Hole in One czyli co by się tu za dużo nie nagrać

Napisane 11.07.2016 przez Tomasz Zembrowski

W ostatni weekend widziałem kolejnego hole in one na żywo. Tym razem tego “czaru” dokonał…zdający na zieloną kartę. Na akademii Kalinowych Pól miał (4,3,…1). I taka myśl wykiełkowała w moim mózgu…że to już dziewiąty albo dziesiąty “Holej” jakiego widziałem w swoim flajcie. Nawet jeśli jestem w Polsce jakimś rekordzistą w tej kategorii to w kontekście tych historii poniżej…wypadam blado

https://i1.wp.com/www.holeinoneinternational.com/blog/wp-content/uploads/2013/08/hole-in-one-winners.jpg

Zrobić Hole in one…to chyba najpopularniejsze marzenie wśród golfistów z całego świata. Nie, wygrać Masters, czy pokonać Tigera ale coś mniejszego a jednocześnie NAJWAŻNIEJSZEGO i fundamentalnego czyli zagrać idealne uderzenie, które pomknie wprost do dołka i da nam ogromnego emocjonalnego i adrenalinowego kopa.

Ludzie latami i dekadami (jak nasz naczelny redaktor) czekają na takie szczęście i…doczekać się nie mogą. Nie jest tak jednak zawsze bo różne przypadki chodzą po ludziach…i wcale nie mamy na myśli “Króla Asów“, którego nie jeden raz opisywaliśmy.

Można być jak Craig Thomas, który w środowym practise round turnieju Southworth Senior PNC postanowił podkręcić tempo robiąc nie jeden a aż dwa hole in one… Z jednej strony można mu zazdrościć, ale z drugiej już nie do końca. Po pierwsze, po co w rundzie treningowej a poza tym, Craig ma słaby wzrok i nie widział jak jego piłki wpadają na 15 dołkiu, po uderzeniu 7 żelazo na 169 jardów i dwa dołki dalej kiedy trafił 5 żelazo na odległość 205 jardów. Jaka szkoda…

Można być jak Matt Parker i Travis Ferrante, którzy nie dość, że zrobili po hole in one jednego dnia, nie dość że zrobili to na jednym dołku, nie dość, że zrobili to grając w jednej grupie ale…zrobili to na jednym dołku grając po sobie…tak tak, dobrze zrozumieliście. Najpierw uderzył Matt i zrobił hole in one, potem przyszła kolej na Travisa, którzy uderzył i też trafił do dołka. Szansa na taką opcję to podobno 1 do 17 MILIONÓW. Najlepsze jest to, że panowie grali Matchplay więc Matt musiał być mocno zdziwiony jak zremisował dołek…zresztą Travis pewnie także.

Można być jak Greg Bontrager i  Justin Pressnall, którzy zrobili dokładnie to samo co Matt i Travis i również zrobili to w czasie pojedynku match-play. Panowie dokonali tego na niełatwym dołku par 3 o długości bagatela 212 jardów. Średnio rocznie wpadały tam 3 holeje rocznie…to się nazywa podkręcenie tempa.

Można być jak Rob Wenning i Dave Hawkinsto nie dlatego, że obaj zrobili hole in one w czasie jednej rundy na polu  Lake Jovita Country Club w niewiele mówiącej nam miejscowości Dade City. Oba zrobił Rob ale Dave grał z nim w drużynie więc jest mu winny. Pierwszy raz Rob posłał piłkę do dołka trójką hybrydą na 190 jardów centralnie do dołka na dołka numer dwa. Potem trochę tonował emocję by na dołku trzynastym znów trafić za pierwszym razem, tym razem 9 żelazo ze 124 jardów. Szacun

Można być jak Earl Dietering, który przez lata szukał dla siebie idealnych kijów. Zdążył sprawdzić ich już całkiem sporo…miał w końcu 78 lat czyli całkiem sporo czasu. I grał i szukał, grał i szukał, grał i szukał. Pewnie pewnego czwartku kiedy grał w klubie Irene Golf & Country Club był pewny że znalazł…w końcu sprawdzona “siódemka żelazo pozwoliła mu trafić za pierwszym razem na czwartym i szesnastym dołku. Trzymamy kciuki, żeby tego kija nikt Earlowi nie ukradł…bo byłby to dramatyczny koniec.

Można być jak Rob Tyson, który w 2011 roku dawkował emocję w czasie rundy. Pierwsze apogeum przyszło na czwartym dołku, kiedy 6 żelazo posłał piłkę za pierwszym razem, na następnym dołku dla równowagi próbował aż 9 razy, by na siódmym dołku w cudowny sposób zrobić hole ine one. To się nazywa rollercoaster

Można być jak Sam Jones (niespokrewniony z Bobbym) który podobnie jak dwa lata starszy Eral postanowił zawstydzić młodszych kolegów i zrobił aż dwa hole in one w czasie jednej rundzy. Rzecz się dzieje w klubie Windtree Golf Course w miejscowości Mount Juliet w stanie Tennessy 6 grudnia 2012 roku. Co ciekawe w obu przypadkach orężem była 4 hybryda cleveland. Trochę gorzej, że dołek nr5 to zaledwie 120 jardów, a dołek 11 niewiele więcej bo 125 jardów. Dobrze, że nie że Sam nie dostał zawału albo udaru bo w tym wieku to już nie ma żartów.

Można być jak Naomi Lee, która w wieku 12 lat na polu Peter Hay Golf Course w Pebble Beach. Historia trafia na naszą listę nie tylko dlatego, że dziewczyna jest tak młodziutka ale także dlatego, że trafiła dwa hole in one nie na klasycznym 18 dołkowym polu ale na zaledwie 9 dołkowym polu. Czyli szans miało dziewcze dwa razy mniej.

Można być jak Kassandra Komma, studentka Oakland University, która w maju 2013 roku na polu R&S Sharf Golf Course trafiła dwa hole in one na dwóch kolejnych par 3. Nie ona pierwsza na naszej liście nie widziała żadnej z wpadających piłek. Tym razem kijów trzeba było użyć różnych bo dołki miały kolejno 177 (czwórka żelazo) i 108 jardów (pitching wedge). Kassandra poza grą w golfa pracuje jako kelnerka…ciekawsze czy trafia dobre napiwki.
Można być jak Andrew Dodt, który stał się w zeszłym roku pierwszym golfistą w historii z dwoma hole in one w jednej rudzie w lidze European Tour. 27latek dokonał tego w czasie Nordea Masters rozgrywanym  w Sztokholmie. Z pewnością te dwa doskonałe strzały pozwoliły mu przetrwać bo pierwszego dnia zagrał słabiutkie 77 (drugiego dnia z dwoma “holejami” miał 65). Ponieważ Andrzej grał najpierw back nine to pierwszy z asów wydarzył się na początku, na dołku 11 a drugi na prawie na końcu bo na dołku nr 7.
Można być jak Paul Dombrowski (musiał się znaleźć akcent polski w tym tekście), 64 letni emerytowany pracownik budowlany, który w zaledwie 40 minut zrobił dwa hole in one na polu Burnham Woods Golf Course!!! Pierwszy przyszedł na trzecim dołku, kolejny zaledwie dwa dołki dalej. W sumie Paul zagrał tego dnia 76 uderzeń (+4).
Można być jak Ted i Sandy Wechsler, małżeństwo, które zrobiło po jednym “asie”  w czasie jednej rundy – to się nazywa zgranie w małżeństwie. Pierwszy trafił Ted, który na 14 dołku 6 żelazo posłał piłkę do dołka ze 142 jardów, 3 dołki dalej Sandy trafiła z 82 jardów.

Można być jak Margaret Waldron, 74 letnia niewidoma od urodzenia niewiasta, która trafiła swojego pierwszego hole-in-one na polu Long Point Golf Course na Florydzie w 1990 roku. Tych, których nie rusza fakt iż niewidoma emerytka trafiła za pierwszym razem do dołka, informujemy, że następnego dnia Margaret trafiła na tym samym dołku, tym samym kijem i tą samą piłką kolejnego “holeja”!!!

Można być jak doktor Joseph Boydstone, który trafił nie jednego, nie dwa ale aż trzy “hole in one” w jednej rundzie w 1962 roku, na polu Bakersfield Country Club w Kalifornii. Konkretnie zrobił to na: trzecim, czwartym i dziewiątym dołku (ciekawe jaki wynik przyniósł na froncie). Szansa na taki wyczyn to 1 do 4,270,918,224…czyli ciężko. Dodamy, że doktor nie specjalizuje się w golfie ale w ginekologii. Żeby było jeszcze zabawniej Joseph zrobił w tym samym roku kalendarzowym jeszcze 8 innych hole in one.

Można być jak Doug Weaver, Mark Wiebe, Jerry Pate i Nick Price, którzy w niecałe 2 godziny zrobili 4 hole in one w jednej rundzie (konkretnie drugiej) turnieju United States Open 16 czerwca 1989 roku. Szansa trafienia “holeja” przez zawodnika PGA Tour nie jest taka mała bo 1 do 3700 ale szansa na czterech trafiających do dołka to już 1 do 332000. Ciekawa jaka jest szansa, jeśli dodamy, że wszyscy grali 7 żelazo i wszyscy zrobili asa na tym samym dołku.

Można być…nie, jednak nie…nikt nie może być jak Kim Jong Il, który  będąc pierwszy raz w życiu na polu zrobił JEDENAŚCIE hole in one i zagrał 34 uderzenia (-38 na par 72) . Podobno tak słaby wynik był spowodowany brakiem rękawiczki i bardzo silnym wiatrem.

 

2 komentarze do “Hole in One czyli co by się tu za dużo nie nagrać”

  1. Piotr Napisał:

    Zapomniałeś drogi przyjacielu o jednym – można być jak Norris. Chuck Norris. Przy nim to nawet Kim Jong Il wysiada… Gość gra holeje na par 5.

  2. Tomasz Zembrowski Napisał:

    Chuck zrobił hole in one nawet na tym par 9 w Japonii

Komentuj


Powrót na górę strony