Golf – Sport dla palaczy?

Napisane 22.09.2011 przez Tomasz Zembrowski

PED czyli organizacja zajmująca się badaniem uzależnień wzięła się w ostatnich kilku dekadach ostro za sport amatorski i zawodowy badając profesjonalnych bejsbolistów, kolarzy, footballistów, czy sportowców występujących na olimpiadzie. Poza incydentem z Dougiem Barronem (zawieszonym za narkotyki w 2009) PED w golfie mieszał niewiele.

Wygląda jednak na to, że PGA Tour chce badać i sprawdzać swoich zawodników na obecność substancji znajdującej się w WADA czyli Światowej Anty-Dopingowej Agencji. I tu zaczyna się kłopot, ponieważ PED chce aby agencja na listę potencjalnych “wspomagaczy” wrzuciła również…nikotynę. W Szwajcarii już trwają badania sprawdzające wpływ nikotyny na wyniki w ponad 40 różnych dyscyplinach.

Rzecznik WADA, Terence O’Rorke twierdzi, że nowa koncepcja nie jest skierowana przeciwko palaczom, ale raczej przeciwko zwolennikom tabaki czy snusa. Były zwycięzca U.S. Open Lucas Glover (żujący tabakę namiętnie) uważa koncepcje PED za idiotyczną. Jakbyśmy żuli to by się nam też nie podobało. Amerykanin dodał, że jeżeli dojdzie do takiego zakazu to powinno zakazać się również picia, bo Alkohol jest takim samym narkotykiem jak nikotyna.

Spencer Levine, który wypala paczkę w trakcie rundy uważa, że wprowadzenie zakazu jest prawie niemożliwe. Na szczęście dla wszystkich palaczy i innych wielbicieli tabaki w tej czy innej postaci, nawet jeżeli dojdzie do jakiegoś zakazu, PGA Tour będzie miało okres przejściowy zanim nastąpią zmiany. W związku z powyższym w najbliższych latach papierosy z pewnością nie znikną z pól golfowych.

Wcale nas to nie martwi ( rzecz jasna propagujemy zdrowy tryb życia ) ponieważ papieroski i golf to całkiem dobrana para. Benard Darwin (wnuczek TEGO Darwina, świetny golfista i pisarz wprawiony w tematyce golfowej) napisał nawet na ten temat esej pod tytułem “Golfowe Papierosy”.

Według niego na polu golfowym wypala się 5 rodzajów papierosów:

1. Pierwszy, którego zapala się na pierwszym tee w celu uspokojenia się przed grą.

2. Drugi, którego zapala się po katastrofie w bunkrze, z którego wychodziliśmy kilka razy.

3. Trzeci, którego zapala się w matchplay’u. kiedy z bezpiecznej 3-dołkowej przewagi zostaje jeden dołek.

4. Czwarty, na którego pora przychodzi niezależnie od stanu i poziomu gry,

5. Piąty, ostatni i  najbardziej rozkoszny kiedy w matchplay’u prowadzisz jednym na jeden dołek przed końcem (w oryginalne rozgrywasz dormie hole).

Oj prawda to prawda

Romans papierosów z golfem miał różne etapy. Początkowo palenie na polu uważano za brak szacunku dla sportu i innych, szczególnie wśród Europejczyków. Amerykanie powoli zmieniali ten stereotyp, nawet wielki Bobby Jones popalał w najtrudniejszych momentach.

Niezaprzeczalnie największym przełomem był powojenny okres komercjalizacji golfa. Wówczas Ben Hogan i Arnold “Król” Palmer palili i uśmiechali się do ludzi. Palmer był nawet twarzą LM’ów (aż trudno uwierzyć, że nasz redaktor palił te same papierosy co Arnold…niestety nie przełożyło się to na jego sukcesy).

Dzisiaj romans trwa nadal, chociaż nie jest już tak subtelny. Jednego bez drugiego nie ma, chociaż oficjalnie nie uraczycie w telewizji gracza z papierosem w ustach (dlatego Angel Cabrera wygrał Masters nie będąc prawie na antenie) . Papierosów bez golfa, bo było mniej momentów kiedy są potrzebne, i golfa bez papierosów, bo gra byłaby jeszcze trudniejsza. Wyobrażacie sobie Johna Daly’ego, Darrena Clarka albo Miguela Ángela Jimeneza zagryzających marchewkę albo żujących gumę z nikotyną? My z pewnością nie.

Komentuj


Powrót na górę strony