„Spróbujmy CZEGOŚ nowego” czyli Kevin Hart uczy LeBrona Jamesa

Napisane 21.07.2016 przez Tomasz Zembrowski

Nie mamy pojęcia jak to się stało, że ta reklama nam umknęła ale warto do niej wrócić mimo nieaktualnego modelu telefonu. Kevin Hart jako jeden z najlepszych komików ostatnich lat oraz LeBron James, którego przedstawiać nikomu nie trzeba…chociaż można by go poznać z jakimś trenerem. Brawo dla Samsunga (maleńka reklama i to w 100% za darmoszkę) za kampanię z 2013 roku.

Sami zobaczcie

Do trzech razy sztuka czyli…145 odsłona The OPEN

Napisane 13.07.2016 przez Tomasz Zembrowski

Dziś środa czyli już jutro zaczynamy trzecie golfowe święto sezonu…najstarszy turniej wielkoszlemowy The OPEN zwany British Open. Tegoroczna, 145 edycja odbędzie się w Royal Troon Golf Club w Ayrshire (prawie jak u Hobitów) w Szkocji. Pole jest areną tego turnieju po raz dziewiąty ale od czasu otrzymania przedrostka „Royal” gościć będzie najlepszych golfistów piąty raz.

Trochę się w tym czasie pozmieniało. Pole jakby się robiło coraz dłuższe…

1923: 6,415 jardów (5,866 m) Arthur Haver (295 uderzeń i 1 uderzenie przewagi nad Walterem Hagenem)
1950: 6,583 jardów (6,019 m), par 70 (Bobby Locke (-9) 2 uderzenia przewagi)
1962: 7,045 jardów (6,442 m), par 72 (Arnold Palmer (-12) 6 uderzeń przewagi)
1973: 7,064 jardów (6,459 m), par 72 (Tom Weiskopf (-12) 3 uderzeniami przewagi)
1982: 7,067 jardów (6,462 m), par 72 (Tom Watson (-4) 1 uderzenie przewagi)
1989: 7,067 jardów (6,462 m), par 72 (Marc Calcavecchia (-13) pod dogrywce)
1997: 7,079 jardów (6,473 m), par 71 (Justin Leonard (-3) 3 uderzenia przewagi)
2004: 7,175 jardów (6,561 m), par 71 (Todd Hamilton (-10) po dogrywce)
2016: 7,190 jardów (6,576 m), par 71

A teraz pomyślcie sobie, że poza Troonem (z przedrostkiem czy bez było jeszcze 136 innych odsłon tego fantastycznego turnieju. Przed Wami garść informacji o tych czasach.

 

Turniej potocznie nazywany The Open lub British Open to najstarszy z czterech turniejów wielkiego szlema i jedyny rozgrywany poza Stanami Zjednoczonymi. Jest on zawsze rozgrywany w trzecim tygodniu lipca każdego roku i jest trzecim w kolejności rozgrywanym majorem w każdym roku, po Masters i US Open.

Początki tej wielkiej imprezy wydają się z perspektywy czasu zabawne. W pierwszej odsłonie turnieju w 1860 roku, rozegranej w Szkocji w Prestwick Golf Club, zwycięzcą został Szkot Willie Park, rok później dzięki zmianie regulaminu w British Open amatorzy mogą konkurować z zawodowcami.

W 1861 wygrywa Tom Morris Sr. jest pierwszy z ośmiu zdobytych tytułów w The Open przez starego i młodego Toma w latach 1861-1872. Do nich należy także rekord wygranej z największą przewagą: ojciec w 1862 wygrał 13 uderzeniami, syn w 1870, 12 uderzeniami i w 1869 11 uderzeniami. Żeby docenić ten wyczyn trzeba pamiętać, że w tym okresie turniej był 36 dołkowy, także wygrana Tigera 15 uderzeniami w 2000 roku jakoś tak blednie. W 1863 roku w turnieju po raz pierwszy jest pula nagród wynosząca 10 funtów. Co ciekawe, zwycięzca otrzymał jedynie mistrzowski pas, a pieniądze powędrowały do zawodników, którzy zajęli 2,3 i 4 miejsce. Najwyraźniej stwierdzono, że mistrz powinien jednak otrzymać jakieś pieniądze i tak w 1864 roku najlepszy zawodnik otrzymał 6 funtów (dla porównania w sezonie 2016 pula nagród przekroczyła 6,5 mln funtów, w tym £1,175,000 dla zwycięzcy

W 1892 roku turniej rozszerzono z 36 do 72 dołków co było w tym czasie było zaskakujące przy standardowych 18 dołkowych turniejach a 6 lat później (1898) po raz pierwszy wprowadzono cuta po dwóch rundach. Po drugiej wojnie światowej termin The Open zgrywał się w czasie z PGA Championship (zaledwie tydzień różnicy) co powodowało, że wielu znakomitych zawodników z tego okresu musiało wybierać jedną imprezę. W tej samej dekadzie, a dokładnie w 1955 roku relację z British Open poraz pierwszy transmitowano w telewizji w stacji BBC. Najwięcej bo aż 6 razy w turnieju The Open wygrywał Harry Vardon (1896, 1898, 1899, 1903, 1911, 1914) a mógł ten rekord wyrównać w kilka lat temu Tom Watson. Tom kilka lat temu obchodził 40 rocznicę wystartowania w The Open. CZTERDZIESTĄ!!!! SZACUNECZEK Panie Tomaszu!!!

339718-650-366

Harry Vardon wygrał w 1903 roku Birtish Open wyprzedzając 6 uderzeniami swojego starszego brata Toma Vardona, a my się zachwycamy braćmi Mollinari. Poza Watsonem, 5 zwycięstw w British mają również na koncie: Szkot James Braid, Anglik John Henry Taylor, Australijczyk Peter Thomson.

Wśród multi-championów zaledwie trzech golfistów wygrywało trzy lata z rzędu a byli to Szkoci Jamie Anderson (1877-1879) i Bob Feguson (1880-1882) oraz Australijczyk Peter Thomson (1954-1956) natomiast wspominany tutaj wielokrotnie Tom Morris Junior wygrał The Open cztery raz pod rząd w 1868, 1869, 1870 i 1872 (w 1871 nie rozegrano turnieju).
Zeszłoroczny tryumfator Zach Jonshon jeśli obroni tytuł dołączy do elitarnego grona zawodników, którzy obronili tytuły w w wieku XX i XXI: (Pádraig Harrington w 2008, Tiger Woods w 2003,Tom Watson w 1982, Lee Trevino 1972, Arnold Palmer w 1962, ,Peter Thompson w 1956 trzy lata z rzędu, Bobby Locke w 1950, Walter Hagen w 1929, Bobby Jones w 1927, James Braid w 1906)

Rory McIlroy dzięki swojemu piłkarskiemu wybrykowi z 2015 roku stał się pierwszym od 1954 zawodnikiem, który nie bronił tytułu. Ostatnim, który miał taki problem był Ben Hogan.

Najmłodszym zwycięzcą turnieju w historii jest Tom Morris Junior – 17 lat 5 miesięcy 3 dni, a najstarszym Tom Morris Senior – 46 lat i 99 dni. Po ponad wieku rywalizacji Szkocja ma 42 zwycięstwa , natomiast USA wysunęło się na prowadzenie po tryumfie Zacha Jonsona i ma 43 zwycięstwa. W nie-wygrywaniu niekwestionowanym liderem jest Jack Nicklaus, który aż siedem razy był drugi i aż 16 razy w czołowej piątce (rekord dzierżony wspólnie z Johnem Henrym Taylorem). A jeśli jesteśmy już przy Nicklausie, to nazwał on swoje pole w Ohio, Muirfield, na część swojego pierwszego tytułu w The Open.

hell-bunker-st-andrews-680x371

Jeśli boicie się bunkrów to St. Adrews jest właśnie tym polem które powinniście omijać. 112 bunkrów chroniących legendarne pole robi nie lada zadymę. Niektóre mają nawet swoje nazwy jak „trumna” czy „piełko” i nie ma w tych nazwach wcale wielkiej przesady. Jednym z najbardziej znanych jest „Road” bunker w okolicy 17 greenu, który pogrzebał już wiele marzeń. David Duval na ten przykład wpadł tam mając 3 uderzenia przewagi nad Tigerem Woodsem w 2000 roku. Niestety skończyło się na ośmiu uderzeniach i David mógł tylko obejść się smakiem.

Inną ofiarą bunktów z St. Andrews był sam Jack Nickalus , który w 1995 wpadł do „piekiełka” na 14 dołku i w końcu udało mu się uciec. W końcu bo zrobił 10 uderzeń!!!

Bob Charles, który wygrał edycję British Open w 1963 roku był nie tylko pierwszym reprezentantem Nowej Zelandii, który zgarnął tytuł wielkoszlemowy ale także pierwszym leworęcznym zawodowcem, który tego dokonał. A droga do tego była długa i wyboista. W czasie regulaminowej gry jego 277 uderzeń (68,72,66,71) dawało remis z Philem Rodgersem i 36 dołkową dogrywkę. Po pierwszej rundzie dogrywki sprawa była nadal otwarta ponieważ Bob potrzebował 69, a Phil 72 uderzeń. Przewaga została znacznie powiększona w czasie ostatniej 18tki gdzie Nowozelandczyk zdeklasował Amerykanina aż 5 uderzeniami (71 do 76).

Dopiero w 1995 roku The Open stała się oficjalną częścią terminarza ligi PGA Tour. The Open rozgrywany w formacie Stroke Play, jest też wyjątkowy ze względu na krajobrazy, ponieważ zawsze rozgrywany jest na polach typu Links, diametralnie różniących się od pól w Ameryce. Turniej organizowany od 1920 roku przez R&A (The Royal and Ancient Golf Club of St Andrews) jest zawsze rozgrywany na polach typu links, i dotychczas 29 razy impreza odbyła się w St. Andrews, 24 w Prestwick, 15 razy Muirfield (16 raz czeka nas już od czwartku), 13 w Royal St George’s, 11 razy Royal Liverpool, 11 w Royal Lytham & St Annes, 9 w Royal Birkdale, 8 razy w Royal Troon, 6 w Musselburgh, 7 w Carnoustie, 4 razy w Turnberry I 2 razy w Royal Cinque Ports.

Chociaż prym wiedzie golfowa mekka (St Andrews jak by ktoś śmiał nie widzieć) to właśnie, drugie na powyższej liście Prestwick było areną pierwszych 12 edycji turnieju. Pole byłoby nadal wśród rotacyjnych „pewniaków – organizatorów” gdyby w 1924 nie stwierdzono, że nie pomieści coraz większej rzeszy fanów. Inną tradycją pierwszego tuzina „British Open” był specjalny pas z wielką wypasioną srebrną klamrą. Zgodnie z pierwotnym regulaminem turnieju, jeżeli ktoś zwyciężył 3 razy pod rząd miał pas na zawsze. Zgarnął go Young Tom Morris. Nie wiemy, czy innego pasa organizatorzy nie znaleźli i czy to było powodem ale tradycja z pasem się skończyła.

Gary Player , który wygrał British Open w 1959, ’68, and ’74jest jedynym golfistą, który w wieku XX wygrał ten turniej w 3 różnych dekadach (Harry Vardon i J.H. Taylor dokonali tego w latach 1890-1910). Player dzierży także rekord największej ilości występów na The Open – 46 razy… że też mu się nie nudzi.

gwsl11_british_open_facts

Mimo nazwy a w zasadzie nieoficjalnego przedrostka „British Open” turniej nie był rozgrywany poza Szkocją do 1894 roku czyli przez 3 dekady od inauguracyjnego turnieju. To właśnie wtedy zawodnicy zmierzyli się z „brytyjskim” Royal St. George gdzie zwyciężył J.H. Taylor za co otrzymał całe 30 funciaków nagrody

Generalnie rozgrywa się go wyłącznie w Anglii i Szkocji chociaż raz rozegrano go w Północnej Irlandii na polu Royal Portrush. W przypadku remisu po 72 dołkach, zawodnicy walczą w 4 dołkowej dogrywce, która jeśli nie da rozwiązania jest kontynuowana w systemie „nagłej śmierci”. Zwycięzca poza czekiem i sławą otrzymuje zwyczajowo „złoty medal” oraz puchar przechodni „Claret Jug”. Poza tym najlepszy amator turnieju otrzymuje „srebrny medal” a „brązowy medal” otrzymują wszyscy inni amatorzy, który dotrwali do rundy finałowej.

W St. Andrews wygrywali: St. Andrews: Tom Kidd (1873), Bob Martin (1876, 1885), Jamie Anderson (1879), Robert Ferguson (1882), Jack Burns (1888), Hugh Kirkaldy (1891), J.H. Taylor (1895, 1900), James Braid (1905, 1910), Jock Hutchison (1921), Bobby Jones (1927), Denny Shute (1933), Dick Burton (1939), Sam Snead (1946), Peter Thomson (1955), Bobby Locke (1957), Kel Nagle (1960), Tony Lema (1964), Jack Nicklaus (1970, 1978), Seve Ballesteros (1984), Nick Faldo (1990), John Daly (1995), Tiger Woods (2000, 2005), Louis Oosthuizen (2010).

Na przełomie 2014 i 2015 Rory McIlroy (wówczas 26 lat ) i Jordan Spieth (wówczas wciąż  jeszcze 21) podzieli między siebie cztery kolejne „mejdżory” .  Ostatnimi osobami, które tego dokonały będąc dwudziestolatkami byli Walter Hagen i  Gene Sarazen w sezonie 1921-1922.

Oczywiście, jak zawsze, znajdziecie u nas link do transmisji.

i na deser mały “fake” ale jaki fajny

Hole in One czyli co by się tu za dużo nie nagrać

Napisane 11.07.2016 przez Tomasz Zembrowski

W ostatni weekend widziałem kolejnego hole in one na żywo. Tym razem tego „czaru” dokonał…zdający na zieloną kartę. Na akademii Kalinowych Pól miał (4,3,…1). I taka myśl wykiełkowała w moim mózgu…że to już dziewiąty albo dziesiąty „Holej” jakiego widziałem w swoim flajcie. Nawet jeśli jestem w Polsce jakimś rekordzistą w tej kategorii to w kontekście tych historii poniżej…wypadam blado

http://i1.wp.com/www.holeinoneinternational.com/blog/wp-content/uploads/2013/08/hole-in-one-winners.jpg

Zrobić Hole in one…to chyba najpopularniejsze marzenie wśród golfistów z całego świata. Nie, wygrać Masters, czy pokonać Tigera ale coś mniejszego a jednocześnie NAJWAŻNIEJSZEGO i fundamentalnego czyli zagrać idealne uderzenie, które pomknie wprost do dołka i da nam ogromnego emocjonalnego i adrenalinowego kopa.

Ludzie latami i dekadami (jak nasz naczelny redaktor) czekają na takie szczęście i…doczekać się nie mogą. Nie jest tak jednak zawsze bo różne przypadki chodzą po ludziach…i wcale nie mamy na myśli „Króla Asów„, którego nie jeden raz opisywaliśmy.

Można być jak Craig Thomas, który w środowym practise round turnieju Southworth Senior PNC postanowił podkręcić tempo robiąc nie jeden a aż dwa hole in one… Z jednej strony można mu zazdrościć, ale z drugiej już nie do końca. Po pierwsze, po co w rundzie treningowej a poza tym, Craig ma słaby wzrok i nie widział jak jego piłki wpadają na 15 dołkiu, po uderzeniu 7 żelazo na 169 jardów i dwa dołki dalej kiedy trafił 5 żelazo na odległość 205 jardów. Jaka szkoda…

Można być jak Matt Parker i Travis Ferrante, którzy nie dość, że zrobili po hole in one jednego dnia, nie dość że zrobili to na jednym dołku, nie dość, że zrobili to grając w jednej grupie ale…zrobili to na jednym dołku grając po sobie…tak tak, dobrze zrozumieliście. Najpierw uderzył Matt i zrobił hole in one, potem przyszła kolej na Travisa, którzy uderzył i też trafił do dołka. Szansa na taką opcję to podobno 1 do 17 MILIONÓW. Najlepsze jest to, że panowie grali Matchplay więc Matt musiał być mocno zdziwiony jak zremisował dołek…zresztą Travis pewnie także.

Można być jak Greg Bontrager i  Justin Pressnall, którzy zrobili dokładnie to samo co Matt i Travis i również zrobili to w czasie pojedynku match-play. Panowie dokonali tego na niełatwym dołku par 3 o długości bagatela 212 jardów. Średnio rocznie wpadały tam 3 holeje rocznie…to się nazywa podkręcenie tempa.

Można być jak Rob Wenning i Dave Hawkinsto nie dlatego, że obaj zrobili hole in one w czasie jednej rundy na polu  Lake Jovita Country Club w niewiele mówiącej nam miejscowości Dade City. Oba zrobił Rob ale Dave grał z nim w drużynie więc jest mu winny. Pierwszy raz Rob posłał piłkę do dołka trójką hybrydą na 190 jardów centralnie do dołka na dołka numer dwa. Potem trochę tonował emocję by na dołku trzynastym znów trafić za pierwszym razem, tym razem 9 żelazo ze 124 jardów. Szacun

Można być jak Earl Dietering, który przez lata szukał dla siebie idealnych kijów. Zdążył sprawdzić ich już całkiem sporo…miał w końcu 78 lat czyli całkiem sporo czasu. I grał i szukał, grał i szukał, grał i szukał. Pewnie pewnego czwartku kiedy grał w klubie Irene Golf & Country Club był pewny że znalazł…w końcu sprawdzona „siódemka żelazo pozwoliła mu trafić za pierwszym razem na czwartym i szesnastym dołku. Trzymamy kciuki, żeby tego kija nikt Earlowi nie ukradł…bo byłby to dramatyczny koniec.

Można być jak Rob Tyson, który w 2011 roku dawkował emocję w czasie rundy. Pierwsze apogeum przyszło na czwartym dołku, kiedy 6 żelazo posłał piłkę za pierwszym razem, na następnym dołku dla równowagi próbował aż 9 razy, by na siódmym dołku w cudowny sposób zrobić hole ine one. To się nazywa rollercoaster

Można być jak Sam Jones (niespokrewniony z Bobbym) który podobnie jak dwa lata starszy Eral postanowił zawstydzić młodszych kolegów i zrobił aż dwa hole in one w czasie jednej rundzy. Rzecz się dzieje w klubie Windtree Golf Course w miejscowości Mount Juliet w stanie Tennessy 6 grudnia 2012 roku. Co ciekawe w obu przypadkach orężem była 4 hybryda cleveland. Trochę gorzej, że dołek nr5 to zaledwie 120 jardów, a dołek 11 niewiele więcej bo 125 jardów. Dobrze, że nie że Sam nie dostał zawału albo udaru bo w tym wieku to już nie ma żartów.

Można być jak Naomi Lee, która w wieku 12 lat na polu Peter Hay Golf Course w Pebble Beach. Historia trafia na naszą listę nie tylko dlatego, że dziewczyna jest tak młodziutka ale także dlatego, że trafiła dwa hole in one nie na klasycznym 18 dołkowym polu ale na zaledwie 9 dołkowym polu. Czyli szans miało dziewcze dwa razy mniej.

Można być jak Kassandra Komma, studentka Oakland University, która w maju 2013 roku na polu R&S Sharf Golf Course trafiła dwa hole in one na dwóch kolejnych par 3. Nie ona pierwsza na naszej liście nie widziała żadnej z wpadających piłek. Tym razem kijów trzeba było użyć różnych bo dołki miały kolejno 177 (czwórka żelazo) i 108 jardów (pitching wedge). Kassandra poza grą w golfa pracuje jako kelnerka…ciekawsze czy trafia dobre napiwki.
Można być jak Andrew Dodt, który stał się w zeszłym roku pierwszym golfistą w historii z dwoma hole in one w jednej rudzie w lidze European Tour. 27latek dokonał tego w czasie Nordea Masters rozgrywanym  w Sztokholmie. Z pewnością te dwa doskonałe strzały pozwoliły mu przetrwać bo pierwszego dnia zagrał słabiutkie 77 (drugiego dnia z dwoma „holejami” miał 65). Ponieważ Andrzej grał najpierw back nine to pierwszy z asów wydarzył się na początku, na dołku 11 a drugi na prawie na końcu bo na dołku nr 7.
Można być jak Paul Dombrowski (musiał się znaleźć akcent polski w tym tekście), 64 letni emerytowany pracownik budowlany, który w zaledwie 40 minut zrobił dwa hole in one na polu Burnham Woods Golf Course!!! Pierwszy przyszedł na trzecim dołku, kolejny zaledwie dwa dołki dalej. W sumie Paul zagrał tego dnia 76 uderzeń (+4).
Można być jak Ted i Sandy Wechsler, małżeństwo, które zrobiło po jednym „asie”  w czasie jednej rundy – to się nazywa zgranie w małżeństwie. Pierwszy trafił Ted, który na 14 dołku 6 żelazo posłał piłkę do dołka ze 142 jardów, 3 dołki dalej Sandy trafiła z 82 jardów.

Można być jak Margaret Waldron, 74 letnia niewidoma od urodzenia niewiasta, która trafiła swojego pierwszego hole-in-one na polu Long Point Golf Course na Florydzie w 1990 roku. Tych, których nie rusza fakt iż niewidoma emerytka trafiła za pierwszym razem do dołka, informujemy, że następnego dnia Margaret trafiła na tym samym dołku, tym samym kijem i tą samą piłką kolejnego „holeja”!!!

Można być jak doktor Joseph Boydstone, który trafił nie jednego, nie dwa ale aż trzy „hole in one” w jednej rundzie w 1962 roku, na polu Bakersfield Country Club w Kalifornii. Konkretnie zrobił to na: trzecim, czwartym i dziewiątym dołku (ciekawe jaki wynik przyniósł na froncie). Szansa na taki wyczyn to 1 do 4,270,918,224…czyli ciężko. Dodamy, że doktor nie specjalizuje się w golfie ale w ginekologii. Żeby było jeszcze zabawniej Joseph zrobił w tym samym roku kalendarzowym jeszcze 8 innych hole in one.

Można być jak Doug Weaver, Mark Wiebe, Jerry Pate i Nick Price, którzy w niecałe 2 godziny zrobili 4 hole in one w jednej rundzie (konkretnie drugiej) turnieju United States Open 16 czerwca 1989 roku. Szansa trafienia „holeja” przez zawodnika PGA Tour nie jest taka mała bo 1 do 3700 ale szansa na czterech trafiających do dołka to już 1 do 332000. Ciekawa jaka jest szansa, jeśli dodamy, że wszyscy grali 7 żelazo i wszyscy zrobili asa na tym samym dołku.

Można być…nie, jednak nie…nikt nie może być jak Kim Jong Il, który  będąc pierwszy raz w życiu na polu zrobił JEDENAŚCIE hole in one i zagrał 34 uderzenia (-38 na par 72) . Podobno tak słaby wynik był spowodowany brakiem rękawiczki i bardzo silnym wiatrem.

 


Powrót na górę strony