Lekcja geografii Padraiga Harringtona

Napisane 11.03.2010 przez Tomasz Zembrowski

Padraig Harrington, golfista o mocnych nerwach i troszkę słabszym głosie jest jednym z dziesięciu ulubionych zawodników większości dziennikarzy sportowych. Jego szczere i barwne odpowiedzi, poczucie humoru i chęć współpracy z mediami gwarantują dobry materiał i świetną atmosferę. Jednakże nawet komuś o tak łagodnym usposobionemu jak Harrington mogą puścić nerwy, tym bardziej jeżeli zadający pytanie nie odróżnia irlandzkiego od brytyjskiego.

W czasie rundy treningowej turnieju WGC-CA Championship (transmisje znajdziecie tutaj) rozgrywanego w Miami na Flordzydzie reporter zapytał Harringtona: “Gdybyś tutaj wygrał byłby to tryumf dla Irlandii czy Brytyjczyków’?


Dumny syn Dublinu odpowiedział: “Samo zadanie przez Ciebie tego pytania świadczy, że nie bardzo wiesz o czym mówisz, więc odsyłam do odrobienia pracy domowej. To tak, jakby tutaj wygrał ktoś z Kanady a Ty zadałbyś pytanie czy to tryumf Amerykanów czy Kanadyjczyków? Albo jeżeli wygrałby zawodnik z Południowej Ameryki zadałbyś to samo pytanie? Ja nie jestem z Wielkiej Brytanii. Jestem Irlandczykiem. Może mógłbyś porozmawiać z którymś z kolegów z Północnej Irlandii. Ja jestem z innej części republiki: zielonej, białej i pomarańczowej.”

Patriota pełną gębą. Mimo to Paddy nie tupnął nóżką, nie odwrócił się na pięcie i nie zniknął obrażony. A mógłby bo Irlandczycy z niczego tak się nie cieszą jak z wygranej z Wielką Brytanią, nawet jeżeli grają w pchełki albo w brydża sportowego .

A my życzymy wygranej w CA Championship (chociaż za Brytyjczyków McIlroya i Westwooda też trzymamy kciuki) i najlepszości z okazji dnia św. Patryka w przyszłym tygodniu.

Komentuj


Powrót na górę strony