Odkupienie Paula Caseya

Napisane 06.04.2009 przez Tomasz Zembrowski

paul-caseyPhoto by Dirk Hansen

Aż 77 turniejów Paul Casey czekał na swoje pierwsze zwycięstwo w PGA Tour.  Wczoraj w Teksasie zakończył się Shell Houston Open, który już od pierwszego dnia okazał się prawdziwą szkołą życia z powodu warunków pogodowych. Wiało tak mocno, że organizatorzy przerwali rundę, którą później unieważniono, co spowodowało nie lada zamieszanie. Z tej decyzji nie cieszył się z pewnością Lee Westwood, który po 9 dołkach był już (-5). Nie cieszył się tym bardziej, że następnego dnia skończył rundę z wynikiem (-3) a generalnie zakończył turniej na 11 miejscu.

Jeden z moich serdecznych kolegów powiedział mi ostatnio, że w Shell Houston Open grają tylko Ci, którzy mają kiepską formę przed Masters. Ciężko sprawdzić prawdziwość tych stwierdzeń bo w turnieju brali udział za równo ci, o zmiennej formie jak i ci w całkiem przyzwoitej. W zasadzie poza Tigerem Woodsem, który zawsze robi sobie wolne przed szlemem byli prawie wszyscy.

Nr.3 światowego golfa Sergio Garcia zakończył turniej jako ostatni zawodnik który przeszedł cuta. Faktycznie ostatniego dnia warunki musiał nie być najlepsze bo Hiszpan potrzebował aż 81 uderzeń. Jeszcze gorzej, co było dla mnie sporym zaskoczeniem grał Phil Micklelson, który po dwóch tragicznych rundach (77,76) mógł pakować walizki i wracać do domu. Honoru najlepszych bronił z charakterem zawodnik nr. 4 światowego golfa Geoff Ogilvy, który grał bardzo dobrze aż do finałowej rundy (75) i ostatecznie spadł na szóste miejsce.

Na trzecim miejscu z wynikiem (-9) skończyli Fred Couples, Henrik Stenson i Nick O’hern

Na samej górze stawki w niesprzyjającej aurze znaleźli się Paul Casey i J.B. Holmes. Ten drugi ostatniego dnia osiągnął jeden z najlepszych wyników, dzięki czemu doprowadził do dogrywki, w czasie której niestety ułatwił przeciwnikowi zadanie trafiając do wody. Casey zrobił bogeya ale to wystarczyło na pierwsze na amerykańskiej ziemi zwycięstwo.

Paulowi serdeczne gratulujemy, i przypominamy, że Masters już w ten czwartek

Komentuj


Powrót na górę strony