Inkarnacji Lenina prawd kilka o golfie!

Napisane 06.03.2010 przez Tomasz Zembrowski

Lenin wiecznie żywy?  Za sprawą Piotra Lisiewicza, lidera “Naszości” nie tylko żywy ale i świetnie mówiący po polsku. Od happeningu z okazji rewolucji październikowej w 2001 roku, i  zarzutów wprowadzenia funkcjonariusza w błąd co do tożsamości własnej (Lisiewicz powiedział policjantowi, że nazywa się Włodzimierz Ilicz Lenin), dziennikarz związany z Gazetą Polską utrzymuje, że  jest inkarnacją wielkiego wodza. Teraz ze specjalisty od leninizmu stał specjalistą od golfistów…

Autor opublikował kilka dni temu w wyjątkowo stonowanej Gazecie Polskiej tekst o jeszcze bardziej stonowanym tytule “Golf na polu buraczanym”.

Już myśleliśmy, że dowiemy się, że wszyscy golfiści to buraki, ale tytuł nie odzwierciedla treści. Pewną wskazówką były natomiast tagi artykułu, które są następujące: “golf, platforma, oligarchia, PZPR“.

Zastanawialiśmy się cały wczorajszy wieczór jaki jest mechanizm tworzenia podobnie błyskotliwych zestawień. Niestety bez rezultatu.

Kim są zatem golfiści według Lisiewicza? Z tekstu wynika, że cwaniakami, którzy albo już siedzieli, albo siedzą a jeśli jeszcze nie siedzą to wkrótce będą. A nawet jeśli żaden z tych czasów nie pasuje, to problemy z prawem ma daleki kuzyn, kolega znajomego, asystent asystenta, fryzjerka żony albo sąsiad z klatki obok.

Drugą grupą są szpiedzy, krety i donosiciele: byli, obecni i chyba nawet przyszli. Oczami wyobraźni widzimy już nadajniki i minikamery wmontowane w piłki albo w buty golfowe. Plus jest taki, że jak każdy będzie się bał podsłuchu i podglądu to nikt nie będzie oszukiwał. Poza tym jako szkolący się trener PGA Polska apeluje do podsłuchujących i podglądających. Bardzo by się nam przydały państwa materiały operacyjne do analizy swingu.

No i zapomnieliśmy o najważniejszym. Autor odkrył, że wśród golfistów jest dużo bogatych i wysoko postawionych ludzi…Nie wiemy co zrobić z tą wstrząsającą informacją. Mamy wrażenie, że staliśmy się po tej lekturze powiernikami tajemnicy większej niż przepis na coca colę i nasze życia już nigdy nie będą takie jak wcześniej.

Bardzo byśmy chcieli, żeby Kowalski spod czwórki poszedł piętro wyżej do Nowaka spod siódemki i powiedział: “Stefan pizgnijmy se pole golfowe”. Panie Lisiewicz niestety Panowie Kowalski i Nowak mogą niewiele i bez bogatych i wpływowych ludzi bylibyśmy dalej w 1992 roku a Pan by co najwyżej w golfie chodził. Proponujemy Panu napisanie o polach golfowych w Rosji. Gwarantujemy… materiału będzie Pan miał na całą książkę. Wprawdzie Lenin się golfem nie interesował ale Chruszczow już jak najbardziej.

ps.

W przyszłości apelujemy o większą staranność:

golfiści nie grają kulkami tylko piłkami a prezesem zarządu ABGC jest nie Jirkovitz a Jurkowitsch.

Komentuj


Powrót na górę strony