Cała nuda golfa

Napisane 19.12.2013 przez Tomasz Zembrowski

sleepinggolfer

Pierwszy z serii artykułów od naszego nowego partnera portalu I-Golf.

Jakbyśmy sami pisali…

 

Powiedzmy sobie jasno, golf to nudny sport. Na nic zdadzą się rewelacje o kolejnych hordach kochanek Tigera Woodsa, bo one dodadzą tylko chwilowej pikanterii, ale nie zmienią postrzegania tego sportu przez golfowych abnegatów. Bo większość z nich ma głęboko zakodowane w genach, że golf jest miałki i nijaki, a milionowe gaże serwowane rocznie najlepszym grajkom tego świata to zwykła pomyłka.

O miałkości i nijakości golfa, a właściwie ich braku, najlepiej świadczy przykład Mariusza Czerkawskiego, twardziela z krwi i kości, który przez lata gry w NHL twierdził, że w golfa może kiedyś zacznie się bawić, ale nie stanie się to wcześniej niż na emeryturze. Zaczął niedawno. W 2 lata zrobił gigantyczny skok jakościowy w swojej grze i teraz żałuje jednego. Że białą piłeczkę zaczął odbijać tak późno. Takich Mariuszów jest więcej. Wszystko zaczyna się i kończy na momencie sięgnięcia po kij. To wtedy następuje prawdziwa weryfikacja i zderzenie ze wszystkimi golfowymi demonami. Również z tym najważniejszym – że golf to nuda w najczystszej postaci.

Los dla golfa nad Wisłą nigdy nie był łaskawy. Czasy PRL to nieustająca walka z systemem. Walka skazana na porażkę na samym starcie. Bo jak wyglądałaby burżuazyjna i opływająca w luksusie rozrywka na tle socjalistycznej, wszechobecnej równości. Przełom z końca lat 80-tych przyniósł ocieplenie, ale golf nie podbił masowo serc Polaków. Pól było za mało, ceny za wysokie. Mija kolejne 20 lat, pola powstają, ceny spadają, ale demony przeszłości pozostały. Nuda.

Cała nuda golfa kończy się na polu golfowym. Gdy przebywszy długa i wyboistą drogę prowadzącą przez stereotypowe szufladki, stajemy twarzą w twarz ze swoimi słabościami – tysiącem technicznych niuansów przy wykonywaniu zamachu i psychicznym ładunkiem przed kolejnym uderzeniem. Wtedy zaczyna się magia, która ogarnęła już ponad 150 milionów ludzi na całym świecie, i której nie zazna się siedząc na fotelu z pilotem w ręku. Dla niektórych pierwszy kontakt z golfem okaże się bolesny – ciężki do opanowania wymach i dziesiątki nieczystych uderzeń, zakwasy dnia kolejnego. Ale wystarczy jedna czysto uderzona piłeczka, która poszybuje w powietrze, by kolejne wakacje planować już w sąsiedztwie pola golfowego.

Kiedy już zdecydujemy się na rundkę golfa, warto na pole golfowe wybrać się w towarzystwie, nie solo. Co jednak, gdy akurat żaden z naszych znajomych nie ma czasu? Z pomocą przychodzi portal www.igolf.pl, gdzie można znaleźć partnera do gry w golfa. Wystarczy określić kilka parametrów dot. HCP, preferowanego pola golfowego i wyszukać swojego golfowego konkurenta. System pozwala także wyszukać partnera na polach, na których z reguły nie gramy – np. w trakcie wyjazdu służbowego. Wystarczy parę kliknięć i towarzystwo do gry gwarantowane.

[źródło: www.igolf.pl]

logotypy_POKL_UE

Jeden komentarz do “Cała nuda golfa”

  1. Ula Napisał:

    To prawda. Golf po prostu nie ma dobrego PR w Polsce 🙂 Widujemy go tylko na amerykańskich filmach, gdzie można odnieść wrażenie że to sport dla emerytów. Mi też się wydawało, że golf to straszna nuda dopóki nie spróbowałam! A teraz już nie mogę doczekać się wiosny!

Komentuj


Powrót na górę strony