Golf? uuuu to musi być drogie.

Napisane 03.06.2012 przez Tomasz Zembrowski

W ostatnim “Dużym Formacie” wydrukowano rozmowę z Dimitrem Glouchtchenko, młodym milionerem, założycielem portalu Kwejk.pl Naszą uwagę skupił następujący fragment:

– Mam kumpla, z którym będziemy robić jakiś tam projekt, i on mi mówi: “Ty, a co będzie, jak kiedyś to sprzedamy za sto baniek? Co później?”.

“Będziemy grać w golfa, robić kolejne projekty i walczyć dalej”. Bo tu nie chodzi o kasę, ale o te wszystkie styki typu więcej ludzi, więcej odwiedzin, fajne usługi. (Cały wywiad znajdziecie tutaj)

My się możemy starać, robić fikołki, edukować, nauczać i prawić morały ale przeświadczenie o “drogości” gry w golfa ma się świetnie. W Polsce funkcjonuje to tak: “są dyscypliny tanie, średnio drogie, drogie, potem długo długo nic aż w końcu, w stratosferze cenowej jest golf”
Problem jest oczywiście bardziej skomplikowany. Wiecie ile przeciętne gospodarstwo domowe wydawało w 2008 roku na sport i rekreację? 1000? 500? Niestety mniej. 300 zł. A w tej kwocie kryją się podobno (tak twierdzi Główny Urząd Statystyczny) buty sportowe. To już na prawdę mizernie wygląda. I z tej perspektywy to faktycznie golf jest drogi jak cholera. Ta średnia jest trochę przekłamana bo GUS twierdzi, że 75% gospodarstw domowych w ogóle nie wydaje na sport i rekreację a jedynie 25% to robi i te 25% średnio rocznie wydaje 1200 zł. Co można zrobić za 1200 i to w całej rodzinie? No niewiele, starczy na jeden karnet na basen (rocznie), z karnetem na siłownie to może być już bidnie chyba że w Pcimiu Dolnym (niższe stawki mają), albo na jeden wyjazd na narty ale jak się ma auto na gaz, bo benzyniaki i disle przedrożą już imprezkę.
Co jest zatem dla Polaka tanie? No jak to co? Bieganie na przykład, bardzo tanie, trzeba tylko biegać i na nic nie trzeba wydawać. No i od razu, gołym okiem widać, że Kowalski to się na kosztach biegania zna, jak na wydawaniu na sport i rekreację, czyli słabo albo nawet, wcale. Bo dobry strój do biegania i kilka par butów (jedne rocznie nie przetrwają) kosztują co nieco plus jakiś zegarek do mierzenia pulsu, odliczania km, palonych kalorii (koniecznie) to kolejne wydatki. Niezbędne do biegania akcesoria można by tu jeszcze dalej wymieniać ale ja nie o tym chciałem…
Problem z grą w golfa polega nie na kosztach, a na czasie. To znaczy jest zdecydowanie więcej ludzi, których stać na golfa, niż tych, którzy mają na niego czas. Golf to pożeracz czasu największy, i to stanowi nie rzadko faktyczną barierę, i to nie do przejścia. Bo o ile pobiegać (czy to tak po prostu czy za piłką), czy wyszaleć się na squashu człowiek może pół godziny, godzinę, max dwie, to rozgrzewka przed rundą, jedna dziewiątka, kawusia po drodze, druga dziewiątka, przegrany/wygrany obiadek i powrót zajmie spokojnie 6 jeśli nie 8 godzin. Może pół pola zagrać z melexa ale to z dojazdem i rozgrzewką też nie bedzie mniej niż 3 godziny. Na takie przerwy w pracy nie może sobie większość pozwolić ale takich którzy mogą jest z pewnością więcej niż kilka tysięcy.
Jak się zbierze tych co sobie grają w tenisa, jeżdżą na nartach/snowboardzie, surfują, skaczą na “kajcie”, chodzą kilka razy w tygodniu na squasha, siłownie i basen to się zbierze na prawdę pokaźna grupa.
Ale przejdźmy do konkretów. Ile to wszystko tak na prawdę kosztuje? Ile chcemy. Jak chcemy, żeby było drogo, będzie drogo, chcemy żeby było tanio, będzie tanio. Jak chcemy pojeździć po lesie to możemy mieć z tego frajdę jeżdżąc rowerem za 500 zł albo za 20 tysięcy. W golfa identycznie. Można kupić członkostwo w Postołowie za jakieś tam grube tysiace $ (kiedyś było chyba nawet z 20…tysięcy) albo w Kalinowych Polach (Świebodzin), Śląskim Klubie Golfowym (Siemianowice) albo Amber Baltic (Międzyzdroje) gdzie członkostwa zaczynają się od 1000-1500 zł za rok!!! Nie przesłyszeliście się. Płacicie tyle, i przez 8-9 miesięcy (tyle trwa sezon ale jak nie spadnie śnieg i nie będzie mrozu można grać do oporu) możecie siedzieć od rana od nocy, i wywijać kijem do upadłego.
A właśnie kije…ile kosztują. Wszyscy “nowi” emocjonują się zawsze jak w sklepach na polu oglądają drivery i mówią: “Paaa na tego, 2 tysiące, jaaaaa ale masakra” No i cóż marża od polskiego pośrednika i dla klubu musi być. Prawa rynku. Ale rzecz jasna można kupić taniej. Poza tym, kupowanie drivera na dzień dobry ma taki sens jak nauka jazdy nie w clio a w lamborgini. Kosztowna i bezsensowna. Minie co najmniej rok zanim będziesz tego kija potrzebował więc w Twoim zestawie takiego nie będzie. Nowy zestaw dla początkującego składający się z kilku/kilkunastu kijów golfowych można spokojny nabyć za 700/900 zł i to razem z torbą. Wiadomo, że będzie to raczej Dacia Logan niż Porshe Carera ale niczego więcej nie potrzeba. Ostatnio coraz popularniejsze są także kiermasze w klubach. Pan Stasiu sobie kupił nowe kije, stare leżą sobie w garażu i może je: a) wyrzucić na śmietnik, b) oddać żonie, która właśnie zaczyna, c) oddać koledze, bo tamten swoje połamał/utopił w jeziorze, d) oddać do klubu, c) poprosić klub, żeby znalazł im nowych właścicieli za skromną opłatę. I dzięki tej ostatniej opcji możecie nabyć używane ale nie rzadko bardzo dobre jakościowo kije za 200/300/400 zł. Całą torbę.
O rzeczach golfowych to nawet nie mówimy bo o gustach się nie rozmawia. Może być polo z Lidla (30 zł), z targu (…), z H&M (49zł) , od Tommiego (200 zł) albo Ralpha (300 zł) i jeszcze kilku ekskluzywniejszych kolegów. Wszystko zależy od fantazji, portfela i poczucia smaku. Ciuchowym musem są buty golfowe ale te też nie muszą kosztować majątku. Ostatnio w Decathlonie były na prawdę dobrze wyglądające Foot Joy’ie (jeden z najlepszych brandów) za 200 zł.
Reasumując jeśli nie starcza Ci do pierwszego – golf nie jest dla Ciebie, jeśli żeby utrzymać rodzinę pracujesz po 14 godzin dziennie na dwóch etatach przez 7 dni w tygodniu, golf nie jest dla Ciebie, jeśli zamiast butów sportowych wolisz kupić 10 sześciopaków piwa, golf nie jest dla Ciebie. A całą resztę zapraszam serdecznie.

2 komentarze do “Golf? uuuu to musi być drogie.”

  1. Piotr Dąbrowiecki Napisał:

    Co to za pomysł, żeby stare kije oddawać żonie? Tak nie wolno. Za długie i zbyt sztywne shafty (trzonki)! Chcesz, żeby kobieta się zraziła do golfa?

  2. Tomasz Zembrowski Napisał:

    no a jak gra damskimi albo żona jest silna jak chłop?

Komentuj


Powrót na górę strony