Koniec zakładów

Napisane 17.03.2011 przez Tomasz Zembrowski

Finito, basta, skończyło się dorabianie na boku!!! European Tour wprowadziło nowe regulacje dotyczące zakładów. Nowa polityka zakłada kategoryczny zakaz obstawiania przez zawodników i ich caddych wyników turniejów, w których biorą udział.

David Garland, dyrektor turniejowy: ” To dla nas zupełna nowość. Patrząc na inne spory, notoryczne obstawianie i skandale tym wywołane, stwierdziliśmy, że nie posiadamy mechanizmów, które mogłyby powstrzymać takie scenariusze. Było to dla nas kwestią priorytetową”.

Zakłady sportowe w Wielkiej Brytanii to w zasadzie oddzielna dyscyplina sportu albo religia. Według Garlanda, golf jest czwartym, najczęściej obstawianym sportem w Zjednoczonym Królestwie. W czasie turniejów wielkoszlemowych, nie tylko obstawia się, kto będzie w Top10 czy kto wygra, ale kto będzie miał najniższy wynik w poszczególnych flajtach, kto będzie miał najmniej puttów, kto zrobi najlepszy wynik na par5. Dla chcących stracić trochę pieniędzy (bo przecież nie zarobić) jest na prawdę sporo możliwości.

Pierwsza część zapisu informuje, iż żaden gracz, czy caddy, nie może w sposób bezpośredni, czy pośredni być zaangażowany w zakłady dotyczące turniejów, w których biorą udział, bądź na które mają jakiś wpływ. Ponadto zarówno gracze jak i caddy nie mogą udzielać jakichkolwiek informacji pomocnych w obstawianiu.

Co nie powinno nikogo dziwić, dzisiaj takie akcje są na porządku dziennym.

“Myślę, że zakład o 20$ to nie problem”, powiedział Thomas Bjorn, przewodniczący komitetu turniejowego (że golfista to wiadomo). “Mieliśmy skandale w krykiecie, były sprawy w snookerze. Trzeba się bronić przed takimi sytuacjami.”

Czy ten zapis jest skierowany przede wszystkich do caddych?

Garland: ” Wiemy, że caddies robią ciągle małe zakłady. Chcemy by byli świadomi, że to może prowadzić do innych spraw. Muszą zdawać sobie sprawę, że są integralną częścią ekipy golfowej. Mogą mieć wpływ na wydarzenia i powinni być świadomi naszej polityki.”

Garland powiedział także, że są jednostki, zazwyczaj nie z samej góry drabinki wśród zawodników, którzy są w to wmieszani. Duże sumy mogą być dla nich kuszące.

Naszym zdaniem, bycie na topie i nie obstawianie oraz scenariusz odwrotny to raczej nadużycie i uproszczenie. Bobby Jones w 1930 roku postawił na siebie sporo pieniędzy a dzięki kursowi 50 do 1 wyznaczonemu przez londyńskich bookmacherów, stał się nie tylko sławny ale i bogaty. O zakładach Laury Davies nawet nie wspominamy, chociaż obstawienie wygranej José María Olazábala w Masters było jednym z jej najlepszych posunięć (kurs 16 do 1 i wygrana prawie 14.000 $).

Poza tym jest jeszcze jedno oblicze tej sprawy. Z jednej strony władze ligi chcą zakazać zakładów wśród zawodników, ale z drugiej strony nie mają absolutnie nic przeciwko…a nawet zachęcają wszystkich innych do tego by obstawiali wyniki na oficjalnej stronie ligi (PGA robi dokładnie to sam0). Oczywiście otrzymalibyśmy odpowiedź, że przecież to zakłady “na niby” i ludzie nie grają tam na pieniądze (nagrody, które można wygrać do tanich nie należą), ale doskonale wiemy, że ludzie uczą się tam podstaw obstawiania a potem zaczynają robić prawdziwe zakłady (no chyba, że już się znają i robią to jednocześnie).

W zeszłym roku European Tour edukował o dopingu, w tym roku już jakoś o dopalaczach już nie mówi, więc padło na zakłady. Zobaczymy, czy faktycznie będzie w tej akcji jakaś konsekwencja czy znów będzie to jednorazowy zryw.

Komentuj


Powrót na górę strony