PGA Tour Q-School – Dramaty, koszmary i zgrzytanie zębami

Napisane 08.12.2009 przez Tomasz Zembrowski

Q-School

W odróżnieniu od Europejskiego Q-School (pisaliśmy o nim kilka dni temu), gdzie 30 najlepszych zawodników otrzymuje karty, w USA takich premiowanych miejsc jest tylko 25. Wydawałoby się, że to mała różnica ale dla wielu oznacza to jedno, jedyne brakujące uderzenie dzielące ich od największej ligi świata. Poza tym w Europie po czwartej rundzie jest cut i Ci, którym nie poszło najlepiej mogą już pojechać do domu gdzie zastanowią się nad przyszłością, natomiast w Stanach każdy musi grać do końca. Nawet jeżeli jesteś 30 uderzeń od lidera i 20 uderzeń od upragnionego awansu grasz dalej zaciskając zęby. I wczoraj to wszystko dobiegło końca.

W tegorocznej edycji niewątpliwie największym pechowcem jest Andrew Buckle. W Nationwide Tour automatycznie do PGA Tour przechodzi 25 zawodników, którzy zarobili w ciągu sezonu najwięcej. W tej kategorii Andrew był 32 ze stratą 30.000 $ do miejsca 25, co w drugiej lidze jest sporą różnicą ale jednocześnie oznacza  w zasadzie jeden dobry start. W PGA Q-School Buckle grał dobrze, nawet bardzo dobrze, bo po 5 rundach zajmował premiowane T18. Niestety 3 bogeye na ostatnich 4 dołkach sprawiły, że do zarobienia karty do PGA Tour zabrakło mu 2 uderzeń.

Kolejnym dramatem jest historia Jemsa Hahna, który z pewnością nigdy ni zapomni swojego ostatniego dołka w tej edycji Q-School. Przed finałową rundą James zajmował dopiero miejsce T50, więc nie miał nic do stracenia. Dzięki temu grał bezkompromisowo i bez stresu ale sytuacja zmieniła się po 17 dołkach, bo do tego czasu Hahn zrobił 5 birdie i 12 parów i znalazł się w ten magiczny sposób na ostatnim premiowanym miejscu. Być może Hahn nie był jeszcze gotowy na zmierzenie się z najlepszymi w następnym sezonie a może miał po prostu pecha. Koniec końców na ostatnim greenie zrobił aż cztery!!! puty i double bogeya. Zabrakło dwóch uderzeń.

Podobnie wesołą przygodę miał Tom Pernice Jr., który jak Buckle po 5 dniach zajmował miejsce T18, i podobnie jak Hahn do ostatniego dołka miał już w garści kartę na PGA Tour. Jeden zły strzał, woda, punkt karny double bogey, i jedno brakujące uderzenie.

Ale nie tylko oni nie dali rady: w tegorocznej edycji mieliśmy po raz pierwszy w historii do czynienia z sytuacją kiedy były Nr.1 światowego golfa nie daje sobie rady w Q-School. Mowa oczywiście o Davidzie Duvall, który po bardzo skromnym występie zakończył zmagania na T90, 10 strzałów od upragnionego “wielkiego powrotu”. Wprawdzie Duvall, dzięki swoim wcześniejszym dokonaniom zdobędzie zaproszenia na kilkanaście turniejów na przyszły rok, ale jego dzikie karty się kończą i Duvall doskonale sobie zdaje z tego sprawę.

Zresztą nie tylko Duvall poległ. Z 18 zawodników, którzy nie tylko  grali wcześniej w PGA Tour, ale i mają przynajmniej jedno zwycięstwo w tej lidze na koncie, zaledwie 5 powróci w sezonie 2010.

Q-School 2009-2010 ex zwyciezcy PGA

Oczywiście poza tą całą zgrają jest jeszcze 25 facetów, którzy w tej chwili albo śpią po wczorajszej imprezie, albo nadal świętują.

I zaczynając od końca prezentujemy 25 zawodników, którzy w przyszłym roku staną w szranki z najlepszymi golfistami świata i będą walczyć o naprawdę wielkie pieniądze:

(-9) Spencer Levin, Brent Delahoussaye, Andrew McLardy
(-10) Brian Stuard, Cameron Tringale, Michael Connell, Chris Riley
(-11) Omar Uresti, Rickie Fowler, Shane Bertsch, Joe Ogilvie
(-12) Chris Wilson, Brenden Pappas, Kris Blanks
(-14) Jay Williamson
(-15) David Lutterus,J.P. Hayes, Graham Delaet
(-16) Billy Horschel
(-17) Neal Lancaster, Brendon de Jonge
(-18) Martin Flores
(-19) Matt Jones
(-21) Jeff Magert
(-22) Troy Merritt
Zwycięzca zakończył zmagania ohydnym double bogeyem ale nikt tego nie będzie pamiętać. Jak sam zainteresowany powiedział: “Był to mój najbardziej satysfakcjonujący double w życiu”. A jeszcze tydzień temu był jednym z tych, którzy mieli pecha w Nationwide.

Merritt wygrał już jeden turniej w tym roku, ale stawka w Nationwide była tak wyrównana, że nawet zwycięstwo nie wystarczyło na zakwalifikowanie się do 25 miejsc premiowanych. Na szczęście dla niego (czujemy, że dla nas także) dodatkowy wysiłek się opłacił.

Kilka ujęć z turnieju PGA Q-School.

Komentuj


Powrót na górę strony