Powrót z zaświatów

Napisane 30.03.2009 przez Tomasz Zembrowski

tiger1 Photo by Keith Allison

Tytuł jak ulał pasuje zarówno do kondycji naszego serwisu jak i do wydarzeń ubiegłej nocy w Orlando. Jeżeli już mowa o serwisie to dołożymy wszelkich starań, żeby więcej takiego przestoju nie było. A wracając do ciekawostek w PGA, przestoju również nie zniósł Tiger Woods. Tak go ten przestój denerwował, że wygrał turniej Arnold Palmer Invitational. Był to zaledwie trzeci występ Tigera po niemal rocznej absencji spowodowanej operacją kolana. Pierwsze dwa wskazywały, że tygrys jest w niezłej formie ale nie potrafi zebrać całej gry do kupy. Mimo tego oczekiwania były spore, ponieważ turniej sygnowany przez „króla” jest jednym z ulubionych Woodsa – na polu Bay Hill Club and Lodge wygrywał przecież aż 5-krotnie.

Największym przegranym turnieju jest z pewnością Sean O’Hair, który do rundy finałowej przystąpił z pięcioma uderzeniami przewagi nad Woodsem. Pięć uderzeń to sporo ale nie na tym polu i nie w grze z Woodsem. Panowie zafundowali fanom na polu i przed telewizorami prawdziwe show, grając na przemian dobre i złe dołki. Pamiętam jak w zeszłym roku Tiger posłał do domu Barta Bryanta trafiając puta na berdi na ostatnim dołku z kilkunastu metrów. Pomyślałem, że ciekawszej końcówki nie będzie a tu proszę…powtórka z rozrywki. Po dramatycznych perypetiach na dołkach 16 i 17 obaj panowie weszli na dołek nr 18 z wynikiem -4. Obaj zagrali drugim uderzeniem na green, ale od flagi dzieliły ich lata świetlne. I co? I Tiger znów trafił, w pięknym stylu wyrwał zwycięstwo swojemu młodszemu koledze. Trzeci zawodnik grający z nimi Zach Johnson grał najrówniej i zakończył turniej na trzecim miejscu z wynikiem (-2). Zaraz za nim uplasował się z Nick Watney, który gra w ostatnich tygodniach naprawdę solidnego golfa.

Mimo pięknej pogody poprzeczka była w tym roku postawiona naprawdę wysoko. Niektóre flagi ustawiono w miejscach tak dobrze bronionych przez bunkry i wodę, że tylko nieliczni próbowali ataku. Największe spustoszenie siały jednak niezwykle szybkie greeny, na których piłki toczyły się wszędzie tam gdzie nie powinny. W 43-letniej historii turnieju słabszy od wyniku Tigera (-5) był tylko Mike Nicolette – zwycięzca z 1983 roku z wynikiem (-1) 283. Żeby mieć całkowity obraz trudności pola, dodam, że ostatni zawodnik, który przeszedł cuta zagrał w 4 dni (+19).

2 komentarze do “Powrót z zaświatów”

  1. Tiger Woods | GolfLovers.org Napisał:

    […] golf.pasje.net/2009/powrot-z-zaswiatow.html […]

  2. Nice Tiger Woods photos | Tiger Woods Fan Site Napisał:

    […] golf.pasje.net/2009/powrot-z-zaswiatow.html […]

Komentuj


Powrót na górę strony