W cyklu pola golfowe na świecie

Tower Links Golf Course (Emiraty Arabskie, Ras al Khaimah)

Napisane 29.12.2016 przez Tomasz Zembrowski

Dziś w ramach akcji „Tu byłem i grałem. Golfowy Tony Halik” lądujemy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w Emiracie Ras Al Khaimah, od południa graniczącym z Dubajem, od północy z Omanem i górami Al-Hadżar al-Gharbi. Pierwsze wrażenie robi dość oryginalny budynek klubowy i meeeega pusty parking. Jeszcze dziwniej się robi kiedy wchodzisz do tego oryginalnego budynku  a tam totalna cisza, zero ruchu i zaczynasz się zastanawiać czy klub jest aby na pewno otwarty. A klub jest otwarty ale jest po prostu pusty a kiedy już pracownicy Cie zauważą to się cieszą na twój widok i próbują być na prawdę pomocni. W samym klubie jest około 40 członków a reszta to turyści, którzy pojawiają się falami. Mnie wyprzedziła o kilka dni spora grupa Szwedów ale w dniu w którym grałem naliczyłem może z dziesięciu golfistów. 

Słyszałem już wcześniej, że to pole jest jedno z najbardziej „naturalnych” obiektów w kraju ale dopiero na miejscu zauważyłem że 11 z 18 dołków graniczy z rezerwatami lasów namorzynowych co robi spore wrażenie w kraju, który pokrywa w większości pustynia. Ta oaza przyciąga tak wiele gatunków ptaków, że pole powinno się nazywać Bird Links a nie Tower Links. Nie dziwi więc ani trochę specjalna lista ptaków na oficjalnej stronie pola golfowego, składająca się z 86 gatunków. Ze mnie żaden ornitolog ale i tak zabawę miałem przednią. 

św

Niech Was nie zwiedzie płaski teren…to pole miejscami jest na prawdę wymagające wymykając się z klasycznego stereotypu turystycznego obiektu dla starych dziadków. Out of bound z namorzynów, sporo bunkrów i wastelandów, oraz wrednie usytułowane przeszkody wodne powodują, że ta 18tka urwie kilka uderzeń nawet najlepszym zawodnikom. Dodatkowym uatrakcyjnieniem są pofałdowane fairwaye i greeny (jak na links przystało). Sama prędkość greenów może nie porażała ale grałem na wielu wolniejszych. Jak na upały, które trafiłem (28 stopni w święta Bożego Narodzenia) to obiekt był w na prawdę solidnej kondycji.  

Pole ma długość 5000 metrów (5554 jardów) z czerwonych tee (dla kobiet) ma slope 131, z białych (dla seniorów) 133, 5614 metrów (6238 jardów) z zielonych (dla mężczyzn) 139, z czarnych 6500 metrów (7199 jardów) (dla pro) 141.

Jedenastoletnie Tower Link Golf Club składa się nie tylko z 18 dołków ale dysponuje terenami treningowymi (putting i chipping) i dużym drivingiem. Niestety wielkość jest jedynym atutem strzelnicy bo tutaj pustynia zdecydowanie wygrywa i trawy jest mniej niż mało, poobijane beczki i krzywe flagi nie dodają temu miejscu uroku. Na szczęście „akademia” ma się zdecydowanie lepiej i nauka chipów i puttów może się odbywać w miłej atmosferze na dobrze przygotowanych greenach.

Do niedawna pole można było rozegrać dzień i w nocy dzięki mocnym, wysokim lampom ale kilka z nich przerdzewiała i popękała tworząc dość abstrakcyjny obraz. Mam nadzieje, że problem niebawem zostanie rozwiązany bo runda latem w 50 stopniach w cieniu to chyba zbyt duży hardcore.

Co nie bez znaczenia można tutaj dotrzeć tutaj nie tylko przez Dubaj skąd mamy około godziny jazdy ale również z lotniska międzynarodowego w Ras Al Khaimah od którego mamy rzut beretem. Tym bardziej, że na to ostatnie lotnisko można dolecieć z Warszawy, Wrocławia i Katowic.

Chętnie tu wrócę…z grupą 🙂

Komentuj


Powrót na górę strony