Korea nową potęgą

Napisane 19.11.2010 przez Tomasz Zembrowski

W damskim, światowym golfie rządzi ostatnio Korea i wcale nie mamy na myśli wyników World Amateur Team Championship Women’s, gdzie Koreanki zmiażdżyły Amerykanki siedemnastoma!!!! uderzeniami  osiągając wynik (-30) i poprawiły dotychczasowy rekord, który ustanowiły również Amerykanki w 1998 roku o 12!!!!! uderzeń. Chodzi o coś znacznie większego:

Tak, to nie pomyłka, w czołowej 12 jest aż sześć Koreanek, a jeżeli prześledzicie ranking dalej okaże się, że w 50 jest ich, 20  a w 100 znajdziecie ich aż 36. Drugą potęgą jest Japonia, która w Top100 ma aż 23 zawodniczki natomiast USA jest dopiero na trzecim miejscu z 19 zawodniczkami. Biorąc pod uwagę, że Korea ma 50 milionów obywateli, Japonia ma ich 126 mln a USA ponad 300 mln to jest to bardzo ciekawe zjawisko.

Czym jest ono spowodowane? Chyba dobrym przykładem jest nasza “ulubienica” Michelle Wie, która chociaż ma obywatelstwo amerykańskie, jest córką koreańskich imigrantów. Od początku jej kariery mówiło się o tym, że jej rodzice Byung-wook i Sang Kyu, “hodują” ją na prawdziwego sportowca, nakładają ogromną presję niszcząc dzieciństwo. Od czasu Tigera Woodsa i jego skomplikowanych relacji z Earlem to właśnie Michelle była przykładem w dyskusjach o złych metodach edukacji sportowej wśród najmłodszych. Metoda, której Ameryka i Europa nie lubi, jeśli na nią przyzwala to raczej po cichu, ale oficjalnie potępia. Azja natomiast, jest zupełnie inna i rodzice Michelle robili, robią i prawdopodobnie będą robić w dalszym ciągu, tak samo co całe rzesze ludzi z ich ojczyzny i krajów ościennych.

W Stanach i na starym kontynencie edukacja wśród grających w golfa jest szersza i to dosłownie i w przenośni. Poza zajęciami na polu golfowym większość uczy się też wielu innych rzeczy, uprawia inne sporty, ma dodatkowe zainteresowania.  Oczywiście, zdarzają się takie perełki jak Rory McIlroy, który nie skończył nawet szkoły ale większość zawodników, szczególnie z PGA Tour, to absolwenci albo przynajmniej studenci uczelni wyższych. W Azji natomiast, jeżeli ktoś jest na studiach, to jest na studiach, a jeśli gra w golfa, to gra w golfa. Żadnych półśrodków. Bardzo popularne stało się stwierdzenie “im wcześniej, tym lepiej” dlatego szkoda marnować talentów na jakąś edukacje.

To co Amerykanie nazywają “popychaniem” przez rodziców, Koreańczycy nazywają “wsparciem”. Tam rodzina jeżeli zauważy, że dziecko gra dobrze w golfa poświęca niemal wszystko, żeby grało i koncentrowało się tylko na jednym. Dlaczego? Ponieważ motywacja Koreańskich rodzin i ich grających dzieci jest zupełnie inna niż na zachodzie. Oni mają poczucie spełnienia misji, chcą by rodzina była z nich dumna, a co ważniejsze by kraj był z nich dumny. A w krajach gdzie więzi rodzinne i tożsamość narodowa są tak silne, to wcale nie żart. Takie podejście oznacza stuprocentowe poświęcenie, więcej treningu, pełne skupienie i jak pokazuje najświeższa historia, wymierne efekty.

Kolejną sprawą są pieniądze. W USA sponsorów mają jedynie najlepsze zawodniczki, w Korei jest mnóstwo chętnych na dawanie kasy na nową Se Ri Pak (zwyciężczyni turnieju wielkoszlemowego 1998 U.S. Women’s Open). Niektóre firmy sponsorują jednocześnie kilkanaście-kilkadziesiąt zawodniczek  grających w LPGA Tour i ligach koreańskich. Dzięki temu Koreanki mają dostęp do wszystkiego czego potrzebują: od pól i sprzętu na dobrych trenerach kończąc.

Alternatywne wyjaśnienie podał ostatnio profesor Hwang Woo-suk z uniwersytetu w Seulu, który twierdzi, że to wszystko dzięki jedzeniu pałeczkami i innym pracom manualnym, wykonywanych przez Koreańczyków od dziesiątek pokoleń.

Co ciekawe w męskim golfie to nie działa, a przynajmniej póki co, nie działa. W OWGR w czołowej setce jest czterech Koreańczyków – (37) Y.E. Yang, (40) Kim Kyung-Tae, (46) K.J. Choi, (67) Noh Seung-yul.

Panowie więcej robótek ręcznych.

Komentuj


Powrót na górę strony