Cabrera-Bello czyli Tin Cup reaktywacja

Napisane 20.12.2010 przez Tomasz Zembrowski

Pamiętacie finałową scenę w Tin Cup? Dobry Kevin Costner i zły Don Johnson remisują w turnieju U.S. Open przed ostatnim dołkiem  i na par 5 czarny charakter gra przed wodę więc główny bohater postanawia wejść na green w dwóch uderzeniach. Potem na chwilę traci  kontakt z rzeczywistością i poczytalność próbując grać przez wodę 6 razy.

Ani to heroiczne ani mądre (żeby nie powiedzieć durne i idiotyczne) no ale reżyser wymyślił sobie, że jak grana przez Costnera postać swoją ostatnią piłką z ponad 220 metrów trafi do dołka to będzie cool i w dechę. W zasadzie poszedł dalej, bo wszyscy filmowi komentatorzy “komentujący” filmowy turniej przekrzykiwali i prześcigali w zachwycie mówiąc, że nikt nie zapamięta kto wygrał (my pamiętamy – Don Johnson) ale wszyscy będą pamiętać kto trafił 3 wood z ponad 200 metrów do dołka. Nieprawda! Wszyscy pamiętają, że Roy McAvoy (postać grana przez Kevina)  zrobił 12 i przegrał U.S. Open jak dupa wołowa!!

Koniec końców to tylko film, natomiast my proponujemy samo życie. W ostatni weekend w Durbanie w RPA odbyła się jubileuszowa setna edycja turnieju South African Open Championship. Wygrali miejscowi Ernie Els (-25), Retief Goosen (-24), Louis Oosthuizen (to nazwisko nam sie nigdy nie znudzi) (-21) i Charl Schwartzel (-18). W dość licznej ekipie reprezentującej Europę znalazł się również Hiszpan Rafael Cabrera-Bello. Pierwsza runda zapowiadała się nieźle bo Rafael po pierwszych 9 dołkach był (-3) ale bogey i double na dołkach 15 i 16 spowodowały, że golfista zakończył z wynikiem 72. Bez szału…ale to miał być zaledwie przedsmak nadchodzącego koszmaru. Jak źle grał drugiego dnia? Tak źle, że zgubił wszystkie piłki jakie miał (a miał ich podobno 11). Dodamy że udało mu się tego dokonać na 10 dołkach, na których w sumie był już (+11). Zgodnie z regułą 4-4a golfista musiał się sam zdyskwalifikować, bo piłek nie wolno pożyczać czy dokupywać w trakcie zawodów. Wielkie brawa!!!!

Gdyby ktoś miał wątpliwości, Rafael nie jest jakimś przypadkowym grajkiem.  26-latek ma na koncie zwycięstwo w turnieju z cyklu European Tour (z 2009 roku ) i 2 tytuły z Challenge Tour. W sezonie 2010 skończył na 78 miejscu w Race to Dubai co oznacza, że w sezonie 2011 Hiszpan będzie gościł regularnie w najważniejszej lidze starego kontynentu. Co nie zmienia faktu, że następnym razem lepiej mieć kilka piłek więcej.

Pole w Durbanie miało w ostatni weekend więcej ofiar. Lyle Rowe (RPA) drugiego dnia na pierwszej dziewiątce zrobił 51 (+15) i chociaż drugą dziewiątką się wybronił 37 (+1) to i tak wynik 88 jest wynikiem weekendu. W zasadzie pierwszy raz widzimy, żeby ktoś w European Tour na półmetku szedł na setkę…może nawet z vatem budowlanym. Pośpiesznie dodajemy, że Lyle piłek miał wystarczająco.

Komentuj


Powrót na górę strony