Z golfistą to się nie dogadasz

Napisane 14.05.2009 przez Tomasz Zembrowski

Ci z Was, którzy grają wiedzą co się dzieje, kiedy spotka się dwóch golfistów…to samo co dzieje się w przypadku spotkania alpinistów, nurków głębinowych (niegłębinowych zapewne też), sprzedawcy jabłek, gruszek i winogron, numizmatyków itp, itd. Jeżeli jesteś osobą postronną, nie mającą do czynienia danym niszowym towarzystwem zrozumiesz raczej niewiele albo kompletnie nic.

“Jakie greeny? Nie wiem grałem stableford” to mały miki w porównaniu z tym co dwóch golfistów może sprzedać w krótkim opisie rundy.

Przykład?

Golfista A: I?

Golfista B: “Słaba osiemdziesiątka, irony hooki, drivy albo slajsior albo rabbit killer a puty trzy rolexy, jeszcze szan z plaży, na czwórce 2 razy ob a w hazardzie to byłem co chwila. Jakaś dwucyfrówka wpadła, i dwa snowmeny, no ale jak sie pyka bez nadgarstków takie kaloczaje to na birdie nie ma szans. A ty jak?

Golfista B: 2 birdie pod rząd, w tym 2 czipiny, no i sandsafe na para, na piątce tiger line zrobiłem i potem z dwóch paczek pod antenę. Na begu też był niezły panczyk na tapin berdi ale był lipout. Generalnie poniżej hcp ale nie trafilem i tak 3 z metra wiec mógł być even a tak znowu na plusie. Coś dzisiaj na greenach słabo gryzło.”

Jasne i klarowne prawda? Ale, żeby było i dla grających coś ciekawego to przedstawiam Pana Billa Penningtona, na co dzień współpracującego z New York Times, który ze swoim kolegą gada w golfowym slangu na poziomie olimpijskim.

Ale na deser przygotowałem coś specjalnego. Słownik golfowy po… czesku.

Jeżeli to są określenia oficjalne to jak musi wyglądać ich slang golfowy?  Jeżeli komuś uda się taką rozmowę nagrać to publikację na blogu ma gwarantowaną.

Komentuj


Powrót na górę strony