Podsumowanie tygodnia

Napisane 17.08.2009 przez Tomasz Zembrowski

PGA Tour – U.S. PGA Championship

Y.E. YangPhoto by Jpellgen

No i stało się. Tiger Woods po raz pierwszy od sezonu 2004 nie wygrał nawet jednego z czterech turniejów wielkoszlemowych. Z jednej strony jest nam przykro bo to takie amerykańskie  wygrywać po operacji ale z drugiej strony cieszymy się, że golfie jest jeszcze miejsce na niespodzianki. A wyniki turnieju U.S. PGA Championship do niespodzianek z pewnością możemy zaliczyć.

O ile Woods w każdym wygranym w tym sezonie turnieju dawkował nam emocje, zaczynając średnio i goniąc liderów, o tyle w Hazeltine prowadził od pierwszego dnia. Po sobotniej rundzie wydawało się, że nikt nie będzie w stanie odebrać Tigerowi 15 tytułu wielkiego szlema. Tym bardziej, że statystyki mówiły jasno: 14 razy prowadzenie po 3 rundach = 14 zwycięstw. Nikt nigdy Tigera nie wyprzedził…do wczoraj.

Ale wszystko po kolei. Największym pechowcem turnieju drugi tydzień z rzędu jest Padraig Harrington, który w zeszły weekend w Bridgestone Invitational przez tripple bogeya spadł z pierwszego na 4 miejsce a wczoraj dzięki 8 uderzeniom na par 3 spadł z pierwszego na T10.

round 4Biorąc pod uwagę, wcześniejsze występy Irlandczyka można spokojnie mówić o czarnej serii i fatalnym sezonie. Trzymamy kciuki za przełamanie.

Inni reprezentanci Wielkiej Brytanii spisali się znacznie lepiej: Lee Westwood i Rory McIlroy zakończyli zmagania na T3 z wynikiem (-3). 19-letni Irlandczyk rozpoczął niedzielną rundę od kłopotów (double bogey) ale w jego przypadku z pewnością nie można mówić o braku doświadczenia – 5 birdie zaowocowało najlepszym w karierze 3 miejscem w tak ważnym turnieju. Jesteśmy coraz bardziej przekonani, że obserwujemy nowego wielkiego mistrza.

Na 5 miejscu z wynikiem (-2) zakończył turniej Lucas Glover – zwycięzca U.S. Open. Po birdie na dołkach 3 i 5 Glover był już -6 i miał zaledwie jedno uderzenie straty do prowadzącego Woodsa ale 5 bogeyów odebrało jakąkolwiek szansę na drugie zwycięstwo w sezonie. Mimo “zaledwie” 5 miejsca uważamy, że Glover zasłużył na miano najlepszego zawodnika w turniejach wielkiego szlema 2009. Oby tak dalej.

Na T6 z wynikiem (-1) zakończyła śmietanka światowego golfa: Martin Kaymer, Ernie Els, Soren Kjeldsen i Henrik Stenson. Stenson na szczęście nie rozebrał się ani razu.

Ale wróćmy do kwestii najważniejszej – liderów. Tiger kiedy prowadzi, nie przegrywa – tak było dotychczas za każdym razem i wszystko wskazywało na powtórkę z rozrywki. Jednak Yang na 14 dołku zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał – trafił pięknego eagla na par 4 i objął 2-uderzeniowe prowadzenie.

Woods z gonionego zamienił się w goniącego a w tej kategorii już takimi wybitnymi statystykami pochwalić się nie może. Tak bardzo się starał, że zrobił bogeye na 17 i 18… i na tym się kończy historia.

Y.E Yang jest pierwszym w historii zwycięzcą turnieju wielkoszlemowego z Korei. A Tiger w pojedynku z Federerem cały czas przegrywa 15 do 14.

wyniki U.S. PGA Championship

Komentuj


Powrót na górę strony