Golfowe statystyki specjalnej troski

Napisane 25.11.2012 przez Tomasz Zembrowski


W grze w golfa wszystko jest policzalne, nawet szczęścia bo tego bez względu na prawdę nie mamy w ogóle czyli zero. Z drugiej strony pecha mamy tak dużo że się skala i miara się kończą czyli ten akurat staje się niepoliczalny. Tak czy siak, jeśli już mamy wiedzieć gdzie leży problem (jaki problem, ja mam jakiś problem?) to musimy prowadzić statystyki. Te popularne i wszystkim znane są przereklamowane dlatego przygotowaliśmy dla Was zestawienie 14 bardzo ważnych statystyk dla każdego często psującego, nieczęsto trafiającego, notorycznie klnącego pod nosem, permanentnie rzucającego golfa, statystycznego amatora. Po takim wprowadzeniu jesteście niemal pewni, że to nie o Was, ale zerknijcie mimo to:

(Slice/Hook In Regulation) Slice/hook w regulacji bardzo popularna statystyka pokazująca coś co i tak wiemy świetnie od dawna. Slice (opcjonalnie hook) jest z nami zawsze kiedy próbujemy zagrać coś więcej niż chip na 30 metrów. Statystyka z jednej strony niepokojąca, z drugiej strony w świecie pewnym chaosu, napawająca optymizmem. W końcu jesteśmy stabilni a najbardziej przerąbane mają Ci, którzy odkrywają nowe oblicza błędów przy każdym możliwym strzale. Poza tym jak mawiał jeden trener: „Jak masz ciągle slice to się ustawiaj bardziej w lewo”.

(Next Fairway In Regulation) Trafione sąsiednie fairwaye – bardzo cwana, poprawiająca nastrój statystyka. Mój Szwedzki trener zawsze powtarzał „Nieważne jak, ważne ile” dlatego fairway jest fairway, nieistotne czy nasz czy ten sąsiedni, 40 metrów w lewo lub w prawo. Nie utrudniajmy sobie, trudnego już sportu. Koniec kropka.

(Sand almoust safe) Bunkier prawie obroniony – Czyli jakby powiedział pewien grający w golfa aktor o imieniu Wiktor (nie podam nazwiska, bo nie każdy musi wiedzieć, że mam na myśli Zborowskiego) „ile razy trafiliśmy w kuwetę” i nie zagraliśmy tripple bogeya. Wybicie za pierwszym razem jest raczej rzadkie, bo trzeba ciało przyzwyczaić do nowych warunków: kij w powietrzu, stromy zamach. Poza tym jak już człowiek gra i kupił Green fee to się chce przynajmniej nagrać. Statystyka potrzebna, bo często trafiamy zdecydowanie lepiej niż chcieliśmy, i wówczas piłka leci 40 metrów za Green. I prawidłowo bo walenie kijem w piasek jest przereklamowane, pod wiatr grozi burzą piaskową i drobinkami między zębami a to jest w ogóle nieestetyczne.

(Up and Chiken ) Chip I półtora putta – Bardzo częsta sytuacja – gramy niezłego, niecałe 3 metry za krótkiego chippa, puttujemy no i piłka jak zaczarowana, staje o 2 cm (ekestremalnie nawet 1 cm) od dołka. Prawdopodobnie wina, wiatru, pory roku, przesilenia wiosennego, ruchów księżyca, ciśnienia atmosferycznego, Tuska i współgraczy. W wersji alternatywnej na dołku jest tak zwany wulkan i się piłki nie chcą wtaczać. Tak czy siak statystyka przydatna bo jak zagraliśmy 108 a takich puttów mieliśmy 12 to łatwo policzyć, że tak na serio nasz wynik to 96 ale my mieliśmy po prostu ogromne ilości pecha. Nikt nie mówił, że golf jest sprawiedliwy.

(Total 3putts) Trzyputtówki – kto w ogóle wymyślił, że trzeba zrobić dwa putty na Greenie? Zupełnie niepotrzebna presja. Przecież puttowanie jest bardzo trudne, warunki arcy-zmienne a ziemia krzywa jak w Zakopanem. Standardem i wzorem do naśladowania jest 45 puttów (9 zdrowych trzypattówek i 9 jakiś lichych dołków po 2 putty). Dla naprawdę zaangażowanych i nieskoncentrowanych można statystykę zmienić na cztero-putty ale kiedy średnia przekracza już 50 puttów sugerujemy zmianę dyscypliny, zmianę puttera albo zmianę trenera.

(Duff and down) Uratowana dziabka – czyli czy po „dziabce” na 2 metry uda nam się trafić putta z 15 metrów. Zazwyczaj nie, dlatego ta rubryka jest z reguły pusta. Ale nigdy nie znacie dnia ani godziny a takie wypadki chodzą po ludziach. Oczywiście po takim przypadku, będziecie wszystkim wpierać, że tak właśnie miało być, wszystko było zaplanowane, a inne strzały, odbicia i rezultaty to wynik złego uroku, spisku i niesprawiedliwości.

(Shank Average) Średnia ilość shanka na rundę. W Poznaniu mówią, że Shank przychodzi nocą. Nie prawda bo on przychodzi o każdej porze. Pytanie brzmi nie „czy” ale „kiedy”, a później nie „kiedy” a „jak często”. Dzięki tej rubryce będziemy wiedzieli. I pamiętajcie, nie ma się czego wstydzić, nawet Tigerowi Woodsowi się zdarzało. Poza tym, nieważne jak dobry jest wasz najlepszy strzał, ważne jest jaki jest wasz najgorszy strzał. A przy shankach będziecie się mogli o tym dokładnie przekonać.

(Penalties) Punkty karne – Ciężko jest zagrać 120 uderzeń, jeśli się nie dostało żadnych karnych. 120 prawdziwych, realnych uderzeń to jest spore obciążenie dla organizmu (kręgosłupa) i nikomu nie życzymy takiego koszmaru. Ale takie 105 uderzeń i 15 karnych brzmi znacznie lepiej. Out of Bounds, jakaś woda, piłka nie do zagrania i punkty lecą. Jeszcze jak się na ze dwa upomnienia sędziego nie zareaguje (nie z premedytacją, oczywiście) o szybszą grę i kolejne karne mamy jak w banku. Konkurencja tu duża a rekord pierwszego dołka z Rajszewa (ponad 30 karnych za utopione piłki i łączyny wynik ponad…70) ciągle do pobicia. Dzień bez karnych dniem straconym.

(Rainbow) Tęcza – w powyższym zestawieniu jest ważne, czy w czasie rundy uda się nam trafić we wszystkie rodzaje przeszkód: granica pola, teren w naprawie (nie obszar w przebudowie jakby chcieli niektórzy), przeszkoda wodna oraz boczna przeszkoda wodna.. Na niektórych polach czekają nas Was dodatkowe atrakcje pod postacią czerwonych palików z zieloną końcówką czyli biohazard. Tam zabawa jest jeszcze ciekawsza.

(Nearest to the Green) Najbliżej greenu – O co chodzi w golfie? Żeby trafić z daleka do dołka, a przynajmniej w jego pobliże, czyli na Green. Niestety w golfie, tak jak i w życiu, plany z reguły mają się do rzeczywistości jak stół do ping ponga do Wimbledonu. W związku z tym statystyka realna, a nie fikcyjna. Kto najbliżej greenu ten jest „debeściak”. Najlepiej konkurować, z tymi co jeszcze nie potrafią grać niczym innym niż 7 iron, albo takimi co grają 60 metrowego slice. Oczywiście liczy się każda piłka, nie tylko te na fairwayu.

(Longest Top/Longest Rabbit Killer) Najdłuższa toczka – Bo topować piłkę też trzeba umieć. Nie każdy potrafi zagrać takiego topa, który się będzie toczył 120 metrów więc jest tu spore pole do popisu. Oczywiście fundamentalne znaczenie ma rodzaj podłoża i długość trawy. Jeszcze korzystniej, jeśli to nie będzie trawa, a alejka dla wózków elektrycznych na przykład. Wewnętrzna droga też się nada (zewnętrzne drogi też są spoko, ale trudno zmierzyć strzał jak auta ciągle jeżdżą i wszyscy na nas trąbią). Statystyka powyższa komponuje się poważnie z kolejną rubryką

(Consecutive Duck’s) Ilość kaczek z rzędu – Jeśli topujemy nad wodą, to rozpoczyna się dla nas nowa pasjonująca rozgrywka. Wpadnie, nie wpadnie, to akurat całkowicie nie ważne. Ważne natomiast jest to, ile razy po drodze odbije się od tafli wody. Sztuka dla prawdziwych wirtuozów i artystów, no i rzecz jasna, tych co lubią dodatkowe karne. I tutaj nam się żarcik przypomniał: „Jak się nazywa ślad ryby na wodzie?” Ribbentrop”

(Scrambling…NOT) Powroty NieUdane – Zawodowcy sobie liczą ile procent nie trafionych w regulacji greenów kończy się uratowaniem para. U nich to częsty przypadek, u przeciętnych amatorów raczej zasłyszana, ale niepotwierdzona legenda dlatego szkoda czasu na nerwy. Lepiej procentowo określić ile się takich prób nie powiodło, przynajmniej będzie co zapisywać. Reasumując zawsze kiedy już próbujemy się ratować chippem, pitchem, strzałem z bunkra albo kolejnym approachem i damy ciała, możemy odhaczać w zakładce NON Scambling. Daliśmy ciała, czyli daliśmy radę. Przecież to oczywista oczywistość

(Driving Distance over 300) Długość drivów powyżej 300 – Jeśli sądzicie, że to nie statystyka dla was tylko dla „prosów” to już śpieszymy z wyjaśnieniem na czym polega tajemnica tej rubryki. Oni liczą długość drivów w jardach, a my w stopach czyli to jakieś 100 metrów na nasze. Takie to chyba robicie, jak nie wpadniecie w przeszkodę wodną albo w krzaki zaraz za tee. A nawet jak wpadniecie to zawsze możecie zaokrąglić do tego, co by było jakby jezioro wyschło albo krzaki zostały przypadkowo przycięte razem z fairwayem. Nie takie rzeczy się na polach golfowych dzieją.

Część z powyższych statystyk znajdziecie w ostatnim numerze “Golf&Roll”

Komentuj


Powrót na górę strony