Thriller w Auguście

Napisane 15.04.2009 przez Tomasz Zembrowski

Angel Cabrera - zwycięzca turnieju w Auguście

O godzinie 1 w nocy z niedzieli na poniedziałek wszystko było jasne. Jeszcze dziesięć minut wcześniej raczej nikt nie obstawiłby, że to właśnie Angel Cabrera założy zieloną marynarkę.

Pole w Auguście nie wybacza i nie mam na myśli jedynie “Amen Corner” czyli dołki 11,12 i 13. Przekonało się o tym wielu świetnych graczy takich jak Fred Couples, Ernie Els czy Greg Norman, których walka o zwycięstwo zakończyła się już po dwóch dniach. Przekonali się o tym również ci lepsi, którzy dotrwali do niedzielnej rundy.

Choć Tiger Woods i Phil Mickelson nie grali w leader flighcie połowa czasu transmisyjnego była poświęcona właśnie im. Nie codziennie można oglądać nr 1 i nr 2 rankingu światowego walczących ramię w ramię. Obaj panowie nie darzą się sympatią, co być może zaowocowało ostrą mobilizacją. Po 15 dołkach wspólnie zagrali -12 uderzeń podczas gdy liderzy po 11 dołkach byli +3. Phil miał nawet szansę dogonić prowadzącego Kennego Perry ale double bogey na dołku nr 12 przekreślił jego plany. Ostatecznie Phil uplasował się na 5 miejscu(-9) . Tiger natomiast poległ na samym końcu. Po 16 dołkach był już -6 (łącznie -10) ale bogeye na 17 i 18 zrzuciły go ostatecznie na 6 miejsce (-8).

4 miejsce dość niespodziewanie, (nie z powodu gry, ale z powodu braku transmitowania) zajął Shingo Katayama. Japończyk w kowbojskim kapeluszu i z wielkim złotym łańcuchem na piersi zakończył turniej z wynikiem – 10.

Największe emocje zgotowali nam Kenny Pery, Angel Cabrera i Chad Campbell. Ten ostatni już pierwszego dnia stał się nie lada sensacją. Pierwsze 5 dołków i 5 berdi. W kolejnych dniach było odrobinę gorzej i rundę finałową rozpoczynał w przedostatnim flighcie z Jimem Furykiem. Jako ostatni na pole wyruszyli Perry i Cabrera. Ten pierwszy grał, zdawało się, asekuracyjnie natomiast drugi nie miał jakby dnia. Kiedy Perry na 16 dołku, ciężkim par 3 postawił piłkę kilkadziesiąt centymetrów od flagi, pomyślałem, że zasłużył na marynarkę. Niestety podobnie jak Tiger, Perry nie poradził sobie z ostatnimi dwoma dołkami grając dwa bogeye, ale w dalszym ciągu miał szansę stać się najstarszym zwycięzcą Masters.

Po 18 dołkach trzech zawodników miało wynik -12, w związku z czym rozpoczęła się dogrywka “nagła śmierć” na dołkach 18 i 10. Pierwszy z tee zagrał Angel, który posłał piłkę do lasu, natomiast Perry i Campbell wylądowali pewnie na środku fairwayu.  Cabrera próbował zagrać między drzewami ale piłka uderzyła w jedno z nich i Argentyńczyk znajdował się po dwóch strzałach około 100 metrów od greenu. Pozostali dwaj zawodnicy mieli doskonałą okazję, żeby trafić na green, ale presja była większa – Perry nie dobił do greenu a Campbell wylądował w bunkrze. Po 2 strzałach dogrywki Cabrera był w najgorszej sytuacji ale trzeci strzał pokazał jakim jest wyśmienitym zawodnikiem. Ze 100 metrów zagrał pod flagę. Podobnie uczynił Perry, który pięknym chipem umieścił piłkę pod anteną. Chad, najmłodszy i najmniej doświadczony zawodnik z bunkra zagrał słabo i odpadł z dogrywki. Potem przyszła kolej na dołek nr 10. Tym razem zarówno Cabrera jak i Perry zagrali solidny strzał z tee, i dopiero drugi strzał przesądził o wszystkim. Perry, najrówniej grający zawodnik na turnieju posłał piłkę daleko na lewo od greenu, między krzak i drzewo. Cabrera dostał prezent i wykorzystał go – trafił na green kilka metrów od flagi. Perry próbował walczyć ale chip i 2 puty to zdecydowanie za dużo. Angel miał 2 puty na zwycięstwo i oba wykorzystał.

Komentuj


Powrót na górę strony