Kilka buszków w czasie rundy? Oczywiście!

Napisane 03.07.2011 przez Tomasz Zembrowski

Robert Garrigus, zawodnik PGA Tour, znany przede wszystkim z dłuuuugich drivów i króciutkiego puttera ( podobno w sam raz pasowałby jako belly putter dla prezesa największej partii opozycyjnej w naszym kraju) przyznał, że wraz z innymi anonimowymi kolegami z Nationwide Tour, popalał marihuanę podczas zawodów w 2002 roku. Golfista pochwalił się tym “newsem” przy okazji wywiadu dla Golf Digest’s

Garrigus: “O tak, było mnóstwo chłopaków w Nationwide Tour, którzy palili w środku rundy. Ciągle o tym rozmawialiśmy. Mogłeś wejść do “Portha John” (amerykańska wersja naszego ToyToy’a) i zabrać narkotyki.”

Czyli koledzy z Nationwide palili sobie 10 lat temu w najlepsze. Nie ma w tym w nic dziwnego bo w zawodowym golfie nie robiono testów na obecność narkotyków przez kolejne 6 lat.  Sam Garrigus miał z miękkimi narkotykami spore problemy – w 2003 roku trafił na odwyk walcząc z uzależnieniem od alkoholu i marihuany. Jak sam twierdzi od tamtej pory jest czysty. Chyba mówi prawdę bo w tym roku jest 39 w PGA Tour z 1,315,557 $ na koncie.
W 2010 roku władze PGA Tour zawiesiły na 3 miesiące Matta Every. Amerykanin został aresztowany za posiadanie marihuany. Matt wywalczył sobie miejsce w pierwszej lidze w roku 2009 zajmując 10 miejsce wśród najlepiej zarabiających zawodników Nationwide Tour.

PGA Tour nie skomentowało wywiadu, a może szkoda bo były caddy pracujący w PGA Tour, Michael Collins udzielił w ostatnich dniach wywiadu dla Golf Channel i powiedział, że nie tylko w drugiej lidze zawodnicy uspokajają się za pomocą skrętów.

Nie jesteśmy święci ani nie chcemy prawić kazań, ale trochę to smutne, że Amerykanie, którzy swoich golfistów idealizują i przedstawiają jako wzory do naśladowania (szczególnie dla dzieci) muszę przełknąć kolejną gorzką “pigułkę”. Ups… odrobinkę przedawkowaliśmy. Ups… znowu to samo. Koniec kropka!

 

Komentuj


Powrót na górę strony