Rozdzwoniony Marshal

Napisane 09.10.2009 przez Tomasz Zembrowski

marshal

Marshal na polu golfowym jest kimś w rodzaju “porządkowego”. W Polsce jego praca polega przede wszystkim na dbaniu o tempo gry, ale w USA szczególnie podczas turniejów PGA Tour na dbaniu o spokój grających czyli o ciszę. Słynne tabliczki z napisem “Quiet” stały się stałym elementem golfowego krajobrazu.

Wczorajszą sytuację w meczu Woods/Stricker vs. Ishikawa/Ogilvy można nazwać dowcipem…choć nie najwyższych lotów.

Międzynarodowy duet mimo nie najgorszej gry nie miał wczoraj żadnych szans. Kiedy na trzecim dołku Geoff Ogilvy ustawiał się na puta na remis (po dwóch dołkach Amerykanie prowadzili jednym dołkiem) w pobliżu zabrzmiał dźwięk telefonu. Australijczyk odszedł od piłki i ustawił się raz jeszcze, ale telefon zadzwonił znowu. Zawodnicy i ich caddy zaczęli rozglądać się po tłumie w poszukiwaniu winnego i okazało się, że dzwonił telefon…Marshala, który najwyraźniej był albo głuchy albo wyjątkowo nie lubił swojej pracy, bo nie wyłączał telefonu, mimo iż ten dzwonił jeszcze kilkakrotnie (według Steva Strickera siedem razy).

To nie koniec. Kiedy tajemniczy wielbiciel marhsala postanowił się poddać i przestał dzwonić Ogilvy podszedł do piłki po raz n-ty i kiedy wreszcie uderzył jeden z fanów wykrzyczał kilka “zagrzewających do walki” słów. Nie trzeba chyba tłumaczyć dlaczego drużyna międzynarodowa przegrała ten dołek i cały mecz 6 & 4 co było największą przewagą tego dnia.

Sam Tiger powiedział o tej sytuacji: ” Ten facet zrobił to celowo co jest dla mnie niezrozumiałe. Nie o to chodzi w golfie”

Zgadzamy się, ale taki cukierkowo-delikatny komentarz raczej nie wpłynie na coraz bardziej rozpuszczoną amerykańską publiczność. Na rozdzwonionego Marshala również. Może już czas na wprowadzenie kar jak w angielskiej piłce, bo jak się okazuje golf  sportem dla dżentelmenów już jest tylko czasami.

Komentuj


Powrót na górę strony