Chiny przestaną blokować golfowe inwestycje?

Napisane 02.03.2010 przez Tomasz Zembrowski

Pól golfowych w Chinach jest sporo, ale Chińczyków jest więcej. Chińczyków w ogóle jest najwięcej. W 1984 roku najliczniejsza populacja świata dorobiła się pierwszego pola ale w ciągu 25 lat wybudowano ich ponad 500, co stawia Chiny w ścisłej czołówce najszybciej rozwijających się golfowo regionów na świecie.

Należą się im za to pokłony, tym bardziej, że w kraju od 2004 rząd, robi co może by zablokować nowe inwestycje. Blokada to reakcja na “nielegalne” wykorzystywanie przez niektóre firmy developerskie ziemi uprawnej do budowy pól golfowych. Z kolei kluby robią co mogą, by ściągać tylko najbogatszych. Podobno milionerzy w Chinach to 0,5-1% populacji zatem mowa o 6,5-13 milionach ludzi. Jest o kogo walczyć.

Wang Liwei, wiceprezes CGA (Chiński Związek Golfa), reprezentujący rząd  : “Istniejące pola są wystarczające dla rozwoju golfa w Chinach”

Biorąc pod uwagę dane Golf Digest z 2005 roku mówiące o 1 milionie golfistów nie jesteśmy przekonani czy 500 pól to ilość wystarczająca. Jeżeli 4 lata temu był milion dzisiaj jest pewnie 2-3 miliony co daje nam 4000-6000 klubowiczów w klubie. Tłok potworny.

“Nie ważne jak dużo pól golfowych mamy – 500, 1000 czy 10000 – to sport zawodników. Bierze pod uwagę alternatywne rozwiązania, jak budowanie drivinge range w publicznych parkach.”

Po roku 2009, w którym golf ogłoszono na powrót sportem olimpijskim, wszyscy spodziewają się odtajania polityki anty-golfowej i zmiany przepisów. W podobnym tonie mówi sam wiceprezes CGA:

“Powrót na olimpiadę, z pewnością będzie krokiem naprzód w rozwoju golfa w Chinach. Golf jest już u nas sportem narodowym, co oznacza większą uwagę i wsparcie sportowców.”

Z tym sportem narodowym to się Pan Wang chyba trochę zagalopował. Mimo pozytywnego przekazu w kwestii rozwoju, sprawa budowy nowych obiektów nie brzmi już tak optymistycznie:

“Restrykcyjna polityka rządowa wobec wykorzystywania ziemi uprawnej pozostaje taka sama. Jednakże, są  nieużytki, które można wykorzystać na budowę nowych pól.”

Nieużytek nieużytkowi nierówny więc nie przesądzamy o jakości tych gruntów. Mimo ostrych przepisów fantazja budujących pole jest duża i niejednokrotnie większa od wyobraźni urzędników. Jakiś czas temu developer starał się o pozwolenie budowy hotelu otoczonego wielkim terenem zielonym…tak wielkim, że znalazło się na nim 18-dołkowe pole.

Innym problemem z którym muszą borykać się Chińczycy to ceny. Zgodnie z raportem KPMG z 2008 średni koszt członkostwa to…53000 $ rocznie!!!

Co najbardziej ciekawe rząd walczy z golfem, ale nie walczy ani trochę ze sponsorami, którzy postanowili zainwestować w Golfa w Chinach, jak chociażby bank HSBC.

“CGA wspólnie z HSBC stworzył projekt w 2008 roku. Ponad 20000 dzieci skorzysta z obozów golfowych w ciągu trzech lat. Zorganizowaliśmy także szkołę juniorską.”

Mamy tylko nadzieję, że nie będą to typowe chińskie lekcje grupowe jak ta na 650 osób:

My wszystko rozumiemy. Golf jest w Chinach bardzo drogi i jak ktoś zorganizuje tanią lekcję grupową to chętnych są tysiące. Niestety w ten sposób nie doczekamy się nowego Tigera. Zdajemy sobie sprawę, że dla Chińczyków to głupi argument ale naprawdę liczy się jakość, a nie ilość.

Innym ciekawym obliczem chińskiego golfa jest tamtejsza liga zawodowa China Tour, o której nikt nigdy nie słyszał. Liga jest tak popularna, że musi dopłacać telewizji, żeby ta przyjechała i zrobiła relację z turnieju.

Chiny to dziwny kraj, inny niż wszystkie. Widocznie również chiński golf rządzi się własnymi prawami. Trzymamy kciuki, żeby się rozwijał. I apelujemy: zrezygnujcie z lekcji grupowych, szczególnie z tych powyżej 500 osób.

Komentuj


Powrót na górę strony