Happy Gilmore miał rację?

Napisane 29.04.2009 przez Tomasz Zembrowski

Pamiętacie szczęściarza Gilmora? Jedna z tych arcygłupich pozycji, której żaden szanujący się golfista nie powinien zaszczycić nawet spojrzeniem, ale każdy oglądał ją co najmniej trzy razy. Tak czy siak, jeżeli pamiętacie to świetnie, jeżeli nie to też świetnie bo zaraz się wszystkiego dowiecie.

Kiedyś  z kolegami próbowaliśmy, to dość odpowiednie określenie, trafić w piłkę na Gilmora. Jak latały piłki? Daleko nawet bardzo, bardzo daleko w prawo albo bardzo daleko w prawo, jeśli prosto to krótko…nie, w zasadzie prosto nie latały wcale. Tyle, że taki Tomasz Zembrowski i koledzy to golfowi ignoranci, co o swingu wiedzą tyle co Anna Fotyga o polityce zagranicznej, ale na przykład taki Padraig Harrington to już zupełnie inna para kaloszy.

Ekipa programu Sport Science była podobnego zdania. Panowie, którzy z nudnych rzeczy robią bardzo ciekawe eksperymenty, zaprosili Irlandczyka o anielskim głosie, wcisnęli mu drivera do ręki i powiedzieli “Run, Paddy, Run”.

Film trwa kilka minut ale jest wart każdej sekundy.

Jeden komentarz do “Happy Gilmore miał rację?”

  1. Yaffka Napisał:

    ha, więc jednak filmy nie kłamią ;]

Komentuj


Powrót na górę strony