W cyklu pola golfowe na świecie

Golf El Kantaoui (Monastyr, Tunezja)

Napisane 09.07.2009 przez Tomasz Zembrowski

Póki co akcja “pochwal się gdzie grywasz” niemrawo raczkuje ale niezmiennie wierzymy, że to się zmieni. Dlatego właśnie dzisiaj postanowiliśmy was troszkę zachęcić do współtworzenia treści przecierając szlaki.

Dzisiaj opiszemy jedno z najbardziej popularnych wśród Polaków tunezyjskich pól – Golf El Kantaoui w miejscowości Port El Kantaoui 8 km od Suesse, 25 km od lotniska w Monastyrze.

el k 1Dołek na, którym trafiłem Araba siedzącego na drzewie. Nie wiedziałem, że tam jest, ale widziałem jak spada.

Port El Kantaoui to nowoczesna miejscowość wypoczynkowa z malowniczą, międzynarodową przystanią jachtową w tradycyjnym stylu. Idylliczne uliczki, bielone domy, morskie powietrze, cisza i spokój. Mnóstwo restauracji, knajpek, barów i sklepów jubilerskich…dobra wystarczy tej  agitki turystycznej, skupmy się na tym co nas interesuje przede wszystkim.

pole el kantoui

Golf El Kantaoui to 36 dołkowe pole golfowe zaprojektowane przez samego Ronalda Freama, które zajmuje powierzchnię ponad 130 ha.  Zarówno Panorama Course jak i See Course ( pod koniec lat 90-tych były trzy 9-dołkowe pola, które można było łączyć w dowolną 18-tkę) są przyjazne, wybaczalne i idealnie pasują do leniowo-wakacyjnego klimatu bezstresowej rundki ze znajomymi chociaż dołki nie są jakieś szczególnie krótkie a na niektórych minięcie fairwaya oznacza szukanie piłek w skałach. Jest też sporo sprytnie umieszczonych bunkrów, palm i ruin starych domków co stanowi dodatkowe przeszkody.

el k 2Oba widoczne greeny są chronione przez wodę, która bardzo przyciąga piłki. Przynajmniej w moim przypadku.

To, że tego pola nie można lekceważyć pokazał już Janusz Hewell pod koniec lat 90-tych – autor pierwszej instruktażowej kasety video z nauką gry w golfa. Grając właśnie na polu Golf El Kantaoui w czasie kolejnego wywodu na temat techniki, zagrał tak nie-instruktażowo (celowo używamy takiego neutralnego określenia), że piłka uciekła mu bagatela 50 metrów w prawo i wybiła okno w hotelu. Wierzymy, że autorowi chodziło o utożsamianie się widza z nauczycielem po takim pokazie. Wierzymy również, że Pan Janusz nie zabił jakiś Bogu ducha winnych turystów.

el k 4Jeden z dołków, gdzie wycieczka na plażę nie oznacza dobrej zabawy

Komentuj


Powrót na górę strony