Podsumowanie tygodnia

Napisane 01.02.2010 przez Tomasz Zembrowski

Photo by Brian J. McDermott

Farmers Insurance Open – PGA Tour

Nazwa tego turnieju nie jest szczególnie zachęcająca (człowiek ogląda transmisję i wypatruje pokazów tucznika i wyścigów kombajnów) ale mimo to był on niezwykle interesujący. Jako perełkę zawodów zapowiadano wielki comeback Phila Mickelsona. “Lefty” przez trzy dni grał nieźle ale w finale zamiast nadrobić 4 uderzenia straty zrobił na pierwszych siedmiu dołkach 4 bogeye i na tym wielki comeback się skończył. Oczywiście byli od niego znacznie gorsi: John “Nascar” Daly już pierwszej rundzie zabłysnął i w pięknym stylu zagrał 79 (+7). Nie można odmówić mu pewnej konsekwencji bo John nie zrobił ani jednego birdie ale za to doczekał się aż 4 bogeyów i tripla. Po takiej rundzie nawet całkiem przyzwoite 71 nie uratowało Daly’ego przed linią cut i golfista mógł wracać do domu. Jego losy podzielili Billy Mayfair, Ryan Palmer (zwycięzca Sony Open z przed paru tygodni), Alex Cejka, Bubba Watson, Paul Goydos czy Kevin Stadler.

Przez trzy dni najrówniej i najlepiej grał (ciekawe czy ktoś tak obstawiał) Ryuji Imada, który na 54 dołkach zrobił 14 birdie i zaledwie jednego bogeya. Wynik (-13) dawał mu przed rundą finałową 2 uderzenia przewagi nad Benem Cranem i Michaelem Simem. Ten ostatni zainteresował nas już w zeszłym roku kiedy to “zdemolował” konkurencję w Nationwide Tour. Dlatego bardzo ciekawiło nas jak sobie poradzi w tym sezonie w PGA Tour. Początek turnieju był dla niego katastrofalny i  na pierwszych trzech dołkach młody Australijczyk był już (+4). Ale pokazał klasę i walczył dalej odrabiając trzy uderzenia. Mało tego następnego dnia uzyskał wynik (-10). Można? Można. Właśnie tego zawodnika obstawialiśmy wczoraj w pojedynku z Imadą, ale nie byliśmy nawet blisko. Imady nie pokonał nikt bo Japończyk pokonał się sam, robiąc aż 5 bogeyów i zalediwe 2 birdie.

Ale na jednym Imadzie świat się nie kończy i na polu bitwy zostali inni: świetne wyniki w niedziele uzyskali Michael Allen i Alex Prugh (kolejno -7 i -6) dzięki czemu uzyskali końcowy rezultat (-11) czekając na rozwój wydarzeń. Wówczas ostatnie 3-osobowe flighty były w okolicy 12 dołka i jeszcze wszystko mogło się zdarzyć. Przed doskonałą szansą stanął młodziutki Ricky Fowler, który po 16 dołkach był już (-12) ale na 17 popełnił błąd co kosztowało go double bogeya. Birdie na ostatnim dołku dało mu miejsce T5 i zrównalo go z Prughiem i Allenem i Elsem(-11). Na miejscu T2 z wynikiem (-12) zakończyli: wcześniej wspomniany  Sim, Brandt Snedeker i Mark Leishman. Z ta trójką jednym uderzeniem wygrał Ben Crane.

Tak drobna różnica może wprowadzać Was w błąd, jeśli myśleliście, że końcówka była emocjonująca. Nie była.  Crane po 12 dołkach miał już trzy uderzenia przewagi a później trwonił ją robiąc kolejne błędy. Kiedy na 17 dołku zrobił kolejnego bogeya jego przewaga stopniała do jednego uderzenia ale przeciwnicy nie potrafili tego wykorzystać. Crane zdobył swój trzeci tytuł w PGA Tour po prawie pięcioletniej przerwie. Z drugiej strony facet ma dopiero 33 lata więc jeszcze wszystko przed nim. Gratulujemy

Farmers Insurance Open wyniki

Commercialbank Qatar Masters – European Tour

Charl Chwartzel w 3 z 4 rozegranych w tym sezonie turniejach wygrywał dwa razy a raz był drugi. To niezwykle rzadki przypadek, żeby jeden zawodnik tak zdominował europejską ligę. Trzeba jednak pamiętać, że wielu czołowych zawodników nie grało w tych turniejach więc prawdziwym miernikiem zdolności i formy Chwartzela uczyniliśmy Quatar Open, gdzie grała spora część europejskiej śmietanki. Zawodnik z RPA wprawdzie nie liczył się w walce o zwycięstwo, ale jego przyzwoite 14 miejsce to z pewnością nie powód do wstydu. Tym bardziej że wyżej rozstawieni zawodnicy kończyli turniej na gorszych miejscach: Sergio Garcia (24), Martin Kaymer (32), Kenny Perry (49), Henrik Stenson (64), Ian Poulter (69).

Nie wdając się już w szczegóły pierwszych trzech dni, przed rundą finałową sytuacja wyglądała następująco: Walijczyk Bradley Dredge i Paul Casey prowadzili z wynikiem (-10), na miejscu trzecim znalazł się Lee Westwood (-9), na T4 z wynikiem (-8) Robert Karlsson i Australijczyk Brett Rumford. Najwyraźniej w ostatni weekend choroba dopadała liderów globalnie w dniu finałowym, bo tak jak Imada w PGA Tour, tak i Dredge i Casey w niedzielę nie mieli się czym popisać. Pierwszy zrobił 2 bogeye i doubla, drugi aż pięć bogeyów. Obaj potrzebowali aż 74 uderzeń aby zakończyć rundę co zrzuciło ich na miejsce T5 z wynikiem (-8). Lee Westwood stał się zatem naturalnym pretendentem do tytułu ale również miał spore kłopoty. Pierwsza dziewiątka w jego wykonaniu ani trochę nie przypominała stylu zwycięzcy zeszłorocznego Race to Dubai. Na szczęście “Westy” znalazł swój rytm w drugiej połowie i po 4 birdie odzyskał wigor, co w sumie pozwoliło mu utrzymać trzecie miejsce z wynikiem (-11). Na drugim miejscu wylądował z dnia na dzień coraz lepiej grający Alvaro Quiros, który miał jeden z najlepszych finiszów w turnieju. Na trzy dołki przed końcem Hiszpan był (-9) ale trzy birdie na ostatnich trzech dołkach pozwoliły mu na awans na drugą pozycję z wynikiem (-12). Bezkonkurencyjny okazał się Robert Karlsson, który finał rozpoczynał z czwartego miejsca. Szwed szedł jak burza robiąc aż 7 birdie bez ani jednej wpadki. Styl w jakim zwyciężył przypomina sezon 2008, który dla Karlssona był niewątpliwie najlepszy. Trzymamy kciuki, że dobra forma została na dłużej, a jego 10 tytuł European Tour nie był ostatnim.

Commercialbank Qatar Masters wyniki

W kategorii “Kozak Tygodnia” zwycięża bez jakiejkolwiek dyskusji Michael Sim nie tylko za poniższą rundę (62 czyli -10) ale także, że mimo katastrofalnego początku potrafił się podnieść i odrobić straty. Wielkie brawo!!!!

Komentuj


Powrót na górę strony