Podsumowanie tygodnia

Napisane 11.08.2009 przez Tomasz Zembrowski

PGA Tour – Bridgestone Invitational

Co należy zrobić jeżeli już sześć razy wygrałeś ten sam turniej – wygraj go po raz siódmy. Tiger Woods dołożył kolejne zwycięstwo do kolekcji. Przy okazji  Amerykanin zmienił chyba ostatnio swojego agenta na na filmowego (Michelle Wie ma takiego od zawsze) bo po raz kolejny dawkował nam napięcie w hollywódzkim stylu – pierwsze rundy przeciętnie, żeby nie powiedzieć kiepściutko, kolejne dwie – zdeklasowanie rywali, pogoń i ostateczne zwycięstwo dobra nad złem.

Zaczynamy podejrzewać (chociaż teorii spiskowych nie lubimy), że Elin Woods chce spędzać więcej czasu z mężem i dlatego w pierwszych dwóch dniach na polu gra zawsze sobowtór Tigera a on sam pojawia się na imprezie dopiero w sobotę.

Największą niespodzianką a jednocześnie największym przegranym turnieju jest Padraig Harrington, który turniej rozpoczął od pięknego -6, drugiego poprawił (-1) a w sobotę dołożył – 3. W niedzielę rano miał (-10) i trzy uderzenia przewagi nad Tigerem i pięć nad Jerrym Kelly, jednak wszystko zmieniało sie jak w kalejdoskopie. Już na samym początku Woods trafił eagla i dwa kolejne birdie dzięki czemu wyprzedził Paddiego. Jednak bogeye Amerykanina na 13 i 14 dołku spowodowały, że to Irlandczyk stał się ponownie liderem. Wszystko zakończyło się na dołku nr 16 – tripple bogey z bunkrem, nieudanym flopem i wodą pozbawił Paddiego szans na zwycięstwo. Na drugiem miejscu razem z Irlandczykiem znalazł sie Robert Allenby, na kolejnych Hunter Mahan i Angel Cabrera.

Partacz Tygodnia

Brian Gay w tym roku wygrał już dwa turnieje ale tegorocznego Brigdestone z pewnością dobrze nie zapamięta. O ile w pierwszych trzech rundach Amerykanin wykazywał się stabilnością formy robiąc tylko pary i bogeye (przez 3 rundy nie zrobił nawet jednego birdie) o tyle w niedzielę popłynął bardziej. Jego 10 uderzeń na dołku nr 16 pokonało wszystkich. Nawet nas

brian gay

Brigdestone Invitational wyniki

Komentuj


Powrót na górę strony