Justin Thomas czyli trzecie golfowe pokolenie w natarciu!!

Napisane 20.01.2017 przez Tomasz Zembrowski

Początek sezonu należy bezsprzecznie do niego…w ostatnich czterech startach w PGA Tour wygrał trzy razy zarabiając w sezonie 2017 3,8 mln$. Ten facet ma 23 lata i właśnie awansował na 8 miejsce Rankingu Światowego OWGR, będąc trzecim Amerykaninem po Dustinie Johnsonie i Jordanie Spithie. Przed Wami Justin Thomas

Znalezione obrazy dla zapytania justin thomas jordan spieth

Trzy pokolenia golfistów

Justin pochodzi ze golfowej rodziny z tradycjami, jego dziadek Paul przez ponad pół wieku był członkiem PGA of America, grał w kilku turniejach wielkoszlemowych w 1962  PGA Tour w Oakmont (nie przeszedł cuta) i w 1983 Senior PGA Tourw Hazeltine gdzie skończył na 15 miejscu, jako pro w klubach uczył przez ponad 30 lat. Ojciec Justina, Mike pracował w golfowym biznesie ponad 30 lat a członkiem PGA of America był przez 25 lat. Niedawno obchodził właśnie 25 rocznicę pracy jako head pro w Harmony Landing Country Club,na przedmieściach Louisville, raz grał w U.S. Open i raz grał w grupie z Arnoldem Palmerem w evencie Champions Tour. Cała trójka związana jest z też polem Harmony Landing Golf Club – zarówno dziadek, ojciec jak i syn zrobili hole ine one na krótkim par 3, 16tce…a Justin dokonał tego jako 6 latek uderzając driverem. 

Dlatego Justin nie miał wyjścia i przy takiej ekipie wokół golfistą został jako dwu latek. Podobno jedno z pierwszych słów jakie mówił to „bag of balls” kiedy chciał iść pograć na driving. Jako 7 latek lat dostał autograf od Jacka Nicklausa. Kiedy wrócił do kolegów z przedszkola powiedział „mam autograf najlepszego golfisty wszech czasów   jego koledzy odpowiedzieli chórem „Tigeraaaaa????” Jego pierwszym golfowym wspomnieniem jest dzień w którym po raz pierwszy złamał granicę 100 uderzeń. 

Jako 8-latek grał już w turniejach i w pierwszym sezonie wygrał turniej w kategorii do lat dwunastu. W sumie Thomas zdobył 125 tytułów indywidualnych na poziomie lokalnym, krajowym i międzynarodowym. 

Justin i Jordan na turnieju juniorskim w 2007 roku

W liceum St. Xavier w Louisville osiągał spore sukcesy, wygrywając stanowe mistrzostwa szkół licealnych zarówno indywidualnie jak i drużynowo (dwa razy). W 2009 otrzymał wyróżnienie  Mr. Golf in Kentucky (brzmi nieźle!!!). W kolejnym sezonie wygrał  Terra Cotta Invitational kończąc rundą 66 i zdobywając swój pierwszy poważny tytuł. Tego samego lata przegrał dopiero w fianałach US Junior w Michigan. W 2011 otrzymał nagrodę  International Junior Byron Nelson Award.

Znalezione obrazy dla zapytania justin thomas jordan spieth

Po dołączeniu do drużyny golfowej (pełne stypendium sportowe) Uniwersytetu w Alabamie wygrał swój pierwszy turniej uniwersytecki The Carpet Classic robiąc zaledwie 30 uderzeń na drugiej dziewiątce. W trakcie studiów sięgał 6 razy po indywidualny tytuł, w tym w prestiżowym Jones Cup Invitational. W 2012 był półfinalistą US Amateur, brał udział również w drużynach Canon Cup, dwukrotnie Palmber Cup, USGA World Ameteur oraz w zwycięzkiej drużynie 2012 Walker Cup. 

Znalezione obrazy dla zapytania justin thomas out golf course

Pierwsze „profesjonalne” szlify Justin zdobył na lidze dzięki zaproszeniu od sponsora na Wyndham Championship w 2009. I był to udany debiut, Thomas nie tylko w pierwszej rundzie zagrał 65 ale także stał się trzecim najmłodszym zawodnikiem, który przeszedł cuta w PGA Tour. Miał wówczas 16 lat, 2 miesiące i 23 dni. Młodsi od niego byli tylko Bob Panasik (15 lat, 8 miesięcy, 20 dni w 1957 Canadian Open) oraz Tadd Fujikawa (16 lat, ,4 dni w 2007 Sony Open in Hawaii) W 2013 wszystkich pobił Guan Tianlang, który mając 14 lat, 5 miesięcy i 18 dni przeszedł cut w The Masters. Kolejny raz w PGA Tour Justine zagrał w 2012 w Greenbrier Classic gdzie zajął 46 miejsce, kolejne w 2013 w Travelers Championship gdzie był na T30 i w 2013 John Deere Classic gdzie nie przeszedł Cuta. 

Przejście na zawodową stronę mocy Thomas miał identyczne jak Adrian Meronk, czyli na szkockiej imprezie Dunhill Links Championship w 2013 roku i identycznie jak Adrian nie przeszedł Cuta. Jego amerykański debiut natomiast to 2013 Frys.com Open gdzie skończył na 76 miejscu. A potem poszło już górki. W 2014 grał w drugiej lidze Web.Com gdzie w 20 turniejach, raz wygrał, raz był drugi, raz trzeci i tylko dwa razy nie przeszedł cuta. 276 637 dolarów dało mu trzecie miejsce i upragnioną kartę w PGA Tour.

Chociaż debiutanckim sezonie w 1 lidze nic nie wygrał, ale 7 turniejów w Top10 dało mu 2,3 mln dolarów i solidnie 32 miejsce. Chociaż był jeszcze kalendarzowy rok 2015 to liga zaczęła już sezon 2016 i tam właśnie Justin zdobył swój pierwszy tytuł w CIMB Classic. To listopadowe zwycięstwo nie tylko przełożyło się na gruby czek ale także na awans w rankingu OWGR z 62 miejsca na 30. Kolejne starty, wśród nich aż czrery trzecie miejsca pozwoliły Thomasowi zakończyć rok w 4,1 mln $ na koncie, 12 miejscem w Fedex Cup i 22 miejscu  w Rankingu Światowym  

Bros for life w golfie

A to wszystko to i tak dopiero rozgrzewka przed tym, co Justin wyprawia w tym sezonie. Najpierw Justin obronił tytuł w CIMB Classic wygrywając trzema uderzeniami nad Hideki Matsuyamą, potem średnio udane HSBC Champions i 23 miejsce, następnie zwycięstwo w SBS Tournament of Champions na polu Kapalua, gdzie znów trzema uderzeniami  ograł, znów Matsuyamę, i kolejne zwycięstwo po tygodniu w Sony Open in Hawaii gdzie po prostu zmiażdżył konkurencję (drugi Justine Rose był siedem uderzeń z tyłu). Mało tego, na Hawajach dołączył do elitarnego grona „prosów” którzy uzyskali wynik 59 i jest w tym gronie a jakże najmłodszy

Podobny obraz

Bros for life poza golfem

Jego motto życiowe to „żadnych wymówek, graj jak mistrz” Biorąc pod uwagę, że każda piłka, którą wygrał jakąś imprezę (amatorską i zawodową) jest opisana i ustawiona w specjalnej galerii w rodzinnym domu trzeba będzie prawdopodobnie przygotować więcej miejsca. Coś czujemy, że ten chłopak jeszcze sporo namiesza. Prywatnie Justin przyjaźni się z Jordanem Spiethem więc jeśli ten drugi będzie też w dobrej formie mogli by się stać nową parą na miarę Jacka Nicklausa i Arnolda Palmera czego sobie i Wam życzymy! 

Co prawda tutaj nie Jordan „dodał do pieca” ale trzeba przyznać że trio Thomas, Spieth i Fowler robi wrażenie

Więcej o Justinie dowiecie się na jego oficjalnej stronie lub na jego twiterze

ps. wczoraj Justin kupił sobie nowe autko…nieźle jak na 23 latka…

Znalezione obrazy dla zapytania justin thomas out golf course

 

„Witamy w klubie” czyli Jason Day w Nike

Napisane 10.01.2017 przez Tomasz Zembrowski

Nowy rok, nowy sezon, nowe nadzieje, nowe kontrakty, nowe przetasowania. Aktualny numero uno Jason Day (w sumie jest pierwszy 45 tygodni ale wcześniej miał tylko kilka tygodni prowadzenia a teraz siedzi na fotelu lidera już dość długo bo od 27 marca zeszłego roku) ogłosił 1 stycznia 2017 roku, że przechodzi od Adidasa do Nike dołączając do Tigera, Rorego, Paula Casey czy Brooksa Koepka. Ponieważ Nike wycofał się z kijów kontrakt dotyczy jedynie butów, rękawiczek i ubrania. Day będzie nadal grał kijami Taylor Made. Wieloletni kontrakt opiewa na skromne 10 banieczek dolarów rocznie…jak tu żyć????

Oczywiście Nike wypuściło stosowną reklamę z Australijczykiem. Trzeba przyznać, że jest klimatyczna!

Just do it! Jesteśmy na TAK!

 

Tower Links Golf Course (Emiraty Arabskie, Ras al Khaimah)

Napisane 29.12.2016 przez Tomasz Zembrowski

Dziś w ramach akcji „Tu byłem i grałem. Golfowy Tony Halik” lądujemy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w Emiracie Ras Al Khaimah, od południa graniczącym z Dubajem, od północy z Omanem i górami Al-Hadżar al-Gharbi. Pierwsze wrażenie robi dość oryginalny budynek klubowy i meeeega pusty parking. Jeszcze dziwniej się robi kiedy wchodzisz do tego oryginalnego budynku  a tam totalna cisza, zero ruchu i zaczynasz się zastanawiać czy klub jest aby na pewno otwarty. A klub jest otwarty ale jest po prostu pusty a kiedy już pracownicy Cie zauważą to się cieszą na twój widok i próbują być na prawdę pomocni. W samym klubie jest około 40 członków a reszta to turyści, którzy pojawiają się falami. Mnie wyprzedziła o kilka dni spora grupa Szwedów ale w dniu w którym grałem naliczyłem może z dziesięciu golfistów. 

Słyszałem już wcześniej, że to pole jest jedno z najbardziej „naturalnych” obiektów w kraju ale dopiero na miejscu zauważyłem że 11 z 18 dołków graniczy z rezerwatami lasów namorzynowych co robi spore wrażenie w kraju, który pokrywa w większości pustynia. Ta oaza przyciąga tak wiele gatunków ptaków, że pole powinno się nazywać Bird Links a nie Tower Links. Nie dziwi więc ani trochę specjalna lista ptaków na oficjalnej stronie pola golfowego, składająca się z 86 gatunków. Ze mnie żaden ornitolog ale i tak zabawę miałem przednią. 

św

Niech Was nie zwiedzie płaski teren…to pole miejscami jest na prawdę wymagające wymykając się z klasycznego stereotypu turystycznego obiektu dla starych dziadków. Out of bound z namorzynów, sporo bunkrów i wastelandów, oraz wrednie usytułowane przeszkody wodne powodują, że ta 18tka urwie kilka uderzeń nawet najlepszym zawodnikom. Dodatkowym uatrakcyjnieniem są pofałdowane fairwaye i greeny (jak na links przystało). Sama prędkość greenów może nie porażała ale grałem na wielu wolniejszych. Jak na upały, które trafiłem (28 stopni w święta Bożego Narodzenia) to obiekt był w na prawdę solidnej kondycji.  

Pole ma długość 5000 metrów (5554 jardów) z czerwonych tee (dla kobiet) ma slope 131, z białych (dla seniorów) 133, 5614 metrów (6238 jardów) z zielonych (dla mężczyzn) 139, z czarnych 6500 metrów (7199 jardów) (dla pro) 141.

Jedenastoletnie Tower Link Golf Club składa się nie tylko z 18 dołków ale dysponuje terenami treningowymi (putting i chipping) i dużym drivingiem. Niestety wielkość jest jedynym atutem strzelnicy bo tutaj pustynia zdecydowanie wygrywa i trawy jest mniej niż mało, poobijane beczki i krzywe flagi nie dodają temu miejscu uroku. Na szczęście „akademia” ma się zdecydowanie lepiej i nauka chipów i puttów może się odbywać w miłej atmosferze na dobrze przygotowanych greenach.

Do niedawna pole można było rozegrać dzień i w nocy dzięki mocnym, wysokim lampom ale kilka z nich przerdzewiała i popękała tworząc dość abstrakcyjny obraz. Mam nadzieje, że problem niebawem zostanie rozwiązany bo runda latem w 50 stopniach w cieniu to chyba zbyt duży hardcore.

Co nie bez znaczenia można tutaj dotrzeć tutaj nie tylko przez Dubaj skąd mamy około godziny jazdy ale również z lotniska międzynarodowego w Ras Al Khaimah od którego mamy rzut beretem. Tym bardziej, że na to ostatnie lotnisko można dolecieć z Warszawy, Wrocławia i Katowic.

Chętnie tu wrócę…z grupą 🙂

 


Powrót na górę strony