Duński związek golfa martwi się o ekologię i…potwora z Loch Ness.

Napisane 27.05.2010 przez Tomasz Zembrowski

“Ponoście swoje piłki”, pod taką nazwą Duński Związek Golfa przesyła ostatnio w mailach swoje postulaty. Według raportu golfiści gubią piłki nie tylko na polach golfowych ale i także poza nimi. Biorąc pod uwagę długość rozkładu piłki golfowej wahającą się od 150 do 1000 lat jest to z pewnością pewien problem. Tym bardziej, że nikt tak na prawdę nie wie ile tych piłek ginie, a jedyna znana statystyka mówiąca, że Amerykanie gubią ich rocznie 300 milionów nie napawa optymizmem. W związku z tym Duński Związek Golfa apeluje o zastanowienie się nad negatywnym oddziaływaniem golfa na środowisko w przyszłości. Nie wiemy, jak Duńczycy ale my widzimy sporo pozytywów.

Jednym aspektem są piłki, które lądują w rowach, rzeczkach, rzekach, stawach, jeziorach, morzach i oceanach. Duńczycy pytają, czy ktoś się martwi co dzieje się później z tymi piłkami i czy zdajemy sobie sprawę jakie zagrożenie może spowodować rozkładająca się piłka dla zbiorników wodnych. W tej kwestii jesteśmy osobiście spokojni bowiem znamy doskonale pojęcie “Lake balls”. Mieszkańcy sąsiadujący z polami golfowymi nie gardzą handlem, dlatego “połów” piłek ze wszelkiej maści zbiorników wodnych funkcjonuje tam na okrągło. W zasadzie jesteśmy pewni, że większą szkodą dla żyjących w wodzie zwierząt i roślin są nie piłki, ale fakt, że ludzie te piłki wyjmują.

W dalszej części raportu czytamy, że Duńczycy są zdumieni brakiem zainteresowania u największych związków z USA i Wielkiej Brytanii. Po otrzymaniu informacji, że Amerykanie i Anglicy nie znają ani skali problemu, ani wyników badań dotyczących wpływu piłek na przyrodę, Dania wzięła sprawy w swoje ręce.

Kolejnym elementem raportu jest kwestia piłek golfowych, które giną w roughach. “Zagubione” piłki ukryte w długiej trawie są zazwyczaj masakrowane przez kosiarki. Niestety (według autorów) zostają one pocięte na 2-5 kawałków ale nigdy nie na tyle, żeby ułatwiło to całkowitą dezintegrację piłki i przyśpieszyło jej rozkład. A te rozkładając się powoli zanieczyszczają środowisko. My osobiście dodalibyśmy tu jeszcze psy, towarzyszące golfistom. Im najwyraźniej rzucie toksycznych piłek nie szkodzi (oczywiście mówimy o psach nie o golfistach) co potwierdzamy wieloletnimi obserwacjami. Znamy co najmniej kilka psów, które żują piłki od lat i merdają ogonami tak samo jak te, które nie żują.

Oburzeni brakiem zainteresowania reszty świata, Duńczycy zrobili więc test, umieszczając częściowo uszkodzone i nieuszkodzone piłki golfowe w pojemnikach z wodą by sprawdzić obecność różnych świństw (mamy na myśli pierwiastki i inne związki) w wodzie przed i po teście.

Gołym okiem widać, że wszelkie zło namnożyło się w wodzie niemiłosiernie. W dalszej części raportu Duńczycy tłumaczą, jak zły jest każdy z tych związków i jak kolosalne ma znaczenie dla życia bądź raczej zagłady golfowej fauny i flory. My to oczywiście rozumiemy i popieramy zaangażowanie ale czy większym problemem nie są nawozy i same pola, które chociaż ograniczane do minimum nie są już same w sobie ingerencją w środowisko naturalne. Poza tym, jeżeli już myślimy o ilości i sposobach zanieczyszczania środowiska przez człowieka to czy pola golfowe nie są raczej gdzieś na szarym końcu listy, konkurując z turniejami w bekaniu i puszczaniu wiatrów (wzrost stężenia dwutlenku węgla w powietrzu)?

Autorzy projektu na końcu proponują nawet nowe alternatywne rozwiązanie – produkcję piłek z mniej zatruwającej mieszanki. Po pierwsze nie ma tu ani słowa o jej parametrach ani aerodynamice, a po drugie taka koncepcja  troszkę nam śmierdzi (nieekologicznie) próbą sprzedawania nowej marki handlowej.

Ale, żeby nie było, że nie doceniamy inicjatywy to na koniec podamy fragment wypowiedzi, którą można było ostatnio odnotować w CNN”

“Skala dramatu została ostatnio ukazana w Szkocji, gdzie naukowcy mający nadzieję na odnalezienie dowodów istnienia prehistorycznego potwora z Loch Ness, podczas eksploracji łodzią podwodną nowo odnalezionego wodnego tunelu, odnaleźli…tysiące piłek golfowych.”

Jeżeli taki był news dnia w CNN to my nie rozumiemy zupełnie dlaczego Duński Związek Golfa narzeka na brak zainteresowania. Pod Krakowem pola golfowe są od niedawna ale może u Smoka Wawelskiego, też jakieś piłki znaleźli.

Komentuj


Powrót na górę strony