Podsumowanie tygodnia

Napisane 25.01.2010 przez Tomasz Zembrowski

Abu Dhabi Golf Championship – European Tour

Chociaż za nami już pięć turniejów liczących się do klasyfikacji Race to Dubai 2010, impreza Abu Dhabi była dla wielu czołowych zawodników tegorocznym debiutem. I wraz ze wzrostem frekwencji wśród najwyżej rozstawionych w Światowym Rankingu, wzrosło znaczenie tego turnieju i ilość punktów do zdobycia.

Przyjechali Lee Westwood (4), Henrik Stenson (7), Paul Casey (8), Geoff Ogilvy (9), Rory McIlroy (10),  Ian Poulter (12), Sergio Garcia (13), Martin Kaymer (14) czyli ponad połowa światowej czołówki. W takim składzie nie mogło być mowy o słabej imprezie.

Pierwsze dwa dni pominiemy, bo tam wszystko zmieniało się jak kalejdoskopie. Zaskakująco słabo drugiego dnia zagrał zwycięzca zeszłorocznego cyklu Race To Dubai Lee “Westy” Westwood (78), który nie przeszedł cut. Jak widać nikt nie jest doskonały. Pozostali wysoko sklasyfikowani zawodnicy spisywali się znacznie lepiej i po trzech rundach sytuacja wyglądała następująco:  Kaymer (-15), Poulter (-14), McIlroy (-14). Ten ostatni grał przez trzy dni świetnie ale pierwszego dnia na dołku nr 11 par 4 popełnił błąd co kosztowało go aż dwa uderzenia. I właśnie z tymi dwoma uderzeniami straty musiał startować w finałowej rundzie. Na początku rundy niedzielnej panowie Poulter i Kaymer zaczęli od mocnego akcentu, w przeciwieństwie do młodego Irlandczyka, któremu gra się nie kleiła. Po pierwszej dziewiątce wyglądało na to, że będziemy światkami wojny niemiecko-angielskiej, ale w drugiej połowie to właśnie najmłodszy w towarzystwie McIlroy najczęściej trafiał. Po wspaniałym birdie na dołku nr 17 sytuacja zrobiła się arcyciekawa. Kaymer i Poulter (-20), McIlroy (-19) i par 5 o długości 509 metrów do zagrania. Każdy z tej trójki był w stanie dojść na green w dwóch uderzeniach ale warunkiem było zagranie na fairway. Pierwszy uderzył Irlandczyk i nie trafił, drugi Anglik, który również spudłował, Kaymer natomiast zagrał pewnie na środek. Obaj konkurenci nie mieli wyboru i musieli zagrać ironem przed green bo zagranie z 250 metrów na chroniony bunkrami green z wysokiej trawy jest dość niekonwencjonalnym rozwiązaniem. Lider nie musiał układać specjalnej taktyki i postanowił postawić kropkę nad i. Po pięknym uderzeniu 3-wood znalazł się na greenie w odległości 10-12 metrów od flagi. Ponieważ ani McIlroy ani Poulter nie popisali się w trzecim uderzeniu i nie trafili birdie, Kaymer po niezłym, chociaż za krótkim uderzeniu miał metrowego putta na zwycięstwo. Pewny putt (-21), drugie zwycięstwo w tym turnieju (po raz pierwszy w 2008), 250.000 Euro i awans z 14 na 6!!! miejsce Rankingu Światowego to świetny początek sezonu. Na kolejnych miejscach zakończyli Poulter (-20), McIlroy (-19) i co nas bardzo cieszy Shane Lowry (-17).

Abu Dhabi Golf Championship wyniki

Mitsubishi Electric Championship – Champions Tour

Photo by Keith Allison

Wesołe jest życie staruszka. Tom Watson wprawdzie nie wygrał w zeszłym roku British Open po raz szósty ale ma się świetnie, co pokazał w ostatni weekend w Hualalai na Hawajach w Mistubishi Electric Championship.

Żeby w ogóle zagrać na tym turnieju trzeba być zwycięzcą turnieju wielko-szlemowego z ostatnich pięciu lat, lub innego turnieju cyklu Champions Tour z ostatnich dwóch sezonów. I w takim własnie doborowym towarzystwie Watson już pierwszego dnia objął prowadzenie z wynikiem (-9). Na drugim miejscu z dwoma uderzeniami straty uplasowali się 10 lat młodsi Fred Couples i Tom Lehman. Mimo bardziej zaawansowanego wieku Watson drugiego dnia nie popuszczał i po solidnej rundzie (-6), w dalszym ciągu prowadził z wynikiem (-15) nad Couplesem (-13) i Lehmanem (-12). Problemy dopadły Watsona w rundzie finałowej kiedy zrobił już na samym początku bogeya. Chociaż na następnym Watson odrobił eaglem i znów miał przewagę, środek rundy należał bezsprzecznie do Freda, który na dołkach 7-16 zrobił 5 birdie i eagla i na dwa dołki przed końcem stał się samotnym liderem z jednym uderzeniem przewagi. Chociaż Couples jest bardzo doświadczonym zawodnikiem, jest jednocześnie żółtodziobem, w porównaniu do Watsona, który na ostatnich dwóch dołkach zrobił dwa birdie i rzutem na taśmę pokonał młodszą generacje. Watson to klasa sama w sobie i nie ma sensu tego negować. Gratulujemy trzynastego tytułu w Champions Tour i czekamy z niecierpliwością na kolejne.

Mitsubishi Electric Championship wyniki

Bob Hope Classic – PGA Tour

O tej imprezie napiszemy przy innej okazji, ponieważ turniej nadal trwa i ostateczne wyniki (jeżeli pogoda pozwoli) będziemy znali około północy. Bob Hope Classic ma nieco inny format niż większość imprez z cyklu PGA Tour. Trwa nie cztery a pięć rund, a cut jest nie po dwóch a dopiero po czterech rundach. Impreza zaczęła się w środę więc powinna zakończyć się w niedzielę, ale ze względu na złą pogodą czwartkowa runda została przeniesiona na piątek i stąd opóźnienie.

Po czterech rundach sytuacja wygląda następująco. Alex Prugh i Bubba Watson (-23), Bill Haas i Tim Clark (-22), Joe Ogilvie (-21), Mike Weir, Matt Kuchar, Kevin Streelman i Martin Flores (-20), czyli wszystko jest jeszcze możliwe.

Bob Hope Classic wyniki

A w kategori Kozak tygodnia wygrywa Australijczyk Rick Kulacz. Właściciel tego, jakże bliskiego nam nazwiska (nie znamy jego konotacji rodzinnych) w turnieju Abu Dhabi drugiego dnia uzyskał najlepszy wynik turnieju – 63 uderzenia, robiąc 11 birdie w rundzie (7 birdie na pierwszych 8 dołkach)

Komentuj


Powrót na górę strony