Polski Pro – odc 2 – Max Sałuda

Napisane 26.12.2009 przez Tomasz Zembrowski

Dzisiaj w ramach cyklu „Polski Pro” porozmawiamy z jednym z najbardziej utalentowanych  zawodników młodego pokolenia. Szczecinianin, od lat wierny swojemu miastu, jeden z dwóch polskich golfistów, którym udało się ograć obcokrajowców w polskim pro-amie. Przed wami Max Sałuda.

IMG_4038

T.Z. Na początek klasycznie: Gdzie i jak zacząłeś grać w golfa? Z tego co pamiętam był to sam koniec lat 90-tych albo początek XXI wieku więc pól miałeś niewiele do wyboru.

M.S. Na golfa choruje już od dziesięciu lat. Wirusa złapałem przypadkiem na św. p. polu w Łukęcinie (pole przestało istnieć w 2007 roku. Przyp. Red.). Rodzinna wycieczka nad morze, tuż przed wjazdem do miasteczka po prawej stronie drogi otwierała się zielona przestrzeń wypełniona białymi latającymi piłeczkami. Zauważyłem kilka stojących flag więc pomyślałem, że chyba do nich celują Ci wszyscy spacerowicze? Zjeżdżamy spróbować! Pierwsze kroki golfowe wykonałem nie z kim innym jak z Ryszardem Kozierasem – czyli golfowym tatą większości juniorów w Polsce z lat 90tych i wczesnych dwutysięcznych. Po części dzięki niemu tak wciągnąłem się w ten sport. Drugim zbiegiem okoliczności było powstanie mojego klubu Binowo Park. Zaledwie 12km od naszego domu, a właściwie 6 jeżeli masz mocne nogi na rowerze bo trasa przez las jest ostra.

Amber_ProAm_633

T.Z. Jakby Rysiowi (Ryszard Kozieras) policzyć wszystkie puchary i tytuły jego podopiecznych to by wyszło, że ma więcej osiągnięć niż sam Woods i Nicklaus razem wzięci. Przejdźmy do następnego pytania: Jesteś wierny swojemu klubowi od początku. Biorąc pod uwagę rotację pro na polach w Polsce to rzadkość. Tobie się udało, dlaczego?

M.S. Od początku utożsamiałem się z Binowem na każdym kroku. Tam stworzono nam swego czasu najlepszą bazę i najlepsze warunki treningowe w Polsce. W tym roku dodaliśmy jeszcze profesjonalny sprzęt do custom fittingu. Ten klub zawsze stawiał, stawia i będzie stawiać na juniorów. I tak powinno być! Jestem dumny, że zdobyliśmy trzy  Klubowe Mistrzostwa Polski z rzędu. Myślę, że wspaniałą rodzinną atmosferą dokonaliśmy czegoś, czego nie prędko powtórzy inny klub w naszym kraju. Gdy jestem w Binowie to czuje, że wjeżdżam do ośrodka z którym łączy mnie nie tylko pasja i zawód. Są to jeszcze ludzie, z którymi zawsze można porozmawiać na każdy temat… jak w rodzinie!

T.Z. Biorąc pod uwagę, że golf to twoja miłość a nie zawód i przykry obowiązek to jeżeli dodamy dobrą atmosferę w pracy i fajnego szefa to robi się z tego robota marzeń. Pozdrawiamy Sławka Pińskiego. No właśnie, kiedy postanowiłeś, że golf będzie czymś więcej niż tylko pasją?

IMG_4319

M.S Moim ostatnim amatorskim turniejem był co roczny turniej Andrzeja na andrzejki w 2007 roku. Tamten sezon był dla mnie pomyślny. Zdobyłem między innymi Wicemistrzostwo Polski Amatorów i tytuł najlepszego Polaka. To i kilka innych tytułów skłoniło mnie do podwyższenia poprzeczki i sprawdzenia się jako zawodowiec. Na własną rękę byłoby mi ciężko grać i jeździć po turniejach, a poprzez zawodostwo otwiera się wiele innych dróg. Jak jesteś amatorem to sponsora nie dostaniesz i za darmo też nie pograsz po turniejach w całej Europie. Zresztą PZG nie opiekowało, nie opiekuję i nie będzie opiekować się juniorami po 18stym roku życia. To też był dla mnie pewien policzek ze strony Związku, któremu wiele zawdzięczam, ale też, któremu wiele poświęciłem. Niestety prawda jest taka, że na juniorów do lat 18stu są pewne dotacje z kraju i ostatnimi czasy zza granicy. Są zgrupowania turnieje, a teraz jeszcze kilkutysięczne stypendia roczne. Fajnie jest, bo jak coś osiągasz to wszyscy Ci dopingują, klepią po plecach, gratulują. Ale gdy kończysz ten wiek i wychodzisz z juniora to jedyne co Ci zostaje to pamiątkowy garnitur z Mistrzostw Europy Juniorów. A i te słyszałem, że w pewnych latach należało zwracać do Związku. To jest smutne…

T.Z. Pamiętamy czasy, kiedy na międzynarodowe zawody latało się za własne pieniądze. Nie trzeba było nic oddawać, bo niczego nie dostawałeś. Ale wróćmy do twojej profesjonalnej kariery.

M.S. Bardzo się cieszę, że podjąłem ten krok. Od pierwszego dnia gdy spojrzałem na siebie jako zawodowca nabrałem powagi w stosunku do tego co robię. Zresztą spełniło się moje małe marzenie z dzieciństwa. Teraz dążę do tego żeby spełniły się dalsze.

T.Z. Trzymamy kciuki. Jak Ci się układa współpraca z Gavinem Longiem, chyba najbardziej doświadczonym trenerem w Polsce?

IMG_4049

M.S. Trenuje i uczę innych pod jego okiem. Pełnię funkcje jego asystenta i ta rola mi bardzo odpowiada. Mam w końcu nad sobą zawodowca z najdłuższym stażem w Polsce. Gavin posiada ogromną wiedzę, jest zawsze na czasie z każdymi nowościami w golfie i oprócz tego jest dobrym kumplem na którym zawsze można polegać. Wiele mu zawdzięczam i poniekąd odpracowuje to odciążając go z ilości lekcji w klubie. Gdy trenuję, sam Gavin również mi pomaga, zawsze znajdzie dla mnie czas gdy tylko go o to poproszę. Zawsze wykorzystuje ten czas w 100% i zawsze jego wskazówki zdają egzamin. On jest po prostu Pro z prawdziwego zdarzenia.

T.Z. Zazdrościmy ale teraz już wiemy na czym polega twój sekret więc masz przerąbane. Dużo ćwiczysz?

M.S. Jeżeli miałbym procentowo rozdzielić czas, który poświęcam jako instruktor i czas, który spędzam na siebie trenując to byłoby to 80 do 20 na korzyść własnego treningu. Niestety wszyscy wiemy, że w Polsce nie jest to sport wielce marketingowy i o indywidualnego sponsora, dzięki któremu nie musiałbym zbierać na wyjazdy i turnieje, jest ciężko. Praktycznie rozwój zawodowego gracza bez sponsoringu z zewnątrz jest niemożliwy. Cieszę się z tego co mam – na razie o własnych siłach zdołałem skończyć sezon 2009 jako najlepszy Polak i trzeci zawodnik w rankingu generalnym. Reprezentowałem Polskę z partnerem którego dobrałem, Marcinem Stelmasiakiem na eliminacjach do Mistrzostw Świata. Co prawda nie zakwalifikowaliśmy się, ale zdobyliśmy 10 miejsce, czyli najwyższe w historii Polskiego Golfa. Śmiesznie bo jak teraz myślę to 10tka mi sprzyja. To miejsce zdobyłem też na Mistrzostwach Europy Juniorów w 2003 roku. Fajnie by było skończyć przyszły sezon na 10tym miejscu w jakimś dobrym Tourze, np. EPD Tour ( liga u naszych zachodnich sąsiadów – przyp.red.). Udowodniłem sobie zwycięstwem w turnieju Deutsche Bank Pro-am Tour, że mam pewne podstawy do bardzo dobrego golfa na europejskim poziomie.

T.Z. No właśnie uprzedziłeś nasze następne pytanie. Jesteś jednym z dwóch Polaków, którym udało się ograć obcokrajowców w turnieju. Jakie to uczucie tym bardziej, że zdarzyło się to w klubie, który jest dla nas wszystkich bardzo ważny (Amber Baltic Golf Club – przyp.red.).

M.S. Niesamowite uczucie. Dzięki kibicom zgromadzonym na rozdaniu nagród, którzy w trakcie wręczania nagrody wyśpiewali gromkie STO LAT była to jedna z lepszych chwil jakie przeżyłem. Trenuję między innymi dla takich momentów. To daje ogromną motywację i kopa do dalszej walki. To najlepsza zapłata dla zawodowego gracza.

T.Z. Pamiętamy, pamiętamy, sami zdzieraliśmy sobie gardła w czasie tych śpiewów. Co jeszcze Cię motywuje?

IMG_4022

M.S. Nigdy nie grałem na prawdziwym linksie na wybrzeżu, a myślę, że byłaby to ciekawa walka z polem. Bo najwspanialsze jest to, że w tym sporcie grasz tylko z samym sobą, ale twoim głównym rywalem jest pole golfowe. Czasem myślę, że gram przeciwko projektantowi pola omijając pułapki które na mnie zastawił. Schodząc z wynikiem poniżej para czuje, ze skopałem mu d…

T.Z. Konkretnie i bez sentymentu – to nam się podoba. Jakie masz plany na następny sezon i gdzie widzisz siebie za 5 lat?

M.S. Jeżeli znajdę sponsora, chciałbym w przyszłym sezonie spędzić więcej czasu za granicą. Niestety Polska w turniejach zawodowych wypada słabo, żeby nie powiedzieć bardzo słabo na tle naszych sąsiadów. Oczywiście będę grał we wszystkich krajowych turniejach, żeby walczyć o jak największą liczbę dzikich kart na Challenge Tour.

5 lat to taki długoterminowy plan i zarazem sprawdzian samego siebie. Właśnie taki okres daję sobie na grę na pełnych obrotach. W tym roku kończę studia I stopnia. Od tego czasu poświęcam 300% normy dla mojej gry. Chciałbym stworzyć sobie najlepsze do tego warunki ale bez pomocy z zewnątrz będzie ciężko. Wiem, że stać mnie na poziom nie odbiegający od dobrego poziomu Europejskiego.

T.Z. Jakieś porady dla czytelników golf.pasje.net?

M.S. Cieszcie się z każdego uderzenia… bo zawsze mogło się ono gorzej skończyć. Z takim nastawieniem łatwiej odnajdziecie prawdziwą pasję w golfie.

T.Z Próbujemy ale nie jest łatwo. Dzięki, że znalazłeś dla nas chwilę.

M.S. Nie ma problemu. Przyjemność po mojej stronie.

Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie Maxa, i na stronie Binowo Park Golf Club.

Max na łamach golf.pasje.net dziękuje swoim partnerom – Binowo Park i Chervo Sports

Binowo_herb_01

Chervo_zielone3

Komentuj


Powrót na górę strony