Podsumowanie tygodnia

Napisane 08.02.2010 przez Tomasz Zembrowski

Omega Dubai Desert Classic – European Tour

Photo by Jenni

Kiedy wspominaliśmy szaleństwo zeszłorocznej rundy finałowej  McIlroya (8 birdie, 4 bogeye i double bogey) i jego ostateczne zwycięstwo nad Justinem Rosem doszliśmy do wniosku, że raczej mało prawdopodobny jest równie ciekawy finał w tym roku. Przez większość turnieju trwaliśmy przy swoim aczkolwiek tegoroczna końcówka, ku naszemu zdziwieniu okazała się jednak całkiem zaskakująca.

Pole Emirates GC do najłatwiejszych nie należy (par 72, 7301 jardów, 6677 metrów) o czym przekonali się między innymi: Colin Montgomery, Rafael Cabrera-Bella, Ross McGowan i Danny Lee, który ostatnio regularnie nie przechodzi linii cut. Dla równowagi dodamy, że dobre wyniki były możliwe, co udowodniło po raz kolejny złote dziecko Włoch. 17-letni Matteo Manassero po trzech dniach zajmował 15 pozycję!! z wynikiem (-4) i dopiero ostatni słabszy dzień spowodował spadek na 31 miejsce. Tak czy owak kolejny świetny występ. Lider klasyfikacji Race to Dubai Charl Schwartzel grał solidne przez dwie pierwsze rundy ale w weekend robił mnóstwo błędów, w efekcie czego zajął odległe 38 miejsce.

Wypada też powiedzieć kilka słów o tych, którzy błędów popełnili najmniej. Po trzech rundach klasyfikacja wyglądała bardzo ciekawie, bo mieliśmy aż czterech co-liderów z wynikiem (-11): Lee Westwooda, Jaidee Thonqchai, Alvaro Quirosa i człowieka cygaro Miguela Angela Jimeneza. Dwa uderzenia straty do tej czwórki miał obrońca tytułu Rory McIlroy, a trzy Edoardo Molinari i Australijczyk Marcus Fraser.

Niedzielny finał był dla nas zaskakujący przede wszystkim z powodu ilości błędów. Prowadząca czwórka ostatniego dnia w sumie zrobiła aż 12 bogeyów i jednego doubla, ale wszystko po kolei. Brawa za pokaz dobrej gry w ostatniej rundzie należy się Henrikowi Stensonowi, Gregorowi Bourdy i 60-letniemu Tomowi Watsonowi. Cała trójka po trzech rundach miała wynik (-2), który dawał 29 miejsce ale ich finałowe 68 i ostateczny wynik (-6) pozwolił na awans na pozycję T8. Na miejscu T6 z wynikiem (-8) wylądowali grający w kratkę McIlroy i Alvaro Quiros, który na 5 dołków przed końcem był jednym z prowadzących ale zrobił aż trzy bogeye. Miejsce T4 z wynikiem (-9) zajęli coraz mocniejszy Martin Kaymer i mile zaskakujący Edoardo Molinari (brat Francesco też nienajgorzej – T27). Jaidee Thonqchai na drugiej dziewiątce grał najrówniej ale trzy bogeye z dołków 3,5 i 7 spowodowały, że nie zdołał dogonić czołówki. Mimo to  trzecie miejsce i forma Tajlandczyka cieszy, bo jest to jego najlepszy występ od zdobycia tytułu Ballantine’s Championship w Południowej Korei w kwietniu zeszłego roku.

Na polu bitwy pozostali zatem król Dubaju 2009 Westwood i król cygar Jimenez. Dzięki temu, że panowie grali “zmiennie” prowadzący zmieniał się co chwila: dwa razy prowadził Westwood, trzy razy Jimenez. Kiedy Hiszpan zrobił birdie na przedostatnim dołku i objął prowadzenie Westy odpowiedział błyskawicznie pięknym birdie na ostatnim dołku doprowadzając do dogrywki.

Panowie zaczęli od dołka nr 18, który z problemami obaj ukończyli w regulacji więc trzeba było wrócić na tee osiemnastki raz jeszcze. Tym razem tylko Anglik trafił w fairway natomiast Hiszpan wylądował w wyjątkowo nieprzyjemnej wysokiej trawie. Jedyne co mógł zrobić to wydropować się z powrotem na fairway. W tym momencie dużą przewagę miał Westy, który solidnym strzałem posłał piłkę w green ale przesadził z odległością i czekał go chip z kilkunastu metrów. Jimenez też przesadził z odległością tyle, że w drugą stronę czego efektem była piłka w bunkrze. Stamtąd zagrał solidny strzał na odległość 4 metrów od dołka, co było bardzo ważne, ponieważ Westwood wcześniej zachipował aż o 3 metry z krótko. Lee miał zatem 3-metrowego puta na zwycięstwo ale nie wykorzystał szansy. Wykorzystał ją natomiast Jimenez, który z czterech metrów obronił remis. Już wówczas dla wielu “człowiek z kitką” stał się zwycięzcą. Jak pokazał następny kwadrans doświadczenie starszego kolegi miało największe znacznie. Trzecim dołkiem dogrywki był dołek nr1. Mimo iż tylko Jimenez nie rafił fairwaya, obaj golfiści nie trafili greenu. Po chipie piłka Hiszpana wylądowała około metr od dołka, piłka Anglika około pół metra dalej. Kiedy Westwood nie trafił putta na par tracąc przewagę w dogrywce po raz pierwszy, Jimenez nie popełnił błędu zdobywając tytuł Omega Dubai Desert Classic, który jest jego 19 zwycięstwem w karierze w European Tour.

Omega Dubai Desert Classic wyniki

Northern Trust Open – PGA Tour

Przy okazji poprzedniego turnieju mówiło się o Philu Mickelsonie…najpierw o jego wielkim powrocie potem o kiepskim występie i kontrowersjach związanych z kijami. Przy okazji Northern Trust Open historie o wielkiej szansie “Leftego” powróciły do obiegu z jeszcze większym hukiem ale potem przyszedł czas na kolejne rozczarowanie. W piątkowej rundzie wprawdzie Phil miał przebłysk geniuszu ale generalnie  zrobił w turnieju aż 14 bogeyów więc póki co o skorzystaniu z nieobecności numeru 1 nie ma co mówić. Tym bardziej, że Phil w ostatni weekend został zdetronizowany ze swojej niemalże stałej pozycji wice-lidera w rankingu światowym.

Jeden z komisarzy PGA Tour powiedział w weekend, że gdyby w lidze byłoby 150 Stevów Strickerów to ani on ani nikt z PGA nie miałby nic do roboty. Widząc konsternacje dziennikarzy szybko wyjaśnił, że Steve jest chodzącym ideałem i wzorcem dla innych zawodników – idealne stosunki z mediami, idealne stosunki ze sponsorami, o rodzinie nawet nie wspominając. Poza tym ten 42-letni Amerykanin z Wisconsin jest w doskonałej formie o czym świadczą aż cztery zwycięstwa od maja zeszłego roku. Pojawia się zatem coraz więcej piewców teorii, zgodnie z którą to nie Mickelson a właśnie Stricker jest naturalnym liderem podczas nieobecności Woodsa.

Jak będzie czas pokarze, ale ostatni weekend z pewnością to potwierdza. Steve w czasie pierwszych trzech rund był bezkonkurencyjny i nie przesadzimy, jeżeli napiszemy, że zmiażdżył konkurencję uzyskując wynik (-15). Za nim z 6!!! uderzeniami wylądowali Luke Donald, Andreas Romero i J.B Holmes. I chociaż Stricker w niedzielę już tak nie błyszczał, pozostał bezkonkurencyjny. Po dość nudnej rundzie (71) ostatecznie uzyskał wynik (-16), wygrywając dwoma uderzeniami nad Luckiem Donaldem (-14), który w niedziele czynił cuda, z chip-inem z bunkra włącznie. Na miejscu T3 z wynikiem (-13) wylądowali Dustin Johnson, który grał świetnie i gdyby nie sobotnia katastrofa mógłby powalczyć o zwycięstwo ze Strikcerem i posiadacz jednego z najbardziej “nietuzinkowych” zamachów J.B. Holmes.

Stricker nie tylko zdobył tytuł i czek na 1,2 mln dolarów, ale także został liderem tegorocznej edycji FedEx Cup i…nowym numerem 2 światowego rankingu po raz drugi w karierze. Poprzednio wice-liderem był zaledwie tydzień, ale mamy przeczucie, że tym razem może zagościć tam na dłużej.

Northern Trust Open wyniki

Chcesz poszaleć z kochankami Tigera? Mówisz Masz!

Napisane 06.02.2010 przez Tomasz Zembrowski

Pojawiają się już pierwsze niepotwierdzone informacje, że Tiger wróci do golfa w kwietniu. Jeżeli tak będzie, to największy problem będzie miał nie z samą grą ale z odbudowaniem wizerunku. Trudno powiedzieć, czy dzisiaj Ameryka nadal przeżywa historię Tigera, czy tylko się z niej śmieje i żartuje i niebawem zapomni.

Póki co Amerykanie pamiętają, tym bardziej, że bardziej pomysłowi “biznesmeni” na niewiernym golfiście postanowili trochę zarobić.

Firma Creative Classics Inc. postanowiła umożliwić zabawę ze wszystkimi kochankami golfisty.

“On lubił z nimi pograć. Teraz możesz i ty.”

Brzmi wyjątkowo nielegalnie nieprawdaż? Na szczęście firma z Los Angeles  ze stręczycielstwem ma wspólnego niewiele a kochanki są wydrukowane na piłkach golfowych. Tanio, prosto, genialnie.

Producenci wzięli się do biznesu na poważnie i  w ofercie jest zestaw zarówno do gry jak i zestaw kolekcjonerski. Nie bardzo wiemy, czym różnią się te zestawy poza ceną (zestaw do gry 54$, zestaw kolekcjonerski 58$) ale sama koncepcja nam się podoba. Z pewnością znajdą się tacy którzy będą uważać, że to bardzo niesmaczny żart i nie powinniśmy o tym pisać, ani tym bardziej pochwalać.

Wolimy się śmiać i żartować niż udawać, że to wszystko nie miało miejsca. A poza tym powiedzmy sobie szczerze, jaki facet nie chciałby mieć wszystkich kochanek Tigera u siebie w domu…i to w dodatku naraz?

Prezes Kaczyński chciałby się nauczyć

Napisane 05.02.2010 przez Tomasz Zembrowski

O tym, że w PSL nie lubią golfistów to wiemy już od jakiegoś czasu. Od tak zwanej “afery hazardowej” golfistów nie lubi już chyba żadna partia, poza, jak się dzisiaj okazało, samym Prezesem Kaczyńskim. Doprawdy jesteśmy wstrząśnięci. Podejrzewamy, że PiS również.

(fragment o golfie – drugi od lewej)

Apelujemy. Stan stały, stanem stałym ale ostatnio Prezes sam przyznał, że razem z bratem grał w młodości w piłkę ręczną i to z sukcesami. Jeden z czołowych polskich golfistów, też zaczynał od piłki ręcznej. Panie Prezesie, może już czas skończyć z polityką i wybrać golfa?

Na portugalskim końcu świata.

Napisane 05.02.2010 przez Tomasz Zembrowski

Dzisiaj w ramach akcji “Pochwal się gdzie grywasz” lądujemy na południu Portugalii.

Algarve czyli południowe wybrzeże Portugalii, ciągnące się od granicy z Hiszpanią aż do Oceanu Atlantyckiego jest najpopularniejsze miejscem wypoczynku wśród samych Portugalczyków, jak również chętnie odwiedzane przez Brytyjczyków i Niemców. W ciągu roku przyjeżdża tu ok. 6 mln turystów. Nie ma tutaj szczególnie dużo zapierających dech w piersiach zabytków, ale za to niesamowite plaże rekompensują to w zupełności. We wschodniej części Algarve, między granicą z Hiszpanią a Vilamourą, znajdziecie wiele szerokich, przykrytych miałkim niczym mąka, bielutkim piaskiem. Od Vilamoury aż do zachodnich krańców kontynentu – ukryte w zatokach, pośród bajkowych, intensywnie pomarańczowych formacji skalnych.

Poza wyjątkowo urokliwymi plażami Algarve ma coś jeszcze. Tak, tak…wspaniałe pola golfowe (kto by pomyślał). Jest ich w tym rejonie grubo ponad 30, ale my skupimy się dzisiaj na jednym.

Monte Rei Golf Course and Country Club to nowy projekt (2007) Jacka Nicklausa, który mimo niedawnego debiutu, zdążył już zyskać miano jednego z najlepszych obiektów w Portugalii.

Już sama lokalizacja jest wyjątkowa, ponieważ pole “wciśnięte między  majestatycznymi górami Serra do Caldeirão a Oceanem Atlantyckim. Podobno Nicklaus już w czasie swojej pierwszej wizyty w Portugalii w 1989 roku widział oczami wyobraźni swoje pole golfowe.

Pierwsze z dwóch zaprojektowanych przez “Złotego Niedźwiedzia” pól: “Monte Rei North” wystartowało w czerwcu 2007 roku. Pole z żółtych tee ma 6030, z czerwonych 4845 metrów więc nie jest długie, ale dla chętnych wrażeń są białe tee, z których pole ma aż 6557 metrów (7180 jardów). Woda jest tutaj w grze aż na 11 z 18 dołków. Co nietypowe osiemnastka składa się aż z pięciu par 3 i par 5, i co oczywiste wobec tego tylko ośmiu par 4.

O tym polu można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że jest nudne. Każdy kolejny dołek zaskakuje  swoją niepowtarzalnością i stylem. Jednocześnie wszędzie panuje pełna harmonia dołków  z otoczeniem i minimalna ingerencja w krajobraz, czego przykładem są urocze choć niebezpieczne oczka wodne broniące fairwayów i greenów i dodające dramatyzmu drzewa zwężające dołki i pole manewru. Nawet bunkry z miejscowym, niemalże białym piaskiem wyglądają bardzo zachęcająco.

Jeżeli chodzi o ceny to w zależności od pory roku koszt jednej rundy waha się od około 120 Euro w chłodniejszych miesiącach do 190 Euro między kwietniem a wrześniem.

Co robi Arab na polu golfowym?

Napisane 03.02.2010 przez Tomasz Zembrowski

Jesteśmy dalecy od rasizmu, uwielbiamy golfistów z całego świata, nawet tych najmniej zdolnych jak nasz dzisiejszy arabski bohater. W golfa to on może gra nie najlepiej ale ma inne ukryte talenty. Salam alejkum!


Najpierw chcieliśmy napisać, że trzeba by kilku takich zaprosić do nas i by się problem z dostawami z Rosji skończył, ale później wyobraziliśmy sobie jak  pola golfowe stają się naftowymi. Może lepiej niech się dalej Warszawa układa z Moskwą.

Kondycja golfa w Europie Środkowo-Wschodniej

Napisane 02.02.2010 przez Tomasz Zembrowski

Dzisiaj to co nasza redakcja lubi najbardziej (zaraz po seksownych golfistkach) czyli trochę statystyk. Na podstawie badań przeprowadzonych przez EGA (European Golf Associacion) sprawdzimy jak wygląda kondycja golfowa w Europie Środkowo-Wschodniej na podstawie ilości pól i zarejestrowanych golfistów w krajowych związkach takich jak nasze PZG.

Poniższe zestawienia prezentują stan ze stycznia 2009.

Łotwa

Lata Pola golfowe Golfiści Mężczyźni Kobiety Juniorzy
2009 3 775 450 110 200
2008 3 700 400 100 200
2007 3 700 400 100 200
2006 2 600 400 70 130
2005 2 600 400 70 130
2004 2 560 400 50 110

Litwa

Lata Pola golfowe Golfiści Mężczyźni Kobiety Juniorzy
2009 5 525 370 55 100
2008 2 265 165 50 50
2007 1 265 165 50 50
2006 1 265 165 50 50
2005 1 265 165 50 50
2004 1 265 165 50 50
2003 1 250

Czechy

Lata Pola golfowe Golfiści Mężczyźni Kobiety Juniorzy
2008 74 35 369 21 061 9 054 5 254
2007 69 29 133 17 091 7 285 4 757
2006 60 23 366 14 240 5 513 3 613
2005 52 19 204 12 015 4 371 2 854
2004 44 16 269 10 084 3 493 2 692
2003 39 12 928 7 985 2 708 2 235
2002 34 10 003 5 602 2 723 1 675
2001 23 8 589 5 114 1 927 1 548
2000 19 7 124 4 521 1 476 1 127
1999 15 5 461 3 176 1 438 847
1998 13 4 582 2 728 1 185 669
1997 12 4 159
1996 12 3 779
1995 10 2 900
1994 9 1 700
1993 8 1 700
1992 8 1 500
1991 8 1 500
1990 8 1 500
1989 7 1 300
1988 7 1 300
1987 7 1 300
1986 7 1 300
1985 7 1 300

Słowacja

Lata Pola Golfowe Golfiści Mężczyźni Kobiety Juniorzy
2009 10 5 018 3 057 1 207 754
2008 9 4 057 2 503 965 589
2007 6 3 016 1 864 693 459
2006 6 2 640 1 627 566 447
2005 5 1 880 1 178 371 331
2004 6 2 116 1 586 530
2003 3 1 445 1 071 374
2002 3 1 226 909 317
2001 3 1 027 549 227 254
2000 2 921 481 203 237
1999 2 860 458 162 240
1998 3 354 248 61 45
1997 3 348 251 56 41
1996 1 193 106 49 38

Słowenia

Lata Pola golfowe Pola Golfowe Mężczyźni Kobiety Juniorzy
2008 11 7 272 4 331 1 951 990
2007 8 7 309 4 677 2 080 552
2006 8 7 309 4 677 2 080 552
2005 8 7 309 4 677 2 080 552
2004 9 6 511 4 082 1 829 600
2003 8 4 812
2002 8 3 100
2001 11 3 100
2000 10 2 948
1999 8 2 358
1998 6 1 994
1997 4 1 458
1996 4 1 095
1995 4 1 015
1994 7 802
1993 3 350 290 60
1992 3 300 250 50
1991 2 300 250 50
1990 2 300 250 50
1989 2 150 120 30
1988 2 150 120 30
1987 2 150 120 30
1986 2 150 120 30

Estonia

Lata Pola Golfowe Golfiści Mężczyźni Kobiety Juniorzy
2009 8 2 791 1 811 749 231
2008 8 1 817 1 140 477 200
2007 6 1 387 854 321 212
2006 6 1 175 736 276 163
2005 5 680
2004 1 300
2003 1 300
2002 1 300
2001 1 200
2000 1 200
1999 1 200
1998 1 200
1997 1 200
1996 1 200
1995 1 200

Węgry

Lata Pola Golfowe Golfiści Mężczyźni Kobiety Juniorzy
2009 12 2 140 1 700 200 240
2008 12 2 140 1 700 200 240
2007 12 2 140 1 700 200 240
2006 7 2 140 1 700 200 240
2005 7 1 510 1 200 150 160
2004 7 1 510 1 200 150 160
2003 6 1 330 1 050 150 130
2002 6 1 293 1 031 144 118
2001 6 1 180 1 012 106 62
2000 6 1 152 1 012 56 84
1999 6 1 152 1 012 56 84
1998 5 1 095 958 53 84
1997 4 1 013 891 43 79
1996 4 1 013 891 43 79
1995 4 400 262 83 55
1994 4 350 212 75 63
1993 3 350 212 75 63
1992 1 295 163 70 62
1991 1 295 163 70 62

Polska

Lata Pola Golfowe Golfiści Mężczyźni Kobiety Juniorzy
2009 24 2 094 1 605 293 196
2008 24 1 552 1 208 211 133
2007 24 1 726 1 358 230 138
2006 24 1 680 1 297 246 137
2005 24 1 491 1 168 207 116
2004 18 1 500 1 000 200 300
2003 19 1 350
2002 15 1 260 1 100 80 80
2001 9 1 000 900 60 40
2000 6 900 800 60 40
1999 6 900 800 60 40
1998 4 900 800 60 40
1997 4 900 800 60 40
1996 4 500 450 30 20
1995 4 500 450 30 20
1994 4 500 450 30 20
1993 4 500

W Polsce gra (nieoficjalnie) kilkanaście tysięcy osób, ale zaledwie 2700 osób (grudzień 2009) jest zarejestrowanych w PZG. W innych państwach, w których mają mniej pól, jest zdecydowanie więcej zarejestrowanych członków.Porównując te dane z powyższymi statystykami można dojść do wniosku, że wśród wszystkich krajów Europy środkowo-wschodniej jesteśmy najbardziej nieufni wobec związków. Może warto by o to zapytać Prezesa albo kogoś z zarządu!?

Podsumowanie tygodnia

Napisane 01.02.2010 przez Tomasz Zembrowski

Photo by Brian J. McDermott

Farmers Insurance Open – PGA Tour

Nazwa tego turnieju nie jest szczególnie zachęcająca (człowiek ogląda transmisję i wypatruje pokazów tucznika i wyścigów kombajnów) ale mimo to był on niezwykle interesujący. Jako perełkę zawodów zapowiadano wielki comeback Phila Mickelsona. “Lefty” przez trzy dni grał nieźle ale w finale zamiast nadrobić 4 uderzenia straty zrobił na pierwszych siedmiu dołkach 4 bogeye i na tym wielki comeback się skończył. Oczywiście byli od niego znacznie gorsi: John “Nascar” Daly już pierwszej rundzie zabłysnął i w pięknym stylu zagrał 79 (+7). Nie można odmówić mu pewnej konsekwencji bo John nie zrobił ani jednego birdie ale za to doczekał się aż 4 bogeyów i tripla. Po takiej rundzie nawet całkiem przyzwoite 71 nie uratowało Daly’ego przed linią cut i golfista mógł wracać do domu. Jego losy podzielili Billy Mayfair, Ryan Palmer (zwycięzca Sony Open z przed paru tygodni), Alex Cejka, Bubba Watson, Paul Goydos czy Kevin Stadler.

Przez trzy dni najrówniej i najlepiej grał (ciekawe czy ktoś tak obstawiał) Ryuji Imada, który na 54 dołkach zrobił 14 birdie i zaledwie jednego bogeya. Wynik (-13) dawał mu przed rundą finałową 2 uderzenia przewagi nad Benem Cranem i Michaelem Simem. Ten ostatni zainteresował nas już w zeszłym roku kiedy to “zdemolował” konkurencję w Nationwide Tour. Dlatego bardzo ciekawiło nas jak sobie poradzi w tym sezonie w PGA Tour. Początek turnieju był dla niego katastrofalny i  na pierwszych trzech dołkach młody Australijczyk był już (+4). Ale pokazał klasę i walczył dalej odrabiając trzy uderzenia. Mało tego następnego dnia uzyskał wynik (-10). Można? Można. Właśnie tego zawodnika obstawialiśmy wczoraj w pojedynku z Imadą, ale nie byliśmy nawet blisko. Imady nie pokonał nikt bo Japończyk pokonał się sam, robiąc aż 5 bogeyów i zalediwe 2 birdie.

Ale na jednym Imadzie świat się nie kończy i na polu bitwy zostali inni: świetne wyniki w niedziele uzyskali Michael Allen i Alex Prugh (kolejno -7 i -6) dzięki czemu uzyskali końcowy rezultat (-11) czekając na rozwój wydarzeń. Wówczas ostatnie 3-osobowe flighty były w okolicy 12 dołka i jeszcze wszystko mogło się zdarzyć. Przed doskonałą szansą stanął młodziutki Ricky Fowler, który po 16 dołkach był już (-12) ale na 17 popełnił błąd co kosztowało go double bogeya. Birdie na ostatnim dołku dało mu miejsce T5 i zrównalo go z Prughiem i Allenem i Elsem(-11). Na miejscu T2 z wynikiem (-12) zakończyli: wcześniej wspomniany  Sim, Brandt Snedeker i Mark Leishman. Z ta trójką jednym uderzeniem wygrał Ben Crane.

Tak drobna różnica może wprowadzać Was w błąd, jeśli myśleliście, że końcówka była emocjonująca. Nie była.  Crane po 12 dołkach miał już trzy uderzenia przewagi a później trwonił ją robiąc kolejne błędy. Kiedy na 17 dołku zrobił kolejnego bogeya jego przewaga stopniała do jednego uderzenia ale przeciwnicy nie potrafili tego wykorzystać. Crane zdobył swój trzeci tytuł w PGA Tour po prawie pięcioletniej przerwie. Z drugiej strony facet ma dopiero 33 lata więc jeszcze wszystko przed nim. Gratulujemy

Farmers Insurance Open wyniki

Commercialbank Qatar Masters – European Tour

Charl Chwartzel w 3 z 4 rozegranych w tym sezonie turniejach wygrywał dwa razy a raz był drugi. To niezwykle rzadki przypadek, żeby jeden zawodnik tak zdominował europejską ligę. Trzeba jednak pamiętać, że wielu czołowych zawodników nie grało w tych turniejach więc prawdziwym miernikiem zdolności i formy Chwartzela uczyniliśmy Quatar Open, gdzie grała spora część europejskiej śmietanki. Zawodnik z RPA wprawdzie nie liczył się w walce o zwycięstwo, ale jego przyzwoite 14 miejsce to z pewnością nie powód do wstydu. Tym bardziej że wyżej rozstawieni zawodnicy kończyli turniej na gorszych miejscach: Sergio Garcia (24), Martin Kaymer (32), Kenny Perry (49), Henrik Stenson (64), Ian Poulter (69).

Nie wdając się już w szczegóły pierwszych trzech dni, przed rundą finałową sytuacja wyglądała następująco: Walijczyk Bradley Dredge i Paul Casey prowadzili z wynikiem (-10), na miejscu trzecim znalazł się Lee Westwood (-9), na T4 z wynikiem (-8) Robert Karlsson i Australijczyk Brett Rumford. Najwyraźniej w ostatni weekend choroba dopadała liderów globalnie w dniu finałowym, bo tak jak Imada w PGA Tour, tak i Dredge i Casey w niedzielę nie mieli się czym popisać. Pierwszy zrobił 2 bogeye i doubla, drugi aż pięć bogeyów. Obaj potrzebowali aż 74 uderzeń aby zakończyć rundę co zrzuciło ich na miejsce T5 z wynikiem (-8). Lee Westwood stał się zatem naturalnym pretendentem do tytułu ale również miał spore kłopoty. Pierwsza dziewiątka w jego wykonaniu ani trochę nie przypominała stylu zwycięzcy zeszłorocznego Race to Dubai. Na szczęście “Westy” znalazł swój rytm w drugiej połowie i po 4 birdie odzyskał wigor, co w sumie pozwoliło mu utrzymać trzecie miejsce z wynikiem (-11). Na drugim miejscu wylądował z dnia na dzień coraz lepiej grający Alvaro Quiros, który miał jeden z najlepszych finiszów w turnieju. Na trzy dołki przed końcem Hiszpan był (-9) ale trzy birdie na ostatnich trzech dołkach pozwoliły mu na awans na drugą pozycję z wynikiem (-12). Bezkonkurencyjny okazał się Robert Karlsson, który finał rozpoczynał z czwartego miejsca. Szwed szedł jak burza robiąc aż 7 birdie bez ani jednej wpadki. Styl w jakim zwyciężył przypomina sezon 2008, który dla Karlssona był niewątpliwie najlepszy. Trzymamy kciuki, że dobra forma została na dłużej, a jego 10 tytuł European Tour nie był ostatnim.

Commercialbank Qatar Masters wyniki

W kategorii “Kozak Tygodnia” zwycięża bez jakiejkolwiek dyskusji Michael Sim nie tylko za poniższą rundę (62 czyli -10) ale także, że mimo katastrofalnego początku potrafił się podnieść i odrobić straty. Wielkie brawo!!!!

Golf jest sexy – odsłona nr 40 – Carin Koch

Napisane 31.01.2010 przez Tomasz Zembrowski

Ta blondynka o niebieskich oczach urodziła się 23 lutego 1971 roku w Kungalv w Szwecji ale większość życia spędziła w USA. Zaczęła grać w golfa w wieku 9 lat i zaledwie 5 lat później była już zawodniczką Szweckiej Kadry Narodowej. To niesamowite tempo biorąc pod uwagę konkurencję (wówczas w Szwecji na 181 polach grało ponad 108.000 zawodników)

W czasie gry w reprezentacji narodowej (lata 1985-1991) Carin zdobyła między innymi tytuły: 1988  Swedish Girl Champion i 1990 European Team Junior Champion. W latach 1987-1991 Koch ośmiokrotnie jako amatorka wzięła udział  w zawodowej lidze Swedish Telia Tour, i ani razu nie zakończyła turnieju poza Top10. Po rewelacyjnych występach w Szwecji przyszedł czas na studia i dzięki stypendium sportowemu na Uniwersytecie Tulsa, Carin przeniosła się na stałe do Stanów.

W 1992 roku zostawiła golfa amatorskiego za sobą, i rozpoczęła batalię z ligami zawodowymi. W sezonie 1992 zadebiutowała w Ladies European Tour nie zapomniając o swoim podwórku, gdzie w lidze Swedish Telia Tour zdobyła trzy tytuły. W 1994 postanowiła zmienić klimat i pojechała do Azji, gdzie zakończyła sezon na fantastycznym czwartym miejscu. Po koniec roku wzięła też udział w turnieju kwalifikacyjnym LPGA Tour, gdzie zajęła 5 miejsce gwarantujące pełną kartę. Golfowy świat stał przed nią otworem.

W najważniejszej lidze kobiecej gra nieprzerwanie od 1995 roku. Pomijając jej ostatni sezon (2009), w którym grała bardzo mało, Carin przez 14 lat ani razu nie wypadła poza czołową 80 świata! Mimo iż, w tym czasie wygrała tylko 2 turnieje z serii LPGA Tour zdążyła zarobić 4,5 mln $ co daje jej 38 miejsce na liście wszech czasów. W tym samym okresie, grając okazjonalnie, 3-4 razy w roku w Ladies European Tour, Koch zarobiła dodatkowo 1 mln Euro. Ostatni sezon przyniósł jej sukces innego rodzaju. Carin była kapitanem europejskiej drużyny Junior Solheim Cup. Wprawdzie drużyna Starego Kontynentu przegrała ale już samo to stanowisko to wielka nobilitacja.

Oczywiście nie tylko golfem człowiek żyje czego Carin jest doskonałym przykładem. Mimo bardzo absorbującej kariery sportowej potrafiła znaleźć  czas na ustabilizowanie swojego życia prywatnego. 30 grudnia 1995 roku wzięła ślub ze Stefanem Kochem, 27 listopada 1998 przyszedł na świat jej pierwszy syn Oliver Michael, 6 kwietnia 2003 roku urodziła drugiego synka Simona Michaela.

Carin to kobieta sukcesu. Być może nie zdobyła wielu tytułów ale jej pozycja przez 15 lat była niezachwiana. Nawet teraz, kiedy swoje najlepsze wyniki ma już prawdopodobnie za sobą lista jej partnerów biznesowych jest długa:  PING, Jelly Belly, Dexter i Ivanhoe of Sweden. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zwrócili uwagi na jeszcze jeden fakt. Pamiętajcie jak wygląda ta 38 letnia mamusia. Dla nas bomba.

Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie Carin

Golf w dziekanacie? Wiadomo!

Napisane 29.01.2010 przez Tomasz Zembrowski

Kiedy Torsten Schilling, architekt, twórca kultowego klubu „Kir” w Hamburgu i scenograf telewizyjny pracujący dla SAT 1 i SPIEGEL TV, postanowił pograć w czasie imprezy w 1992 roku w golfa w korytarzu hotelowym, z pewnością nie przypuszczał jakie to będzie miało konsekwencje.

Od tamtego momentu minęły niemalże dwie dekady i tylko w organizacji założonej przez samego Torstena „Natural Born Golfers” jest według różnych źródeł od 50000 do 100000 fanów offgolfa. Jak wielu uprawia go dzisiaj na całym świecie ciężko policzyć, ale trzeba im przyznać jedno. Są bardzo pomysłowi, o czym świadczy wiele odmian i wersji “nieklasycznego golfa”.

Crossgolf czyli gra na otwartej przestrzeni (plaża, polana, łąka, hałda itp.)

Urbangolf czyli gra w terenie zabudowanym.

Turbogolf czyli gra na opuszczonych, (choć nie zawsze) terenach poprzemysłowych, starych fabrykach, hutach, kopalniach itp.

Icegolf czyli gra na zamarzniętym akwenie.

Forestgolf czyli gra w lesie.

Fruitgolf czyli gra owocami.

Nas jednak zainteresowała najmłodsza odmiana offgolfa czyli Campusgolf.

Jak sama nazwa wskazuje to gra tylko i wyłącznie na terenie campusu. Ten eksperyment stał się na tyle popularny w USA, że powołano do życia cykl turniejów The almostGOLF College Tour, w czasie których zawodnicy grają specjalnymi miękkimi piłkami, które nie wyrządzają żadnych szkód w przypadku trafiania ludzi, budynków czy samochodów.

Nie wierzycie? Sami zobaczcie. Już sama organizacja i przygotowania do turnieju wzbudzają respekt.

Mamy nadzieje, że polskie uczelnie podpatrzą i zaczną organizować takie imprezy.

Nicky vs. Różowa Pantera

Napisane 28.01.2010 przez Tomasz Zembrowski

Nick “Nicky” Price – Golfowa legenda z Zimbabwe, 52-latek z 45 zawodowymi tytułami na koncie. Zwycięzca trzech turniejów Wielkiego Szlema: The Open Championship w 1994 i PGA Championship w 1992 i 1994 roku, najlepiej zarabiający zawodnik świata w 1993 i 1994 roku, w 2003 roku zaproszony do Golfowej Galerii Sław.

Paula “Pink Panther” Creamer – 23-letnia Kalifornijka, która zdążyła już wygrać 10 zawodowych turniejów, w tym osiem w LPGA Tour, ulubienica Ameryki, liderka niemalże wszystkich możliwych rankingów wśród golfistek. Najsympatyczniejsza, najładniejsza, najbardziej obiecująca… itp itd.

Co ich łączy? Nic, poza tym, że grają takim samym modelem piłki (pomijając kolor…). Taką właśnie koncepcję mieli pomysłodawcy reklam piłek Precept Golf. Bardzo ciekawa konfrontacja. Gratulujemy Nickowi nerwów.