę smutne, trochę straszne.

Harry Vardon i Sir Henry Cotton z caddymi

Na publicznych polach golfowych z czasem przywyknięto do używania caddych. Przez lata, wielu juniorów wywalczyło sobie możliwość gry i ćwiczenia na polach przez dźwiganie toreb członkom klubu. Tak zaczynali Ben Hogan, Byron Nelson i Sam Snead,  czyli cały Trzeci Triumwirat. Cała trójka nauczyła się reguł gry w czasie caddiowania wykorzystując każdą piłkę, każdy kij i każdą okazje do próbowania. Spadającego użycie caddych bardzo mocno utrudniło rozwój golfa juniorskiego na przestrzeni lat.

 

Ale prawdziwa katastrofa przyszła dopiero w latach 50tych XX wieku. Co dobiło caddych? Elektryczne i spalinowe wózki golfowe. Nie tylko nie rzadko były tańsze niż caddy ale także były dla klubu dodatkowym źródłem dochodu. Oczywiście jeżdżenie meleksem nie daje takich samych wrażeń, jak praca z żywym człowiekiem ale jest wygodna, i nie trzeba chodzić w ogóle. Jeśli ktoś jeszcze będzie argumentował, że wózki nie wiedzą ile jest do greenu i flagi…to owszem wiedzą i to nie od wczoraj. Coraz bardziej nowoczesne systemy GPS sprawują się doskonale…pokazując na ekranach dodatkowo prędkość wiatru, kierunek wiatru, różnice poziomów i całą masę innych nieprzydatnych informacji.

Ale czasy się zmieniały. A rola Caddiego także. Ze “sługi” zmienił się w “prawą rękę”, “ważną część zespołu”, człowieka, który pomaga golfiście na wiele sposobów. Nie tylko pomagał dobierać kije do gry w turnieju, ale także współtworzył plan gry a nawet plan ataku każdego dołka. Był odpowiedzialny za wszystkie odległości, wszystkie “dobre miejsca” na fairwayach, kąty pod jakim opadał lub wznosił się green, wszystkie “brejki” na greenach. Dobry caddy dawał także psychologiczne wsparcie, potrafił uspokoić gracza ale także czasem nim wstrząsnąć i doprowadzić do kupy. Historia nie raz pokazywała, że zawodnicy z caddymi pracowali całe dekady a bez nich nie rzadko nie mogli osiągać swoich dobrych wyników.

Ulubiony caddy Gena Sarazena Stovepipe (nazwiska nie udało się nam znaleźć), pokazuje kolegom caddym kij, którym Gene zrobił albatrosa (double eagle po hamerykańsku) w Masters w 1935. Koledzy ewidentnie zainteresowani.

Wychodzi na to, że dziś używanie caddiego to pewnego rodzaju “ekstrawagancja”. I niestety jest to prawda bo korzystają z nich jedynie zawodowcy…albo zmęczeni mężowie mniej zmęczonych żon….ale o tym przeczytacie już w następnym tekście.

Komentuj


Powrót na górę strony