Golf, sport dla uczciwych? Najczęściej tak…

Napisane 13.01.2011 przez Tomasz Zembrowski

Po ostatniej przygodzie turniejowej Villegasa z dyskwalifikacją rozpoczęła się dyskusja czy przepis o dyskwalifikacji po podpisaniu niewłaściwego wyniku jest słuszny. O ile świadome podpisywanie zaniżonego wyniku powinno być srogo karana (najgorsze oszustwo) o tyle w przypadku “pajączka” Camillo  i innych podobnych ten przepis po prostu nie działa prawidłowo. Kara za niewiedze nie powinna być identyczna jak kara za machloje. A machlojek jest sporo, także w zawodowym golfie, chociaż nieczęsto mówi się o tym oficjalnie.

Vijay Singh – podpisanie karty z obniżonym wynikiem w 1985 roku w Dżakarcie. Sam zainteresowany twierdził, że zrobił to przypadkowo, ale podpisany wynik “zmienił się” z (+1) na (-1) idealnie nad linią cuta, także oficjele nie dali temu wiary i zawodnik z Fidżi otrzymał dożywotnią dyskwalifikację w Asian Tour. Historia ta ciągnie się za Vijayem do dzisiaj chociaż od tamtej pory osiągnął w golfie baaaaaaardzo wiele, łącznie ze zrzuceniem Tigera z 1 miejsca w OWGR i zdeklasowaniem rywali w PGA Tour w 2004 roku.

Gary Player – podrzucenie piłki. To była swego czasu wielka afera. W 1974 roku w turnieju The Open Gary szedł jak burza ale na 71 (przedostatnim jakby ktoś nie wiedział…) dołku wpadł do głębokiego roughu. Przeciwnicy i nieprzychylni (tak twierdził później Gary) stwierdzili, że piłka znaleziona przez caddego Playera, albo została podrzucona, albo przesunięta bo miejsce się nie zgadzało. Dla pikanterii, ów Caddy o pięknym imnieniu (ksywce?) Rabbit, był pierwszym Afroamerykaninem noszącym torbę w the Open. Koniec końców Player i Rabbit (prawie jak Batman i Robin) wyszli z opresji obronną ręką, aczkolwiek zwolennicy spiskowych teorii dziejów nadal nie wierzą, że to ta sama piłka.

Jumbo Ozaki – “kreatywne użycie” drivera obok leżącej piłki w głębokim roughie. Tak poetycko Greg Norman nazwał spłaszczanie trawy przed uderzeniem. Australijczyk powiedział też, że Ozaki’iego raczej nie da się oskarżyć o oszustwo w Japoni”. Miał racje. W kraju kwitnącej wiśni Jumbo był królem. Zresztą o to samo oskarżał Tom Watson, Garego Playera. Gary nie pozostał mu dłużny i oskarżył go o granie niedozwolonymi ironami. A samego Normana też kiedyś zdyskwalifikowano za nielegalną piłkę Maxfly XS (żadne oszustwo jak dla nas).

A tu “kreatywne użycie wedga”…w roli głównej Kenny Perry

Colin Montgomery – dropowanie pozytywne. Po przerwie spowodowanej ulewą w…a jakże Dżakarcie (coś nie tak z tym miejscem) w turnieju Indonesia Open  Monty zadropował piłkę w bunkrze dalej od pierwotnej pozycji. Oooo, jaki uczciwy powiecie! Otóż nie, dalej oznaczało w tym momencie nie pod ścianą i Colin miał stabilniejszą postawę. Potem twierdził, że to była pomyłka, w co połowicznie uwierzono, bo otrzymał 1 uderzenie karne i zabrano mu połowę nagrody pieniężnej.

Woodie Austin – strzał, którego nie było. Na turnieju Tour Championship w 2007 roku znany z “niekonwencjonalnych zachowań” Woodie nie trafił putta i z marszu oddał następne uderzenie. Problem w tym, że nie wiadomo, czy oddał  jedno czy dwa. Według niektórych wziął zamach i chciał uderzyć ale bez skutku, ponieważ kij trafił w ziemię i  nie dotarł do piłki…czyli zagrał airshota (tyle, że nie w powietrzu a w ziemię). Tym razem obyło się bez nurkowania i walenia kijem po głowie, ale niesmak pozostał. Jeong Jang w 2006 roku w U.S. Woman Open, też nie mogła uwierzyć, że oddała 2 uderzenia podczas jednego wybicia z bunkra. Nawet jak jej pokazali nagranie, to nie wierzyła. Podobnie Tom Pernice w 2006 roku na turnieju St Jude Classic. Niby był putt na pół centymetra, niby widać to na wideo…ale to chyba tylko złudzenie optyczne. Tom nigdy się nie przyznał i nigdy nie dostał karnego.

Sami oceńcie:

I nieprzekonana Jang:

David Robertson – przestawianie (liczba mnoga jak najbardziej celowa) markera bliżej dołka. W 1985 roku David grał w turnieju eliminacyjnym do British Open ale furory nie zrobił. Gra nie szła jak należy wiec Szkot pomagał sobie odrobinkę – docierał na green pierwszy, markował piłkę, a potem kijem podbierał markera i przestawiał go bliżej dołka, nawet do 20 stóp. Efekt? 20 tysięcy funtów kary i 20 lat absencji na European Tour. Antonio Garrido i Mark O’Meara, Bob Toski również stosowali kreatywne markowanie, chociaż nie tak spektakularnie. Obecnie z tego samego zarzutu (chociaż mówimy naprawdę o milimetrach) tłumaczy się Elliot Saltman. Wśród kobiet podobnego procederu dopuściła się (według doniesień niejednokrotnie) Jane Blalock. Angielka poniosła za to małą karę – dostała rok zawieszenia w LET.

Mark McCumber – wygładzanie i poprawianie linii strzałów. Światkiem znowu był…Greg Norman (ten to się naoglądał), który oskarżył go o dotykanie, podbieranie, wyrywanie źdźbeł trawy i inne zabiegi kosmetyczne greenu. Po tej “przygodzie” Mark nie ma lekko. Steward Cink na turnieju Heritage też “COŚ” usuwał zza piłki w czymś co przypominało bunkier. Sporo niewiadomych.

I na deser “profesor” w oszukiwaniu – Mike Adams. Polecamy!!!

Podejrzewamy, że takich “akcji” jest więcej ale nie będziemy już eskalować. Dla równowagi pragniemy przypomnieć, że Bobby Jones w 1925 roku w U.S. Open sam siebie ukarał 2 uderzeniami karnymi za przemieszczenie się piłki, chociaż nikt ani z sędziów, ani z konkurentów, ani z widowni (wszystkich pytano kilka razy) tego przemieszczenia nie widział. Wniebowzięta widownia chwaliła go za uczciwość na co Bobby odpowiedział: “Równie dobrze, możecie mnie chwalić za nienapadanie na banki”. Chyba dodatkowy komentarz jest zbędny.

Komentuj


Powrót na górę strony