Podsumowanie weekendu

Napisane 04.05.2009 przez Tomasz Zembrowski

Co się działo w weekend poza moimi  shankami lądującymi w krzakach w Amberze? Na całe szczęście kilku zdolniejszych ode mnie również znalazło czas na golfa.

PGA Tour

Sean O’Hair w ostatnich tygodniach pewnie nie raz budził się z krzykiem w nocy wspominając w koszmarach ostatni dzień turnieju Palmera. Nie ulega wątpliwości, że zagrał wtedy słabo ale z drugiej strony, grał z rządnym krwi i zwycięstwa Tigerem, co nieco wyjaśnia jego klęskę. Wczoraj Sean z Tigerem wprawdzie nie grał, ale i tak nie było mu łatwo bo w tegorocznym Quail Hollow Championship była  silna obsada: Woods, Mickelson, Furyk, Poulter, Goosen, Johnson, Villegas, Watney.  Mimo ostrej konkurencji i dwóch nerwowych bogeyów na ostatnich dwóch dołkach Sean wygrał wczoraj swój trzeci turniej w karierze. Największym przegranym był niewątpliwie wiecznie ukryty za ciemnymi okularami Zach Johnson, który rundę finałową rozpoczynał z 2 uderzeniami przewagi. No ale jak się robi 77 to jest, jak to mawia mój ojciec “po pucharku”.

Pozostali pretendenci napinali muskuły i robili groźne miny ale nikt nie grał równo.  Tiger był w formie tylko w czwartek, Mickelson w piątek nie wiem co robił ale z pewnością nie grał w golfa  a Bubba Watson (jak on może tak daleko drivować?) miał zryw w piątek ale generalnie monstrualne odległości nie przekładały się na wynik.

Moją uwagę zwrócił również Danny Lee, który miał przebłyski i po 3 dniach był nawet w czołówce. Niestety to nie tour seniorski i turnieje w PGA Tour trwają jeden dzień dłużej. Tak czy siak Danny ma na koncie pierwsze uczciwie zarobione pieniądze.

European Tour

6 berdi i eagle w rundzie otwarcia jest dość przyzwoitym startem w turnieju.  Thomas Levet właśnie w takim stylu rozpoczął Open de Espana i prowadzenia do końca nie oddał. Fabrizio Zanotii, Thomas Bjorn i Peter Lawrie walczyli dzielnie ale Francuz był poza zasięgiem. W turnieju grał również nasz wczorajszy bohater John Daly ale furory nie zrobił (T31).

Levet świętował zwycięstwo niemalże jak kierowcy F1 (czekam z niecierpliwością na taką scenę z Robertem Kubicą), bo koledzy wylali na niego znaczną ilość szampana. Całe szczęście, że to nie John Daly był najlepszy w ten weekend.

Komentuj


Powrót na górę strony