Tydzień zielonej marynary

Napisane 04.04.2012 przez Tomasz Zembrowski

Finał jaki zgotowali nam rok temu Rory, Charl, Tiger i spółka był według „specjalistów” najlepszą niedzielą Masters w historii. Trudno z tym polemizować. My sobie i Wam życzymy, żeby było chociaż w połowie tak interesująco. To wystarczy byśmy rozsmakowali się golfowej uczcie. Smacznego!

Master jako jedyny „wielki szlem” rozgrywany jest zawsze w tym samym miejscu – w Augusta National Golf Club. Turniej powstał dzięki Cliffordowi Robertsowi i Bobbyemu Jonesowi, którzy zaprojektowali to piękne i malownicze pole wraz z architektem Alisterem MacKenzie. Aby ułatwić publiczności obserwowanie zmagań golfistów, Roberts wyprzedził swoją epokę zmieniając ulokowanie pagórków i wzniesień otaczających dołki, tak by widzowie mieli lepszy widok na to, co dzieje się w trakcie gry.

Turniej ma kilka ściśle przestrzeganych tradycji: po pierwsze zielona marynarka – przeznaczona dla zwycięzcy (do zwrotu, jeśli zwycięzca nie obroni tytułu w następnej edycji), po drugie – Champions Dinner, zainaugurowany przez Bena Hogana, czyli obiadek tylko dla specjalnych gości. Umownie menu ustala broniący tytuł. Po trzecie „honorowe uderzenia” wykonywane przez największych golfistów w historii (Snead, Nelson, Palmer to tylko wierzchołek góry lodowej). Po czwarte środowy turniej par3, w czasie którego zamiast profesjonalnych caddych, kije noszą członkowie rodziny golfistów.

Pierwsza edycja turnieju Masters została rozegrana w 1934 roku ( zwycięzcą został Horton Smith). Co ciekawe w pierwszym roku front 9 pełniły rolę dołki 10 – 18, (back 9) rozgrywano dołki od 1 – 9. w następnym roku jednak zmieniono tą kolejność, która obowiązuje do dnia dzisiejszego. Najwięcej razy bo aż 6-krotnie zieloną marynarkę ubierał Jack Nicklaus (między 1963, a 1986 – ostatni raz w wieku 46 lat), Arnold Palmer i Tiger Woods dokonali tego cztery razy.Ex numer 1 zapisał się także na kartach historii wygrywając w 1997 roku przewagą – bagatela 12 uderzeniami (miał wówczas zaledwie 21 lat!!!!). Zaledwie trzem zawodnikom udało się obronić tytuł dokonał tego Jack Nicklaus w 1966 roku, Woods w 2002 i Nick Faldo 1990 roku.

Inną historią z Augusty jest Gene Sarazen i jego „strzał o którym usłyszał cały świat”. W 1935 roku w rundzie finałowej na 4 dołki przed końcem miał 3 uderzenia straty ale na dołku 15 zrobił albatrosa, dogonił Craiga Woodsa, doprowadził do dogrywki i wygrał.

Co będzie w tym roku? Phil Mickelson jest groźny na Masters zawsze, podobnie zresztą jak Tiger, który złapał wiatr w żagle po turnieju wujka Arnolda. Rory z pewnością będzie chciał pokazać, że niedzielne demony z Augusty to zamierzchła przeszłość, Luke będzie chciał udowodnić, że numer jeden jest…jeden. Poza nimi będziemy obserwować całą golfową śmietankę świata, więc nie może być nudno.

i na deser, dramaty i magiczne strzały finałowej rundy.

Komentuj


Powrót na górę strony