Sarah Palin nie ma czasu na golfa

Napisane 13.12.2010 przez Tomasz Zembrowski

Sara Palin to ma dopiero ciężkie życie. W przeciwieństwie do Baracka Obamy nie ma czasu, i to od kilku lat pograć w golfa. Była gubernator stanu Alaska jest ciągle zajęta pomaganiem innym i rozwiązywaniem cudzych problemów więc nic w tym dziwnego. A lista jej ostatnich dokonań spora:  wyprodukowanie 8 odcinków mini serialu o Alasce dla programu Discovery po 250.000 $ za odcinek, promocja swojej książki “America by Heart”, która miała pod koniec listopada premierę,  dwukrotne odwiedziny programu “Taniec z Gwiazdami”, gdzie o kasę walczy jej córka, i masa innych wystąpień gdzie Pani Palin jako komentator polityczny oczywiście pracuje charytatywnie… NOT

Generalnie jest nam niezwykle przykro, że Pani Palin ma tyle na głowie i nie ma czasu na przyjemności. Jeśli to pomoże to jesteśmy skłonni nawet dorzucić się do jakiegoś czeku, który pozwoli jej na powrót na golfowe łono.

A swoją drogą, cieszymy się bardzo, że Obama mimo globalnego kryzysu, na golfa czas znajduje. Gdyby tego nie robił to byłoby to nieeleganckie nieposzanowanie ponad 50 letniej amerykańskiej tradycji (Dwight D. Eisenhower wybudował green na tyłach białego domu w 1954 roku). Wcześniej George W. też pielęgnował wspaniale tę tradycję i to nie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie swojego gabinetu.

A gdyby u nas tak było?

Oczami wyobraźni widzimy już jak prezydent Komorowski tłumaczy się ze zdjęć opublikowanych na okładce Super Ekspresu, nie z polowania, a z pięknego topa w bunkrze. Albo, że premier Donald Tusk zamiast na posiedzeniu sejmu był nie na meczu ale w podwarszawskim Rajszewie czy Lisiej Polanie. Rząd mógłby tam podejmować delegacje, chociaż faktycznie BOR-owiaki miałyby nie lada problem. Zamiast bombek i choinek ambasadorzy, prezydenci i premierzy wywozili by z kraju piłki z polskim godłem i zestawy do puttowania w biurze z orzełkiem.

I nawet Pan Prezes Jarosław Kaczyński mógłby wreszcie spełnić swoje głęboko skrywane marzenia i  nauczyć się gry w golfa. Z Żoliborza do City Golf Club Warszawa jest na prawdę rzut beretem (nieważne czy moherowym czy nie).

I opozycja z rządzącymi mogła by się kłócić o to, czy Waldemar Pawlak prawidłowo zadropował piłkę w turnieju o Puchar Marszałka w dogrywce z Grzegorzem Napieralskim, i czy Antoni Macierewicz miał przepisowe 14 kijów w torbie czy nie.

I Mirek Drzewiecki nie musiałby uciekać z “dzikiego kraju”. I tego i Wam i sobie życzymy.

2 komentarze do “Sarah Palin nie ma czasu na golfa”

  1. Łukasz Horodecki Napisał:

    W naprawdę fajnej książce Iana Stafforda “In Search Of The Tiger: A Golfing Odyssey” można znaleźć kilka wzmianek o innym amerykańskim prezydencie, Billu Clintonie. Moim ulubionym kawałkiem o nim jest opowieść Nicklausa o 60 mulliganach w czasie ponadsześciogodzinnej rundy 🙂

  2. Tomasz Zembrowski Napisał:

    Wodzowie bywają niepowtarzalni. Prezydent Kwaśniewski, wjechał kiedyś na green melexem…

Komentuj


Powrót na górę strony