Jeden z naszych ulubionych golfistów, niegrzeczny chłopiec z wiecznymi problemami zaskakiwał nas swoimi zdolnościami muzycznymi niejednokrotnie. Tym razem w ramach reality show produkowanego przez Golf Channel ” Being John Daly” mieliśmy okazje zobaczyć jak John poznaje muzyczne oblicze Hawajów.
Gitara czy Ukulele? Dla prawdziwego muzyka nie ma znaczenia. Tym bardziej jak do muzyki tańczy Anna Cladakis, obecna dziewczyna golfisty.
Życzymy Johnowi, żeby trening na polu szedł równie sprawnie. Tym bardziej, że biorąc pod uwagę ostatnie wyniki, przydałby się mu znacznie bardziej niż granie kameralnych koncertów.
Pamiętacie jak pisaliśmy, że Electronic Arts nie wyobraża sobie gry Tiger Woods PGA Tour 11, bez Tigera? Nie kłamali, ale nastąpiła pewna dość zaskakująca zmiana. Tiger musi się podzielić okładką swojej własnej gry.
Jesteśmy wielkimi fanami młodego McIlroya, ale to nie Rory McIlroy PGA Tour 11 więc koncepcja podoba nam się średnio. Twórcy gry twierdzą, że duet na okładce nie ma nic wspólnego z kontrowersjami wokół Tigera, tylko jest nawiązaniem do nowego trybu gry czyli możliwości rozgrywania turnieju Ryder Cup w sieci. Sam tryb rozgrzewa już wszystkich fanów serii.
Padraig Harrington, golfista o mocnych nerwach i troszkę słabszym głosie jest jednym z dziesięciu ulubionych zawodników większości dziennikarzy sportowych. Jego szczere i barwne odpowiedzi, poczucie humoru i chęć współpracy z mediami gwarantują dobry materiał i świetną atmosferę. Jednakże nawet komuś o tak łagodnym usposobionemu jak Harrington mogą puścić nerwy, tym bardziej jeżeli zadający pytanie nie odróżnia irlandzkiego od brytyjskiego.
W czasie rundy treningowej turnieju WGC-CA Championship (transmisje znajdziecie tutaj) rozgrywanego w Miami na Flordzydzie reporter zapytał Harringtona: “Gdybyś tutaj wygrał byłby to tryumf dla Irlandii czy Brytyjczyków’?
Dumny syn Dublinu odpowiedział: “Samo zadanie przez Ciebie tego pytania świadczy, że nie bardzo wiesz o czym mówisz, więc odsyłam do odrobienia pracy domowej. To tak, jakby tutaj wygrał ktoś z Kanady a Ty zadałbyś pytanie czy to tryumf Amerykanów czy Kanadyjczyków? Albo jeżeli wygrałby zawodnik z Południowej Ameryki zadałbyś to samo pytanie? Ja nie jestem z Wielkiej Brytanii. Jestem Irlandczykiem. Może mógłbyś porozmawiać z którymś z kolegów z Północnej Irlandii. Ja jestem z innej części republiki: zielonej, białej i pomarańczowej.”
Patriota pełną gębą. Mimo to Paddy nie tupnął nóżką, nie odwrócił się na pięcie i nie zniknął obrażony. A mógłby bo Irlandczycy z niczego tak się nie cieszą jak z wygranej z Wielką Brytanią, nawet jeżeli grają w pchełki albo w brydża sportowego .
A my życzymy wygranej w CA Championship (chociaż za Brytyjczyków McIlroya i Westwooda też trzymamy kciuki) i najlepszości z okazji dnia św. Patryka w przyszłym tygodniu.
Za cztery tygodnie zaczyna się pierwszy w tym sezonie turniej wielkoszlemowy więc niektórzy zawodnicy już zaczynają specjalny trening. 20-letni McIlroy poza rozpoczęciem współpracy z Bobem Rotella miał okazję porozmawiać sam na sam z jednym z największych żyjących golfowych autorytetów. W zeszłym tygodniu Irlandczyk spędził półtorej godziny w towarzystwie samego Jacka Nicklausa.
Rory chciał wyciągnąć od tryumfatora największej ilości turniejów wielkoszlemowych tyle, ile tylko się da w kwestii taktyki, podejścia do wygranej i do przeciwników. Dostał więcej niż mógł nawet wymarzyć.
“Było wspaniale usiąść z nim i porozmawiać o jego podejściu i motywacji, dowiedzieć się co siedziało w jego głowie w najważniejszych momentach, co zrobiłby w sytuacjach w których wszyscy postąpili by zupełnie inaczej. To prawdopodobnie najlepsze 90 minut w moim życiu od bardzo dawna”.
McIlroy mimo iż ma na koncie dopiero jedno zwycięstwo w 2009 Dubai Desert Classic jest obecnie na 9 miejscu Światowego Rankingu. Nie powinno to nikogo dziwić bo w 14 zeszłorocznych turniejach kończył zmagania w czołowe piątce w PGA Tour i European Tour!!
Jednym z tematów w czasie lanchu było British Open z 1977 roku w Turberry. Słynny “Duel in the Sun”, w którym Nicklaus i Tom Watson, uzyskiwali identyczne rezultaty każdego dnia. Dopiero birdie Watsona na ostatnim dołku przesądziło o 1-uderzeniowym zwycięstwie.
“Chyba jedną z najważniejszych rzeczy jakie zapamiętałem to znaczenie cierpliwości. Trzeba nauczyć się czekać, uzbroić się w cierpliwość i wierzyć, że Twój czas nadejdzie. To wszystko jest kwestią czekania i cierpliwości.”
Rory miał wcześniej wyobrażenie, że Nicklaus jest podobny do Woodsa (chyba odwrotnie), w kwestii wygrywania majgorów, budowania przewagi i miażdżenia konkurencji w turniejach. Dopiero po rozmowie zrozumiał, że Złoty Niedźwiedź miał inny sposób na wygrywanie.
“Jego podejście do wygranej jest inne niż sądziłem. On czekał na błędy przeciwników. Zawsze kiedy ktoś miał gorszy moment on potrafił to wykorzystać.”
20-latek wprawdzie nie wziął ze sobą na spotkanie listy z pytaniami ale czuł wielki respekt i był zdenerwowany.
“To wielki przywilej, że mogłem zjeść z nim lunch i porozmawiać. On wygrał 18 majgorów, więc chociaż odrobina jego wiedzy to coś niesamowitego.”
Trzymamy kciuki za Rorego. Nie wiemy czy to “namaszczenie” będzie przełomowe dla jego kariery, ale skoro sam Nicklaus daje mu rady to musi być dobrze.
Biorąc pod uwagę obecną sytuację Tigera, reklamy które dzisiaj dla Was przygotowaliśmy są już archiwalnymi rarytasami. Jest wysoce prawdopodobne, że Gillette już nigdy nie skorzysta z usług Woodsa przy swoich kampaniach. Tym bardziej miło jest pooglądać spot z czasów, w których Woodsa komentowało się tylko w kontekście wyników na polu.
Tym bardziej jeżeli w internet wrzuca się też nieudane próby z pracy na planie.
Jeśli pole golfowe nazywa się PGA National Golf Club Champion Course to musi być trudne. Właśnie tutaj zawodnicy do wczoraj walczyli przede wszystkim z nim (nie z konkurencją) w turnieju Honda Classic. Par 70 i 7158 jardów zrobiło swoje. Linia cut jak na PGA Tour była bardzo wysoka – zawodnicy z wynikiem (+3) grali dalej, a wśród tych, którzy nie dali rady byli między innymi: Rickie Fowler, Boo Weekley, Bill Haas, Chad Campbell, Davis Love III, Tim Clark, Robert Allenby, Paul Goydos, Y.E. Yang, David Duval, Ryan Palmer czy Steve Marino.
Generalnie trup ścielił się gęsto. Ostatni z tych którzy przeszli cuta, kończyli turniej z wynikami +22,+21,+11,+10. Zaledwie 16 zawodnikom udało się osiągnąć wynik poniżej par. Wielu wielkich golfistów miało nie lada problemy: Ernie Els (+8) miejsce T67, Trevor Immelman (+7) miejsce T59, Bubba Watson (+6) miejsce T56, Sergio Garcia (+5) miejsce T50, Angel Carbera, Padraig Harrington i Rory McIlroy (+4) miejsce T40.
W Palm Beach na Florydzie było więc ostro co spowodowało, że układ w drabince zawodników co chwilę się zmieniał, a to nie jest typowe dla amerykańskiej ligi.
Oczywiście zawsze się znajdzie taki, który gra solidnie i równo. Tym razem padło na Camilo Villegasa. “Spiderman” sukcesywnie powiększał przewagę nad konkurencją i przed rundą finałową sytuacja wyglądała następująco: Villegas (-11), Vijay Signh i Nathan Green (-8), George McNeill i Matt Every (-6), Michael Connell i Anthony Kim (-5). Z tej ekipy mało kto ocalał: Vijay, który w dobrej formie nie jest już od 2008 roku a teraz dodatkowo wraca do siebie po operacji zrobił 3 bogeye na ostatnich 4 dołkach i wylądował na miejscu T4 z wynikiem (-6) wspólnie ze świetnie finiszującym Paulem Caseyem. Nathan Green, George McNeill i Matt Every postanowili w niedzielę nagrać się na zapas. Tyle razy wykonywali uderzenia, że spadli kolejno na miejsca: T12,T12 i T26. Na miejsce T3 z wynikiem (-7) przebojem wdarł się Justin Rose, który na pierwszych 6 dołkach zrobił 5 birdie! Biorąc pod uwagę trudność pola jest to wielki wyczyn. Wiceliderem po ostrej walce z samym sobą został Anthony Kim. Gdyby nie jego słabsza runda w sobotę (4 boegeye i double bogey) mielibyśmy ciekawy pojedynek a tak Amerykanin mógł co najwyżej walczyć o miejsce drugie chociaż i tak trochę krwi napsuł reprezentantowi Kolumbii.
Camilo zaczął od dwóch solidnych rund, poprawił trzecią (niewiele gorszą od poprzednich) dzięki czemu w finale miał cały czas bezpieczną przewagę. Po pierwszej świetnej dziewiątce powiększył ją do 7 uderzeń ale po bogeyach na 11,12 i 15 dołku i dobrej passie Amerykanina przewaga na trzy dołki przed końcem stopniała do dwóch uderzeń. W samej końcówce to jednak Kolumbijczyk był lepszy dzięki czemu odzyskał “uciułaną wcześniej przewagę”. Dla Villegasa to pierwsze zwycięstwo od września 2008 roku (The Tour Championship). Gratulujemy. Tym bardziej, że “Spiderman” cały czas sprawdzał wyniki swojego młodszego brata, który walczył w Nationwide Tour. Manuel grał zmiennie ale jego solidna finałowa runda pozwoliła mu na niezłe miejsce T15.
Fred Couples w październiku zeszłego roku skończył 50 lat i przeszedł do Champions Tour. Efekt? W tym roku rozegrano tam cztery turnieje i połowę z nich wygrał Fred. W ostatni weekend w Toshiba Classic na polu Newport Beach Country Club o par 71 i długości 6591 jardów Couples uzyskał w 3-dniowym turnieju wynik – 18!!!! zostawiając kolejnych Ronniego Blacka (-14), Toma Lehmana i Chien Soon Lu (-12) daleko w tyle.
Maybank Malaysian Open – European Tour
Na polu Kuala Lumpur Golf & Country Club w Malezji rozegrano turniej najważniejszego europejskiego cyklu chociaż obsada nie była najlepsza. Najwyżej rozstawionymi golfistami w imprezie byli: Jaidee Tonqchai (44), Soren Hansen (50) i Soren Kjeldsen (46). Pierwszy zajął miejsce T7 (-10), drugi miejsce T3 (-12) remisując z Walijczykiem Rhysem Davisem i Tajlandczykiem Kiradechem Aphibarnratem, a ostatni raczej niemiło będzie wspominać Kuala Lumpur (ostatnie 5 dołków – 2 boegeye i double bogey).
Nie przypominamy sobie, chociaż pamięci absolutnej z pewnością nie mamy, żeby dwóch najlepszych zawodników w imprezie European Tour reprezentowało Koreę ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Głównymi bohaterami ostatniego weekendu zostali 40-letni K J Choi i 19-letni Seung-yul Noh. Chociaż to doświadczony Choi był na dwa dołki przed końcem liderem to nie on a młodziutki Noh ostatecznie sięgnął po tytuł. Nastoletni Koreańczyk już niejednokrotnie zadziwiał w Asian Tour ale Maybank Malaysian Open to pierwszy tytuł w lidze Starego Kontynentu. Wielkie brawa.
W kategorii Kozak Tygodnia zwycięża nie po raz pierwszy… i pewnie nie po raz ostatni… Tom Watson . W finałowej rundzie w Toshiba Classic uzyskał prawie taki wynik jak swój wiek: 60 lat – 62 uderzenia – wynik (-9). Niesamowite!!
Mallory Elizabeth Blackwelder przyszła na świat 19 czerwca 1987 roku w Versailles w Kentucky. Kiedy nie gra w golfa uwielbia oglądać “Sex w wielkim mieście” i “Grey’s Anatomy” a jej ulubionym filmem jest “Miłość i koszykówka”. Ta urocza amerykanka lubi R&B, Rap i … Country (nikt nie jest doskonały) i twierdzi, że jest uzależniona od pisania smsów.
W rodzinie z takimi golfowym tradycjami (o tym później) golf był oczywistym wyborem dlatego Mallory gra od dzieciństwa ale dopiero w 2004 zdobyła swój pierwszy poważny tytuł w AJGA.
Blackwelder przeszła na zawodostwo w maju 2009 roku po zakończeniu świetnej kariery amatorskiej i ukończeniu studiów (marketing). W czasie gry w reprezentacji Uniwersytetu w Kentucky wygrała dwa turnieje. Poza tym zdobyła również tytuł 2007 Women’s Western Amateur Championship i była druga w turnieju Trans-National Amateur Championship w tym samym roku. W zeszłorocznym LPGA Q-School zajęła solidne miejsce T38, co zapewniło jej dwadzieścia startów w tym roku.
Mallory jest tegoroczną debiutantką w lidze LPGA ale ma ambicje grać nie tylko tam ale także jednocześnie w Ladies European Tour i Duramed Futures Tour.
Dobre geny? Jak najbardziej. Jej mama Myra, debiutowała w LPGA Tour w 1980 roku i z sukcesami grała tam przez 12 lat po czym zrobiła sobie przerwę na wychowanie starszego brata Mallory, Mylesa. Jej tata Worth był przez lata caddym w LPGA. Ostatnimi czasy nosił kije samej Juli Inkster, ale w tym roku pracuje tylko z córką. Mallory i jej mama Myra są pierwszą mamą i córką w historii LPGA Tour. Gratulujemy i życzymy samych sukcesów.
Lenin wiecznie żywy? Za sprawą Piotra Lisiewicza, lidera “Naszości” nie tylko żywy ale i świetnie mówiący po polsku. Od happeningu z okazji rewolucji październikowej w 2001 roku, i zarzutów wprowadzenia funkcjonariusza w błąd co do tożsamości własnej (Lisiewicz powiedział policjantowi, że nazywa się Włodzimierz Ilicz Lenin), dziennikarz związany z Gazetą Polską utrzymuje, że jest inkarnacją wielkiego wodza. Teraz ze specjalisty od leninizmu stał specjalistą od golfistów…
Autor opublikował kilka dni temu w wyjątkowo stonowanej Gazecie Polskiej tekst o jeszcze bardziej stonowanym tytule “Golf na polu buraczanym”.
Już myśleliśmy, że dowiemy się, że wszyscy golfiści to buraki, ale tytuł nie odzwierciedla treści. Pewną wskazówką były natomiast tagi artykułu, które są następujące: “golf, platforma, oligarchia, PZPR“.
Zastanawialiśmy się cały wczorajszy wieczór jaki jest mechanizm tworzenia podobnie błyskotliwych zestawień. Niestety bez rezultatu.
Kim są zatem golfiści według Lisiewicza? Z tekstu wynika, że cwaniakami, którzy albo już siedzieli, albo siedzą a jeśli jeszcze nie siedzą to wkrótce będą. A nawet jeśli żaden z tych czasów nie pasuje, to problemy z prawem ma daleki kuzyn, kolega znajomego, asystent asystenta, fryzjerka żony albo sąsiad z klatki obok.
Drugą grupą są szpiedzy, krety i donosiciele: byli, obecni i chyba nawet przyszli. Oczami wyobraźni widzimy już nadajniki i minikamery wmontowane w piłki albo w buty golfowe. Plus jest taki, że jak każdy będzie się bał podsłuchu i podglądu to nikt nie będzie oszukiwał. Poza tym jako szkolący się trener PGA Polska apeluje do podsłuchujących i podglądających. Bardzo by się nam przydały państwa materiały operacyjne do analizy swingu.
No i zapomnieliśmy o najważniejszym. Autor odkrył, że wśród golfistów jest dużo bogatych i wysoko postawionych ludzi…Nie wiemy co zrobić z tą wstrząsającą informacją. Mamy wrażenie, że staliśmy się po tej lekturze powiernikami tajemnicy większej niż przepis na coca colę i nasze życia już nigdy nie będą takie jak wcześniej.
Bardzo byśmy chcieli, żeby Kowalski spod czwórki poszedł piętro wyżej do Nowaka spod siódemki i powiedział: “Stefan pizgnijmy se pole golfowe”. Panie Lisiewicz niestety Panowie Kowalski i Nowak mogą niewiele i bez bogatych i wpływowych ludzi bylibyśmy dalej w 1992 roku a Pan by co najwyżej w golfie chodził. Proponujemy Panu napisanie o polach golfowych w Rosji. Gwarantujemy… materiału będzie Pan miał na całą książkę. Wprawdzie Lenin się golfem nie interesował ale Chruszczow już jak najbardziej.
ps.
W przyszłości apelujemy o większą staranność:
golfiści nie grają kulkami tylko piłkami a prezesem zarządu ABGC jest nie Jirkovitz a Jurkowitsch.
Ile kosztuje dobry kij? Nawet kilkaset dolarów. A jeśli można go okazyjnie kupić za 35 funtów? Rewelacja? Niestety całe rzesze osób ucieszyło się kiedy znalazło tego typu ogłoszenia na portalu eBay.
Tak wiele, że w sumie złożono zamówień na kije i inne golfowe akcesoria za 3-5 milionów funtów. Wszystko szło gładko do czasu gdy jedna z niezadowolonych klientek zaczęła głośno narzekać na jakość otrzymanego sprzętu. Nagłaśniając sprawę przypadkowo pomogła ujawnić największe w historii eBay oszustwo.
Cały sprzęt okazał się podróbkami produkowanymi w szemranej fabryczce w Chinach na zamówienie 46-letniego mieszkańca Essex – Garego Bellchambersa.
Herszt Gary we własnej osobie.
Christine Manz pisała do sprzedającego e-maile w sprawie słabej jakości kijów, które otrzymała, ale po braku jakiejkolwiek odpowiedzi skontaktowała się z biurem ochrony konsumentów. Nie ona jedyna była rozczarowana zakupami. Niektórzy kupujący byli wręcz zszokowani kiedy otrzymywali paczki.
Dzięki kilku informacjom o podróbkach zawiadomiono o możliwości popełnienia przestępstwa i sprawą zajęła się prokuratura i policja. Zorganizowano Operację “Augusta” (piękna nazwa nieprawdaż?) mająca na celu złapanie osób mających cokolwiek wspólnego z tym internetowym oszustwem. Sami “pomysłodawcy” nie wykazali się zbyt wielką pomysłowością bo policja błyskawicznie ustaliła dane i adres sprzedającego.
Kiedy władze przyjechały do domu Bellchambersa w Rainham znalazły na miejscu 1528 podróbek kijów golfowych, które były posegregowane i gotowe do wysyłki. Jedyne prawdziwe kije golfowe jakie znaleziono to kije samego “szefa gangu”. Cała reszta okazała się być produkowana w Shenzen w Chinach, gdzie Bellchambers robił interesy.
Paczuszki z towarem “najwyższej jakości” gotowe do drogi.
Kiedy sąd skazywał wczoraj samego Bellchambersa i jego dwóch wspólników w orzeczeniu stwierdził między innymi: ” Była to wyrachowana i bardzo dochodowa operacja”. Nawet bardzo dochodowa, biorąc pod uwagę koszty produkcji w Chinach. Kupujesz kij za kilka dolarów sprzedajesz za kilkadziesiąt funtów. Najbardziej nieprawdopodobne jest to, że proceder trwał od końca 2003 roku do niemalże połowy 2009 . Co miesiąc z brytyjskich kont bankowych przelewano na konta w Tajlandii od 50-100 tysięcy funtów.
Jak ustalono 46-latek z Essex był częstym bywalcem w Pattaya w Tajlandii, gdzie miał kolejnych trzech wspólników, którzy są cały czas poszukiwani. W Tajlandii “biznesmen” był właścicielem dziesięciu posiadłości i współwłaścicielem jachtu wartego 1,5 miliona funtów. Natomiast w Anglii mieszkał w wynajmowanym domku i jeździł starym Fordem Escortem. Niemalże mistrz kamuflażu.
Sędzia w czasie wczorajszego czytania wyroku powiedział także ” Kiedy golfista decyduje się na zakup konkretnej marki kijów golfowych, płaci za lata badań i doświadczenie. Oczekuje tym samym, że kije pomogą mu w poprawie gry a nie w jej pogorszeniu.” Nie sposób się z sędzią nie zgodzić.
Bellchambers został skazany za oszustwo na 4 lata i 3 miesiące pozbawienia wolności, jego księgowy 49-letni Keith Thomas, odsiedzi 16 miesięcy za pomoc w przestępstwie. Trzeci oskarżony 66-letni Roy Cottee z takimi samymi zarzutami, został skazany na 12 miesięcy pozbawienia wolności.
Ilu rodziców przekłada swoje niespełnione marzenia na dzieci? Ilu z nich jest niespełnionymi sportowcami, którzy chcą by ich pociechy odnosiły sukcesy w każdej dyscyplinie? Niestety leczenie kompleksów nie przynosi zazwyczaj niczego dobrego. Spece od reklamy na zamówienie CHA czyli Canadian Hokey Assocation, zrobili reklamę społeczną gdzie wszystko jest na opak. To znaczy jak? Sami zobaczcie. Tematyka poważna, a reklama zabawna!