Podsumowanie tygodnia

Napisane 30.11.2009 przez Tomasz Zembrowski

Chociaż bezsprzecznie najważniejszym wydarzeniem w ostatni weekend był 55 golfowy puchar świata rozgrywany w Chinach, w USA wszyscy żyją wypadkiem samochodowym Tigera Woodsa lub raczej jego  rzeczywistym przebiegiem i teoriami spiskowymi. W piątek Tiger wyjechał z domu na bardzo krótką wycieczkę: 50 metrów jazdy, zakręt, hydrant, drzewo,  poduszka powietrzna, która się nie otworzyła i akcja ratunkowa żony.

Dziesiątki ekip telewizyjnych, koczujących pod domem Tigera i Elin, generalna histeria i zeszłotygodniowy “sensacyjny” artykuł “National Enquirer” o rzekomym romansie golfisty z Rachel Uchitel, striptizerki z nocnego klubu w Nowym Jorku, spowodowały, że Woods zazwyczaj pilnie strzegący swoich prywatnych spraw wydał po kilku dniach oświadczenie:

“Jak dobrze wiecie, miałem wypadek samochodowy bez udziału osób trzecich, w którym odniosłem mniejsze obrażenia. Mam kilka rozcięć i jest ogólnie poobijany.

Ta sytuacja to moja wina, i co oczywiste jest ona wstydem zarówno dla mojej rodziny jak i dla mnie. Jestem tylko człowiekiem. Postaram się, by nigdy więcej do tego nie doszło.

To prywatna sprawa i chciałbym by taką pozostała. Jednakże rozumiem ciekawość i mnóstwo teorii i plotek o mojej rodzinie, które są wyssane z palca.

Jedyną osobą odpowiedzialną za mój wypadek jestem ja. Moja żona Elin, wykazał się wielką odwagą kiedy zauważyła, że jestem ranny. Była pierwszą osobą, która przybyła z pomocą. Każda inna interpretacja wydarzeń jest nieprawdziwa.

Ten wypadek był bardzo stresujący dla Elin, mojej rodziny i dla mnie. Dziękuje za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia i inne wsparcie. Ale jednocześnie chciałbym prosić o zrozumienie. Moja rodzina i ja zasługujemy na prywatność, mimo ciekawości i wścibskości niektórych ludzi.”

My aż tak wścibscy nie jesteśmy więc na tym ten temat zamykamy.

PGA Tour/European Tour/Asian Tour – 55th World Cup of Golf

Tegoroczna odsłona Golfowego Pucharu Świata świata była z pewnością bardzo ciekawym turniejem. Chociaż 3 lata temu impreza straciła miano turnieju WGC jest w dalszym ciągu ważnym punktem w światowym kalendarzu zawodowych golfistów. W Omega Mission Hills Golf Cup uczestniczy 56 golfistów w 28, 2-osobowych narodowych drużynach. 18 drużyn kwalifikuje się dzięki Światowemu Rankingowi, Chiny jako organizator mają miejsce zagwarantowane, pozostałe 9 drużyn, gra w eliminacjach w Europie, Azji i Ameryce Płd. Drużyny pierwszego i trzeciego dnia grają w formacie better ball (każdy zawodnik gra swoją piłką i wybiera się lepszy wynik), a drugiego i czwartego w formacie foursome (zawodnicy grają uderzenia na przemian jedną piłką)

Mimo iż Stany Zjednoczone są niekwestionowanym liderem bo wygrały aż 23 razy w 55 turniejach, w tegorocznej edycji to nie oni, ale drużyna Irlandii była prezentowana jako najsilniejszy skład. Nic w tym dziwnego, bo grał w niej nieobliczalny Graeme McDowell i Rory McIlroy, którzy już pierwszego dnia osiągnęli porażający wynik (-14). Drugiego dnia w formacie foursome, który jest trudniejszy nie było już tak różowo ale zdobytą na początku przewagę udało się im utrzymać, aż do samego finału. W niedzielę sytuacja wyglądała następująco: Irlandia (-26), Włochy (Eodoardo Molinari i Francesco Molinari)  i Szwecja ( Robert Karlson, Henrik Stenson) (-25), co gwarantowało wesołą końcówkę. I z całej tej szóstki największym zaskoczeniem był tandem braci Molinari (owszem to nie zbieżność nazwisk), którzy w najważniejszym momencie rudny finałowej zrobili 3 birdie, które dało im 1 uderzenie przewagi, i pierwszy w historii Włoch puchar świata.

Tak właśnie bracia cieszyli się po ostatnim strzale.

A w kategorii kozak tygodnia wygrywają (to raczej kozaki) Nick Watney i John Merrick, którzy przypomnieli sobie jak się gra w golfa w niedzielę i w bardzo trudnym formacie foursome zrobili 7 birdie pod rząd!!!!!

WatneyMerrick World Cup2009

Omega Mission Hills World Cup wyniki

Komentuj


Powrót na górę strony