Arni więcej nie poleci!!

Napisane 02.02.2011 przez Tomasz Zembrowski

Arnold Palmer, pierwszy sportowiec, który pilotował swój własny samolot, wykonał swój ostatni przelot.

81 letni Palmer w poniedziałek pilotował swoją Cessne Ctation 10 – najszybszy niewojskowy samolot na świecie, z Palm Springs w Kaliforni do Orlando na Florydzie. Nie mógł dłużej zwlekać, bo jego licencja traciła ważność 31 stycznia a okropne władze nie chciały jej odnowić (darzymy Arnolda taką sympatią, że my byśmy przedłużyli od razu do co najmniej 100 urodzin).

Jak sam twierdzi, samolotem będzie latał nadal, ale już tylko jako pasażer. W wywiadzie dla Golf Digest Arnold przyznał, że latanie było jedną z najwspanialszych rzeczy w jego życiu. Dzięki niemu był w najdalszych zakątkach świata i poznał tysiące ludzi, których w innych okolicznościach by nie miał okazji spotkać. Z jednej strony przykro nam, że “Król” został zmuszony do zakończenia pewnego rozdziału swojego życia, ale z drugiej strony mało kto może w ogóle coś takiego przeżyć więc i tak… źle facet nie ma.

Palmer jako pasażer lata od 1956 roku. Dziesięć lat później w 1966 wziął pierwsze lekcje pilotażu w swoim rodzinnym mieście Latrobe i po zdaniu egzaminów usiadł za sterami. Latał nie tylko między kontynentami ale korzystał z każdej okazji, z lotami krajowymi na turnieje włącznie. Dzisiaj taka forma transportu wśród najlepiej zarabiających profesjonalistów jest normą, ale w latach 60-tych i 70-tych było to “delikatnym odstępstwem od normy”, szczególnie kiedy golfista sam pilotował maszynę. Dzisiaj swoje prywatne odrzutowce mają Greg Norman, Phil Mickelson, Trevor Immelman, Vijay Singh, Adam Scott, Zach Johnson, (Lee Trevino kupił kiedyś samolot od Chi Chi Rodrigueza).

Od 1969 “Król” regularnie latał Boingiem 747, jeszcze zanim maszyna weszła do komercyjnego użytku. Zapisał się nie tylko na golfowych kartach historii ale także w lotnictwie ponieważ jego rekord okrążenia globu właśnie Boingiem 747  z 1976 roku wynoszący 57 godzin, 25 minut i 42 sekundy jest do dzisiaj niepobity. Przez lata, Arnie wylatał ponad 20 tysięcy godzin na różnego rodzaju maszynach co oznacza że w powietrzu jako pilot spędził 883 dni!!!! za sterami.

Gdyby Arni chciał przedłużyć licencje, podpisujemy się pod petycją wszystkimi rękami redakcji!!

Komentuj


Powrót na górę strony