Rozkminka przed pro-amem w Sierra Golf Club

Napisane 02.07.2009 przez Tomasz Zembrowski

Kiedy grałem w pro-amie we Wrocławiu przed niemalże dwoma miesiącami mogłem wymyślić mnóstwo powodów słabej formy: początek sezonu, pożyczony driver, zmiany w swingu, przemęczenie, wiatr wiejący wiecznie w twarz i lekki rozstrój żołądkowy połączony z problemami gastrycznymi. Reasumując to w ogóle cud, że wyszedłem na pole i nie umarłem gdzieś między 12 a 13 tee.

Minęło 7 tygodni i zamiast początku mamy już połowę sezonu więc jestem zmęczony i przetrenowany, pożyczony driver został zastąpiony własnym ale (zawsze musi być jakieś ale) tak świeżym, że wielką głupotą jest branie go na turniej. No ale jak się nie ma co się chce, to się kocha co się ma. Zmiany w swingu zostały zastąpione zmianami zmian więc jest jeszcze dramatyczniej. Wiatr wieje  niezmiennie w twarz nawet jak jest z wiatrem więc ta kwestia pozostaje aktualna. Co do problemów zdrowotno-trawiennych wprawdzie na razie ich nie ma ale idę za moment na obiado-kolację do podejrzanej knajpki więc wszystko przede mną.

Z tym profesjonalnym (jestem tylko aplikantem) nastawieniem szykuje się do jutrzejszego startu. Będzie się działo. Trzymać kciuki od 9:30. Idę na obiad.

Komentuj


Powrót na górę strony