Golfowe limeryki Tomasza Zzzz

Napisane 16.06.2015 przez Tomasz Zembrowski

Kilka lat temu razem Anna Kalinowska (pracująca wówczas w Polskim Związku Golfa) zaproponowała naszemu naczelnemu Tomaszowi próbę sklecenia książki wywiadu. W zasadzie miało to być dwadzieścia wywiadów, z osobami (ich zdaniem, chociaż jak się w trakcie okazało chętnych do wyboru składu przepytywanych było więcej…) posiadającymi wpływ na golfa niekwestionowany. Ich wpływ nie musiał być ogólnokrajowy czy szczególnie przeciągnięty w czasie bo każdy z 20 wywiadów dotyczył jednego konkretnego roku w okresie 1993-2012. W końcu premiera miała być na XX lecie Polskiego Golfa.

Wówczas Tomasz wpadł na pomysł, napisania dla każdego z “wywiadowanych” mikro-wprowadzenia w postaci limeryku…golfowego limeryku.

Ponieważ książka nie powstała, a limeryki się kurzą od kilku lat na dysku publikujemy je tutaj:

Waldemar Dąbrowski

Waldek co miał wtyki wokół Opola
Będąc na golfie raz krzyknął HOLA
Bo trzej kolesie
W jeansach i dresie
Chcieli dokonać inspekcji pola

Andrzej Strzelecki

Andrzej, co uczył się grać w golfa w Niemczech
trafiając w piłkę i w sznurka pęczek
Na placu zabaw
Dzieci i trawa
„Więc idźcie gdzieś dalej bo za się nie ręczę”

Ryszard Kozieras

Rysiu co machał na łąkach Wrocławia
Kijkiem narciarskim tak zawsze mawiał
„Nieważny sprzęcik
Kijek czy pręcik
Tylko twój spokój i luz da ci awans”

Wojciech Pijanowski

Wojtek stojąc na pierwszy tee w Rajszewie
Miał siłę, miał wizję, miał plan na Eden
Hazardów Kilka
„i która to piłka?”
Stracił plan, stracił wizję i dalej nic nie wie

Elżbieta Panas

Gdy Ela śledziła The Open w Szkocji
Nad głową przeleciał jej golfowy pocisk
Ciut zbita z tropu
Lecz z błyskiem w oku
„W Rajszewie brakuje takich emocji”

Wiktor Zborowski

Dostał raz Wiktor naganę w Czechach
„Dotykać piasku w bunkrze to nietakt”
Mocna riposta
Że Czech nie sprostał
„Toż to nie bunkier tylko kuweta”

Mikołaj Grabowski

Mikołaj co ma korzenie w Chrzanowie,
Przez golfa utracił swe dobre zdrowie
Powodu zarys?
„Wstrętne koszmary
Noc w noc śni mi się ten Tripple Bogey”

Andrzej Person

Andrzej, persona z miasta Włocławek,
Tłumaczył współgraczom pewną zasadę
choć autorytet
chcieli mieć kwitek
Na polu trzeba było zwołać konklawe

Krzysztof Materna

Leworęczny Krzysiu z okolic Sosnowca
Usłyszał że jego zamach to obciach
I ze spokojem
rzekł „Ok Koleś
I tak po wynikach poznajesz sportowca”

Robert Rozmus

Był sobie Robert ze wsi Korczyna
Co, gdy grał w golfa, namiętnie się spinał
Po każdym lip-oucie
Zamykał się w aucie
Bo wówczas werbalnie wybuchał jak mina

Małgorzata Marchelak

Gosia, co widzi z okien Międzyzdroje
Prace w Amberze przyjęła ze spokojem
Rusza do walki
więc w Amber Baltic
z rolnego zrobiło się golfowe pole

Jacek Gazecki

Gazik co z kijem i piłką raczkował w Nigerii
Na Brownach nie mógł trafić żadnego birdie
Gdy pierwsze weszło
Kolejne zewsząd
I tak przekonał się czym jest prawo serii

Martyna Mierzwa

Współgracze Martynki co uczy się w Elon
Mówili „ten twój drive to jakiś nielot”
Więc bez litości
Ograła gości
Nie mając długości jak Adrian Meronk.

Mariusz Czerkawski

Mario, co grywał na lodzie w Nowym Yorku
Dziś w samochodzie wozi od wtorku do wtorku
Inny rynsztunek
Bo myśli kierunek
Jest o kijach o piłkach no i o pitchforku

Jerzy Dudek

Był Jerzy, co znał od dziecka Rybnik
Jednak chciał dalej i w noce i dni
Wiec HOP do kadry
Potem na Madryt
Bez niego w Realu jacyś są bidni

Mateusz Kusznierewicz

Mateusz raczkował golfowo w Belfaście
I chciał mieć od razu Handicap dwanaście
Pytają dlaczego
A bo „Kolego
Jak Finn był na serio, to golf jest już na śmierć.”

Marek Michałowski

Grał Marek raz w golfa w Gdyni
Birdie za birdie, wszystkie jak w linii
Aż przyszła jesień
Panie Prezesie!
Nie wolno co strzał brać sobie Gimmi

Jarek Sroka

Jarkowi co pobiera nauki w Sobieniach
Od golfa zaczęło się życie zmieniać
Kontaktu brak i
Mu do słuchawki
Krzyczą „no odbierz Jarek, tu przystanek ziemia”

Zbigniew Boniek

Zibi choć Polak rezydent w Rzymie
Mawiał na starcie przy groźnej minie
tekst przed tee shotem
„Widzimy się potem
Konkretnie synek na putting grenie”

Maks Sałuda

Maksiu co dzierży rekordy z Binowa
Ma taki zapał że każdy się chowa
Tyle w nim werwy
Że mógł bez przerwy
Po osiemnastce na pierwszym od nowa

Jeden komentarz do “Golfowe limeryki Tomasza Zzzz”

  1. Kuba Dirska Napisał:

    Ja nie wiem, czy to jest wysoka sztuka,
    Ważne, że śmieszne i ludzie ciekawi,
    Może ktoś z czytelników, w szufladzie wyszuka
    Swoje wynurzenia, i nam tu przedstawi.
    🙂

Komentuj


Powrót na górę strony