Podsumowanie tygodnia

Napisane 08.02.2010 przez Tomasz Zembrowski

Omega Dubai Desert Classic – European Tour

Photo by Jenni

Kiedy wspominaliśmy szaleństwo zeszłorocznej rundy finałowej  McIlroya (8 birdie, 4 bogeye i double bogey) i jego ostateczne zwycięstwo nad Justinem Rosem doszliśmy do wniosku, że raczej mało prawdopodobny jest równie ciekawy finał w tym roku. Przez większość turnieju trwaliśmy przy swoim aczkolwiek tegoroczna końcówka, ku naszemu zdziwieniu okazała się jednak całkiem zaskakująca.

Pole Emirates GC do najłatwiejszych nie należy (par 72, 7301 jardów, 6677 metrów) o czym przekonali się między innymi: Colin Montgomery, Rafael Cabrera-Bella, Ross McGowan i Danny Lee, który ostatnio regularnie nie przechodzi linii cut. Dla równowagi dodamy, że dobre wyniki były możliwe, co udowodniło po raz kolejny złote dziecko Włoch. 17-letni Matteo Manassero po trzech dniach zajmował 15 pozycję!! z wynikiem (-4) i dopiero ostatni słabszy dzień spowodował spadek na 31 miejsce. Tak czy owak kolejny świetny występ. Lider klasyfikacji Race to Dubai Charl Schwartzel grał solidne przez dwie pierwsze rundy ale w weekend robił mnóstwo błędów, w efekcie czego zajął odległe 38 miejsce.

Wypada też powiedzieć kilka słów o tych, którzy błędów popełnili najmniej. Po trzech rundach klasyfikacja wyglądała bardzo ciekawie, bo mieliśmy aż czterech co-liderów z wynikiem (-11): Lee Westwooda, Jaidee Thonqchai, Alvaro Quirosa i człowieka cygaro Miguela Angela Jimeneza. Dwa uderzenia straty do tej czwórki miał obrońca tytułu Rory McIlroy, a trzy Edoardo Molinari i Australijczyk Marcus Fraser.

Niedzielny finał był dla nas zaskakujący przede wszystkim z powodu ilości błędów. Prowadząca czwórka ostatniego dnia w sumie zrobiła aż 12 bogeyów i jednego doubla, ale wszystko po kolei. Brawa za pokaz dobrej gry w ostatniej rundzie należy się Henrikowi Stensonowi, Gregorowi Bourdy i 60-letniemu Tomowi Watsonowi. Cała trójka po trzech rundach miała wynik (-2), który dawał 29 miejsce ale ich finałowe 68 i ostateczny wynik (-6) pozwolił na awans na pozycję T8. Na miejscu T6 z wynikiem (-8) wylądowali grający w kratkę McIlroy i Alvaro Quiros, który na 5 dołków przed końcem był jednym z prowadzących ale zrobił aż trzy bogeye. Miejsce T4 z wynikiem (-9) zajęli coraz mocniejszy Martin Kaymer i mile zaskakujący Edoardo Molinari (brat Francesco też nienajgorzej – T27). Jaidee Thonqchai na drugiej dziewiątce grał najrówniej ale trzy bogeye z dołków 3,5 i 7 spowodowały, że nie zdołał dogonić czołówki. Mimo to  trzecie miejsce i forma Tajlandczyka cieszy, bo jest to jego najlepszy występ od zdobycia tytułu Ballantine’s Championship w Południowej Korei w kwietniu zeszłego roku.

Na polu bitwy pozostali zatem król Dubaju 2009 Westwood i król cygar Jimenez. Dzięki temu, że panowie grali “zmiennie” prowadzący zmieniał się co chwila: dwa razy prowadził Westwood, trzy razy Jimenez. Kiedy Hiszpan zrobił birdie na przedostatnim dołku i objął prowadzenie Westy odpowiedział błyskawicznie pięknym birdie na ostatnim dołku doprowadzając do dogrywki.

Panowie zaczęli od dołka nr 18, który z problemami obaj ukończyli w regulacji więc trzeba było wrócić na tee osiemnastki raz jeszcze. Tym razem tylko Anglik trafił w fairway natomiast Hiszpan wylądował w wyjątkowo nieprzyjemnej wysokiej trawie. Jedyne co mógł zrobić to wydropować się z powrotem na fairway. W tym momencie dużą przewagę miał Westy, który solidnym strzałem posłał piłkę w green ale przesadził z odległością i czekał go chip z kilkunastu metrów. Jimenez też przesadził z odległością tyle, że w drugą stronę czego efektem była piłka w bunkrze. Stamtąd zagrał solidny strzał na odległość 4 metrów od dołka, co było bardzo ważne, ponieważ Westwood wcześniej zachipował aż o 3 metry z krótko. Lee miał zatem 3-metrowego puta na zwycięstwo ale nie wykorzystał szansy. Wykorzystał ją natomiast Jimenez, który z czterech metrów obronił remis. Już wówczas dla wielu “człowiek z kitką” stał się zwycięzcą. Jak pokazał następny kwadrans doświadczenie starszego kolegi miało największe znacznie. Trzecim dołkiem dogrywki był dołek nr1. Mimo iż tylko Jimenez nie rafił fairwaya, obaj golfiści nie trafili greenu. Po chipie piłka Hiszpana wylądowała około metr od dołka, piłka Anglika około pół metra dalej. Kiedy Westwood nie trafił putta na par tracąc przewagę w dogrywce po raz pierwszy, Jimenez nie popełnił błędu zdobywając tytuł Omega Dubai Desert Classic, który jest jego 19 zwycięstwem w karierze w European Tour.

Omega Dubai Desert Classic wyniki

Northern Trust Open – PGA Tour

Przy okazji poprzedniego turnieju mówiło się o Philu Mickelsonie…najpierw o jego wielkim powrocie potem o kiepskim występie i kontrowersjach związanych z kijami. Przy okazji Northern Trust Open historie o wielkiej szansie “Leftego” powróciły do obiegu z jeszcze większym hukiem ale potem przyszedł czas na kolejne rozczarowanie. W piątkowej rundzie wprawdzie Phil miał przebłysk geniuszu ale generalnie  zrobił w turnieju aż 14 bogeyów więc póki co o skorzystaniu z nieobecności numeru 1 nie ma co mówić. Tym bardziej, że Phil w ostatni weekend został zdetronizowany ze swojej niemalże stałej pozycji wice-lidera w rankingu światowym.

Jeden z komisarzy PGA Tour powiedział w weekend, że gdyby w lidze byłoby 150 Stevów Strickerów to ani on ani nikt z PGA nie miałby nic do roboty. Widząc konsternacje dziennikarzy szybko wyjaśnił, że Steve jest chodzącym ideałem i wzorcem dla innych zawodników – idealne stosunki z mediami, idealne stosunki ze sponsorami, o rodzinie nawet nie wspominając. Poza tym ten 42-letni Amerykanin z Wisconsin jest w doskonałej formie o czym świadczą aż cztery zwycięstwa od maja zeszłego roku. Pojawia się zatem coraz więcej piewców teorii, zgodnie z którą to nie Mickelson a właśnie Stricker jest naturalnym liderem podczas nieobecności Woodsa.

Jak będzie czas pokarze, ale ostatni weekend z pewnością to potwierdza. Steve w czasie pierwszych trzech rund był bezkonkurencyjny i nie przesadzimy, jeżeli napiszemy, że zmiażdżył konkurencję uzyskując wynik (-15). Za nim z 6!!! uderzeniami wylądowali Luke Donald, Andreas Romero i J.B Holmes. I chociaż Stricker w niedzielę już tak nie błyszczał, pozostał bezkonkurencyjny. Po dość nudnej rundzie (71) ostatecznie uzyskał wynik (-16), wygrywając dwoma uderzeniami nad Luckiem Donaldem (-14), który w niedziele czynił cuda, z chip-inem z bunkra włącznie. Na miejscu T3 z wynikiem (-13) wylądowali Dustin Johnson, który grał świetnie i gdyby nie sobotnia katastrofa mógłby powalczyć o zwycięstwo ze Strikcerem i posiadacz jednego z najbardziej “nietuzinkowych” zamachów J.B. Holmes.

Stricker nie tylko zdobył tytuł i czek na 1,2 mln dolarów, ale także został liderem tegorocznej edycji FedEx Cup i…nowym numerem 2 światowego rankingu po raz drugi w karierze. Poprzednio wice-liderem był zaledwie tydzień, ale mamy przeczucie, że tym razem może zagościć tam na dłużej.

Northern Trust Open wyniki

Komentuj


Powrót na górę strony