Wózkiem inwalidzkim po Old Course

Napisane 20.07.2011 przez Tomasz Zembrowski

Mike Reeder jest 63 letnim weteranem z Wietnamu, który stracił obie nogi. Ten osobisty dramat nie wpłynął jednak na jego chęć życia i samorozwoju. Zaczął grać w golfa? Z jakim efektem? Nie najgorszym! W ciągu ostatnich 20 lat, udało mu się zagrać par pola, trafić hole in one i zejść do jedno-cyfrowego HCP. Jego zamach golfowy, który wykonuje siedząc na specjalnie zaprojektowanym wózku inwalidzkim (własnego projektu) zapiera dech w piersiach prawie każdemu, kto go zobaczy.

Kolejnym śladem który z pewnością pozostawił po sobie Mike,  jest jego runda na Old Course w St. Andrews we wrześniu zeszłego roku. Już sam udział przejdzie do historii bo Reeder stał się pierwszym golfistą, który zagrał tam jeżdżąc na wózku inwalidzkim, ale jego wynik 79 uderzeń wzbudził uznanie wszystkich z Jackiem Nicklausem włącznie.

Jack Nicklaus: „Przyjechać do St. Andrews, trzymać stabilnie wózek na tyle, by piłki były na polu, to już wielki wyczyn. A on złamał 80 z wózka. To niesamowite.”

Dziewięć miesięcy po tym występie spełniło się kolejne marzenie Mika. Jack Nicklaus został zaproszony na charytatywny turniej w Nashville, w rodzinnych stronach Reedera. Po imprezie i zbiórce pieniędzy doszło do spotkania. Po kurtuazyjnym powitaniu „Złoty Niedźwiedź” złapał skrócane kije Mika (gra nimi z kolan kiedy nie jeździ na wózku). Kiedy Jack zorientował się że Reeder jest leworęczny tamten odparował „Bóg stwierdził, że jestem jeszcze niewystarczająco niepełnosprawny”. Widownia pękała ze śmiechu.

Jesteśmy pod wielkim wrażeniem Mika – człowieka o niezłomnym charakterze, wielkim uporze i dystansie do samego siebie i swojej sytuacji. Wieeeeeeelkie brawa – no i powiedzmy sobie szczerze, zagrać 79 w St. Andrews nie jest łatwo nawet jak się ma 180 cm wzrostu i piękny zamach golfowy. Szacun!

 

Więcej o Reederze przeczytacie tutaj!

Komentuj


Powrót na górę strony